Andrzej Lewandowski: Wimbledon wzięty…!

2012-07-08. ECHA WYDARZEŃ: Panna Agnieszka Radwańska finał wimbledoński przegrała, ale może głosić: WIMBLEDON WZIĘTY!

Styl grania wciąż młodziutkiej tenisistki (23 lata) przeciw gwieździe od lat („30” w metryce i kariera długa, a lista sukcesów niebywała) – dają wielką satysfakcję. Jej, rodzinie (bez niej takiej kariery by nie było), rodakom. Weźcie przykład Panowie Piłkarze – jeśli już macie przegrywać, róbcie to w takim stylu… Jak to podyktowała panna A., jak pokazują siatkarze…

Turniej nad turniejami, tradycja przez złote zgłoski w kronikach opisane; TAM – tenis wciąż biały…. I panna Isia, teoretycznie poza szansą; na korcie – waleczna. Przegrywając gładziutko pierwszy set, nie powiedziała sobie: „ nie dziś jeszcze”, lecz jakby rzekła do siebie: „łatwo skóry to ja nigdy nie sprzedam, ani jutro, ani dziś”… Pani W., która turniej wygrała, po raz setny dowiodła, iż jest gwiazdą – musiała wojować. A potem, w słowach po sportowemu bardzo komplementowała młodą rywalkę. Żal, że TVP transmisją nam pojedynku i otoczki nie przybliżyła….

Klasa plus charakter, sylwetka jak z klasycznej porcelany a vis á vis sławna nadatletka. Serwisy i odpowiedzi – jakby atomowe, wobec sztuki misternej, ale lansowanej uparcie. Zdobywanie pola, podbijanie serc widowni, bój do końcowych piłek. Brawo, po trzykroć brawo! szansa olimpijska, która jakby znów się przybliżyła…

216 sportowców w 22 specjalnościach stworzy polską reprezentację olimpijską na londyńskie Igrzyska. Tak rzekł PKOl. Mądrze jeszcze zostawiając szanse wypełnienia limitów PZLA trójce pechowych asów. W tym mistrzom tyczki – pani Rogowskiej i panu Wojciechowskiemu – do końca lipca, czyli – jakby do ostatniej chwili. Poczucie sprawiedliwości dyktuje cierpliwość – oboje zostali na skoczni pokonani przez bolesne kontuzje i trzeba im pomóc czas gonić… Dogonią?

Dyskurs o PZPN – wyznam – już mnie nudzi. Zwłaszcza ten, którzy prowadzą politycy. M.in. „u redaktora Rymanowskiego”. Wszystko wiedzą – nie tylko dobrze, ale wiedzą najlepiej… I jeśli zgodzę się często z opisem obrazu istniejącego, to propozycje naprawy za często jawią się, jak znany historii ruch polegający na wierze, że jeśli się zburzy maszyny, to wyzysk zniknie… Nie wiem – aż tylu ludzi polityki nie zna reguł, norm? A może znają, tylko „grają pod nastroje”? I dlatego – ślizgają się po wierzchu, uważając, że tym już misję wypełniają… Bo wpisują się w nastroje… “Pod publiczkę”…

Przesadzam? Może. Ale np. do dziś – to skojarzenie wywołane informacją przedolimpijską – nie usłyszałem z ust wymądrzającego się polityka pytania: dlaczego, i jak się to stało, że na arenie olimpijskiej nie będzie piłkarskiej reprezentacji Polski? Będzie – i to ze złotomedalowymi aspiracjami – reprezentacja Hiszpanii. Czyli, federacji, która właśnie zagarnęła (zasłużenie) mistrzostwo Europy. TAM myśli się, widać, równocześnie, o wszystkich ważnych szansach i imprezach; nie tylko o jednej oraz o wyborach. A gdzie nasza pamięć o drużynie Górskiego, która w monachijskich igrzyskach zaczęła wchodzi do historii; albo o barcelońskiej drużynie Wójcika, z medalem srebrnym i sygnałem, że czas wielkości nie musi przemijać? Gdzie PZPN na olimpijskiej drodze? W marszu do tyłu?

Andrzej Lewandowski

 

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Jacek Kozak 2012-07-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com