Stefan Bratkowski: W co się bawimy…

bratkowski22014-06-19. Jestem sta­rym zawo­dow­cem. Nikt nie jest zobo­wią­zany mnie słu­chać. Chcę tylko Czy­tel­ni­kom przed­sta­wić pogląd czło­wieka, który wie­rzy w moż­li­wość przy­zwo­itego upra­wia­nia dzien­ni­kar­stwa i w moż­li­wość ochrony racji stanu, inte­resu pań­stwa jako zasady postę­po­wa­nia oby­wa­teli. Innymi słowy, dzien­ni­ka­rze nie muszą być dzi­czą nie prze­strze­ga­jącą żad­nych zasad,  ani poli­tycy z popar­ciem dzien­ni­ka­rzy nie muszą swoją nie­od­po­wie­dzial­no­ścią nisz­czyć pod­staw pań­stwa pol­skiego.

Krótko. Przede wszyst­kim: dzien­ni­karz ma prawo nie ujaw­niać, a nawet ma obo­wią­zek chro­nić swe źró­dła infor­ma­cji. Nie wolno mu jed­nak posłu­gi­wać sie źró­dłami infor­ma­cji, opar­tymi na prze­stęp­stwie, a takim jest nie­le­galny i nie­upraw­niony pod­słuch. Pod­słuch mogą insta­lo­wać jedy­nie organy ści­ga­nia za zgodą sądu, a kontr­wy­wiad musi uzy­skać póź­niej­szą urzę­dową auto­ry­za­cję dla dzia­łań tego rodzaju. Publi­ka­cja infor­ma­cji, choćby naja­trak­cyj­niej­szych, jeśli pocho­dzą z prze­stęp­stwa, jest sprzeczna z zasa­dami kodeksu Mię­dzy­na­ro­do­wej Fede­ra­cji Dzien­ni­ka­rzy, nie mówiąc już o kodek­sie kar­nym. Dzien­ni­karz powi­nien spraw­dzić źró­dło infor­ma­cji i nie może go nie znać – musi usta­lić kto, co, kiedy, gdzie i po co, pamię­ta­jąc zawsze o sta­rej rzym­skiej wska­zówce: is fecit cui pro­dest – zro­bił ten kto sko­rzy­sta. Jeśli tego wszyst­kiego się nie wie, wów­czas to co się publi­kuje jest niczym wię­cej niż plotką, czę­sto szko­dliwą – nie­wia­ry­godną z zało­że­nia. Jest bowiem wielce praw­do­po­dobne, że publi­ku­jąc uczest­ni­czy się w reali­za­cji czy­ichś nie­cnych zamia­rów łącz­nie z chy­bo­ta­niem struk­tu­rami pań­stwa.

A zatem – nie­znane źró­dło infor­ma­cji nie pod­lega ochro­nie gwa­ran­to­wa­nej tajem­nicą zawo­dową. Dys­ku­sja nad tre­ścią tak uzy­ska­nych infor­ma­cji ozna­cza legi­ty­mi­zo­wa­nie prze­stęp­stwa. Jeśli już kogoś aż tak zafa­scy­no­wały ujaw­nione tre­ści, może drą­żyć inte­re­su­jący go temat w bez­po­śred­niej roz­mo­wie. Ina­czej zamie­niamy dzien­ni­kar­stwo w szambo. To szambo dziś zalewa media pol­skie.

Dla jasno­ści: nie jestem w żad­nych sto­sun­kach z obec­nym rzą­dem, nie dora­dzam i nie admi­ruję. Nato­miast nie akcep­tuję udziału mediów w nie­uza­sad­nio­nej pró­bie zama­chu stanu, ina­czej mówiąc, wystę­puję w obro­nie sza­cunku do władz wła­snego pań­stwa, nie dla wła­snego inte­resu czy przy­jem­no­ści, lecz w inte­re­sie tego pań­stwa – MOJEGO pań­stwa.

Nie akcep­tuję dyfa­ma­cji władz tego pań­stwa. Ich błędy należy zwal­czać pro­po­zy­cjami jak roz­wią­zać dany pro­blem, co i jak popra­wić lub zmie­nić. A jeśli się potrafi – zwal­czać dzia­lal­no­ścią pozy­tywną, wartą upo­wszech­nie­nia. Kwe­stio­no­wa­nie praw­nych pod­staw funk­cjo­no­wa­nia tych władz, a zwłasz­cza absur­dalne oskar­że­nia i per­ma­nentne wymy­sły z obe­lgami, przy rów­no­cze­snym odgry­wa­nia roli zapa­so­wych władz pań­stwa – skła­dają się na cią­głą desta­bi­li­za­cję kon­sty­tu­cyj­nie ufor­mo­wa­nego pań­stwa. Zwłasz­cza gdy cho­dzi o zaspo­ko­je­nie żądzy wła­dzy, przy cał­ko­wi­tej obo­jęt­no­ści na inte­res pan­stwa jako cało­ści, na jego sta­bil­ność i pozy­cję mię­dzy­na­ro­dową. Za takie ska­że­nia obrazu Pol­ski pła­cimy nie tylko depre­cja­cją pol­skich papie­rów war­to­ścio­wych, ale co waż­niej­sze osła­bie­niem sku­tecz­no­ści pol­skiej poli­tyki zagra­nicz­nej i zakłó­ce­niem rów­no­wagi sto­sun­ków w kraju.

Jest mi nie­zmier­nie przy­kro że znaczna część pol­skich mediów ma dziś swój udział w kam­pa­nii desta­bi­li­za­cji, gra­ni­czą­cej z próbą zama­chu stanu.


Ste­fan Brat­kow­ski
pre­zes hono­rowy Sto­wa­rzy­sze­nia Dzien­ni­ka­rzy Pol­skich

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.6/10 (786 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +484 (from 612 votes)
Ste­fan Brat­kow­ski: W co się bawimy…, 8.6 out of 10 based on 786 ratings 

Dodany: 19 czerwca 2014r.
Autor: Stefan Bratkowski
Dział: Państwo
Odsłony: 26444
Rozmiar liter: A A A

Reklama

Współpracujemy z...

Reklama z sympatii

Polecamy