Artykuły oznaczone tagiem ‘Marzyński’

Marian Marzyński: Śmierć w epoce kina niemego

Marian Marzyński: Śmierć w epoce  kina niemego

2012-05-08. 20 lutego 1927 roku. Western Union wysyła  tele­gram do Celiny Mir­skiej: “Nick nie żyje, Pogrzeb w środę. Pro­szę przy­je­chać natych­miast”.  Umarł na gruź­licę jej brat,  40-letni  Nick Mir­skey, który przez 10 lat two­rzył muzykę do  ame­ry­kań­skich  fil­mów nie­mych lat dwu­dzie­stych. Dyry­gu­jąc  orkie­strami w kino­te­atrach Nowego Jorku, Bostonu, Waszyng­tonu, Pit­ts­burga, Los Ange­les i Dal­las,  Bro­ni­sław Mir­ski, absol­went war­szaw­skiego kon­ser­wa­to­rium, któ­rego [Czytaj dalej...]

Marian Marzyński: Światowa kariera spermy

Marian Marzyński: Światowa kariera spermy

2012-04-14. Przy świą­tecz­nym stole w boga­tej war­szaw­skiej rodzi­nie 88-letnia seniorka rodu skoń­czyła swoje wspo­mnie­nia o upadku Powsta­nia War­szaw­skiego i jej mar­szu do Prusz­kowa, gdy poja­wił się temat, który zdo­mi­no­wał świę­conki:   sperma.  88-letnia bab­cia, która popiera Pali­kota, nie miała  nic prze­ciwko temu, ze jej wnuczka zaku­piła spermę z  reno­mo­wa­nej, ame­ry­kań­skiej  lodówki, szkoda, ze za pierw­szym razem się nie udało, powinna [Czytaj dalej...]

Daniel Stopa: Komu potrzebny jest ten zegarek? Rozmowa z Marianem Marzyńskim

Daniel Stopa: Komu potrzebny jest ten zegarek? Rozmowa z Marianem Marzyńskim

2012-04-10. Wró­ci­łem z Kra­kowa, gdzie na Uni­wer­sy­te­cie Jagiel­loń­skim, w Insty­tu­cie  Sztuk Audio­wi­zu­al­nych pro­wa­dzo­nym przez Tade­usza Lubel­skiego  poka­zy­wany był mój nowy film.  Koń­czący stu­dia fil­mo­znaw­cze Daniel Stopa zro­bił ze mną wywiad dla nowego dwu­mie­sięcz­nika „Ekran”, który debiu­tuje w maju. MM DS: Spo­tka­nie z Maria­nem Marzyń­skim jest nie­zwy­kłym doświad­cze­niem. Obser­wuję jak on, star­szy męż­czy­zna, zbiera na naśli­niony palec okru­chy ciastka w kawiarni – [Czytaj dalej...]

Marian Marzyński: Tatuś w klasie

Marian Marzyński: Tatuś w klasie

4.04.2012. Maia (ang. Maja), skoń­czyła 5 lat, ale w przed­szkolu dzieci myślą, ze ma wciąż 4, a ponie­waż w tym wieku chcemy się sta­rzeć za wszelką cenę, Gra­żyna zro­biła jej przy­lepne „5” i z tym numer­kiem na dłoni nasza wnuczka sie­dzi mie­dzy nami, w jej przed­szkolu, w szwaj­car­skiej Bazy­lei, a bab­cia czyta im po pol­sku “Loko­mo­tywę”, ja tłu­ma­czę to na angiel­ski i cały humor Tuwima z loko­mo­tywy wypa­ro­wuje, ale co zro­bić? [Czytaj dalej...]

Marian Marzyński: Majtki w operze

Marian Marzyński: Majtki w operze

3.04.2012. “Miłość jest nie­sfor­nym pta­kiem”,  śpiewa chór żoł­nie­rzy i pra­cow­nic fabryki cygar w Sewilli na  początku 19-go wieku, a wtó­ruje im cyganka Car­men, nie­zdolna do sta­łych uczuć, bez odpo­wie­dzial­no­ści za krzywdy wyrzą­dzane czę­sto zmie­nia­nym kochankom. 200 lat póź­niej za słynną operę Bizeta zabie­rze się hisz­pań­ski reży­ser, który w euro­pej­skich kołach awan­gardy teatral­nej ucho­dzi za maniaka sek­su­al­nego. Hisz­pań­ski rodak wpro­wa­dzi Car­men w wiek “reality [Czytaj dalej...]

Marian Marzyński: Skype i dyplomata w łóżku

Marian Marzyński: Skype i dyplomata w łóżku

09.03.2012. Gil jest naszym przy­ja­cie­lem od czasu, gdy jako „mar­cowi” wylą­do­wa­li­śmy w Kopenhadze.W 1972 roku, pole­cony przez ame­ry­kań­skich dyplo­ma­tów, z któ­rymi przy­jaź­ni­li­śmy się w War­sza­wie, Gil, sekre­tarz amba­sady ame­ry­kań­skiej w Danii, odwie­dził nas na „ski­be­cie”, statku emi­gran­tów. Nie­długo póź­niej zła­mał nogę i zna­lazł się w szpi­talu, gdzie opie­ko­wała się nim duń­ska pie­lę­gniarka, Inger, dziś jego żona. Oboje na eme­ry­tu­rach, przy­sy­łają nam co roku [Czytaj dalej...]

Marian Marzyński: US Army robi wariata

Marian Marzyński: US Army robi wariata

Sta­ram się nie pisać o tym, co prze­czy­ta­łem w gaze­tach, ale dziś zro­bię wyją­tek  i się­gnę do The New York Times, gazety, z którą na ogół zasy­piam, chyba, ze oglą­dam w TVN-24 kojący mnie do snu pro­gram o Pola­kach, któ­rzy wie­dza, co robią: “Maja w ogrodzie”. W NYT prze­czy­ta­łem o 55-letniej pani kapi­tan, z wyksztal­ce­nia psy­cho­lożce, która, aby posze­rzyć swoje zain­te­re­so­wa­nia kli­niczne i naukowe, w póź­nym wieku zacią­gnęła się do armii.  [Czytaj dalej...]

Marian Marzyński: God Bless America and Poland Too

Marian Marzyński: God Bless America and Poland Too

− A do kogo pasuje Kaczyń­ski? − zapy­tał mnie ktoś po prze­czy­ta­niu mojego blogu o wybo­rach ame­ry­kań­skich. – Do nikogo – odpo­wie­dzia­łem – bo z mie­sza­nia nacjo­na­li­zmu („Boże, coś Pol­skę”) z popu­li­zmem żad­nej poli­tycz­nej zupy się tu nie spichci. Zacznijmy od nacjo­na­li­zmu. Cho­ciaż każdy pre­zy­dent ame­ry­kań­ski mówi na końcu waż­nego prze­mó­wie­nia „God Bless Ame­rica”, zna­czy to nie­wiele wię­cej niż „wszyst­kiego naj­lep­szego”. Kraj powstał na moral­nych zasa­dach [Czytaj dalej...]

 Strona 1 z 4  1  2  3  4 »