Jerzy Łukaszewski: Od nowa. Po staremu

wysiedlenia12014-10-30.

Kiedy w programie „Mam talent” 3 letni chłopczyk z przejęciem recytował inwokację Mickiewicza wszyscy byli zachwyceni. Nawet kiedy nieco „poprawiał” mistrza deklamując „…do tych kur malowanych zbożem rozmaitem”. Recytacja malucha w połączeniu ze słowami wyrażającymi tęsknotę za rodzinnymi stronami robiła wrażenie.

To zawsze robi wrażenie.

I niektórzy potrafią to wykorzystać.

Od jakiegoś czasu przyjęło się w naszych mediach programowo minimalizować znaczenie Niemieckiego Związku Wypędzonych, choć ewidentnie przeczyły temu regularne wizyty niemieckich kanclerzy wszystkich opcji na zjazdach tej organizacji i pozytywne opiniowanie jej pomysłów z Centrum Wypędzonych, sztandarowym pomysłem pani Steinbach włącznie.

Nie zmienia stanu naszego myślenia o sprawie jeden czy drugi wyrok polskiego sądu w sprawie o zwrot mienia dawnym, niemieckim właścicielom z wyrzuceniem polskiej rodziny na bruk włącznie. Mało tego – nasi poprawni politycznie dziennikarze potrafią udowodnić winę za taki stan rzeczy polskiemu prawodawcy (co jest prawdą) bez najmniejszej uwagi, że może by ten prawodawca ruszył tyłek i zamiast zajmować się komu należą się sejmowe toalety, zajął się regulacjami, które ochronią polskie rodziny przed „sprawiedliwością dziejową”.

Zachłyśnięci poprawnością polityczną nie zawsze zwracamy uwagę, iż rzadko w a tym obszarze możemy liczyć na czyjąkolwiek wzajemność. Efekt jest taki, że w umysłach ludzi na całym świecie w coraz większym stopniu kiełkuje przekonanie, że to my jesteśmy odpowiedzialni za II wojnę światową, Holokaust, a przede wszystkim za „wypędzenie” biednych, nikomu nie wadzących Niemców ze „stron ojczystych”. To ostatnie napisałem celowo w cudzysłowie, bo rzecz jest nie taka prosta, jak to niektórzy próbują nam wmówić.

Kandydat na przewodniczącego związku, Bernd Fabritius, mówi wprost:

„…Dekrety Bieruta, które były [ ] podstawą do przymusowego wysiedlenia Niemców po II wojnie światowej. Zdaniem Fabritiusa były to “dekrety bezprawne”, które “nie powinny być częścią europejskiego systemu wartości, do której należy Polska”. Jak zaznaczył, nadszedł czas na “szczery dialog”

A więc nie wielkie mocarstwa zdecydowały o przesiedleniach, ale Bierut. Polacy. Tak z wrodzonej złośliwości.

Co więc dalej? Polska powinna się tradycyjnie pokajać (nasi politycy mają w tym wprawę) i wynagrodzić krzywdy. To chyba logicznie, prawda?

I proszę mi pokazać tekst współczesnego dziennikarza, który z równą szczerością odpowie panu Fabritiusowi – kłamie pan. Zna ktoś taki tekst?

Niemiecka polityka historyczna święci w ostatnich latach tryumf za tryumfem. „Sprzedali” nam komory gazowe, polskie obozy śmierci (tak potrafią już napisać nawet niemieckie media), wypędzenia itd. I co ciekawe – znajdują u nas „połykaczy” takich nowinek historycznych.

W ramach „szczerego dialogu” panu Fabritiusowi można powiedzieć tylko jedno: – Nie trzeba było tej wojny wywoływać. Tylko tyle. Jak szczerość to szczerość.

Sam Związek Wypędzonych to organizacja przedziwna. Kiedyś oburzało mnie, że na jego czele stoi oszustka, jak ją nazywałem, pani Steinbach. Bo jak miałem ją nazwać?

U nas na Pomorzu dzielenie przestrzeni życiowej z Niemcami było normą mniej więcej od XII wieku. Każdy znał jakiegoś Niemca, nawet ja – urodzony po wojnie. Sąsiadowałem z rodziną Baltendeutschów osiedlonych w Gdyni po wyrzuceniu z niej ponad połowy mieszkańców w celu utworzenia Festung Gotenhafen. Nie wyjechali z Gdyni, bo nie mieli dokąd. W Niemczech nikogo nie znali, ich miejsce do życia zajął ZSRR. Nikt im nie robił wyrzutów, z czasem poznaliśmy lepiej ich dzieje, wcale nie lepsze od naszych wysiedlonych, życie złagodziło urazy i żyli z nami do śmierci. Byli całkiem sympatyczni, łatwo wtopili się w miejscową społeczność, dla której sąsiad Niemiec nie był nikim nadzwyczajnym.

Zajmując się historią swojej okolicy znałem sprawę młodego hitlerowca, Horsta Kuehla, syna miejscowego młynarza, który zapisał się w pamięci tutejszych ludzi jako wyjątkowo nieprzyjemna postać.

Traf chciał, że tuż przed swoją śmiercią w 2001 roku Horst przyjechał do Gdyni i poprosił obecnych mieszkańców swego rodzinnego domu o możliwość wejścia. Przypadek sprawił, że akurat w nim byłem.

Nikt nie robił Horstowi wstrętów. Co było tego nie zmienimy. Przytomnie „zaprzęgliśmy go” do roboty. Kilka godzin siedział w saloniku i opisywał znalezione na strychu przez kolegę papiery i zdjęcia, dzięki czemu nasza wiedza o lokalnej historii istotnie się wzbogaciła. Popijaliśmy kawę, rozmawialiśmy usiłując od niego wyciągnąć jak najwięcej informacji, nie wypominając mu nieciekawej roli jaką odegrał w przeszłości.

Jedna istotna uwaga. Ani rodzina Baltendeutschów, ani Horst nie udawali kogoś innego, niż byli.

Tymczasem kim jest pani Steinbach? Nie jest Niemką z Pomorza, choć tak twierdzi. Urodziła się w Rumi, koło Gdyni, w domu, z którego wypędzono polskich właścicieli, by zrobić miejsce dla kadry okupacyjnych wojsk, m.in. jej ojca. Wyjechała wraz z ojcem, gdy wojna się kończyła wiadomym wynikiem.

I taki ktoś uważa się za „wypędzonego”? Nie mogłem tego pojąć. Przy takiej logice niemieccy żołnierze spod Stalingradu to też „wypędzeni”.

Kim jest pan Fabritius, tak dbały o „europejskie wartości”?

„Fabritius urodził się w 1965 roku w Rumunii. W 1984 roku przyjechał jako przesiedleniec do RFN.”

Wypędzony. Nie wiem – śmiać się czy płakać?

Bawiąc u znajomych w Günzburgu w Bawarii (to miasto, gdzie do dziś mieszka rodzina dr Mengele) przeżyłem przygodę, która wtedy mnie śmieszyła. Dziś już mniej.

Moja gospodyni urodzona w Gleiwitz na początku lat 30tych, w roku 1937 wyjechała do Westfalii, gdzie ojciec – inżynier metalowiec – dostał bardzo dobrą pracę. Rodzina przeniosła się wraz z nim i moja znajoma przebywała tam aż do swego zamążpójścia, po czym zamieszkała w Bawarii.

Pewnego dnia dom „nawiedził” naganiacz ze Związku Wypędzonych poszukujący nowych członków .

Pani domu bezskutecznie tłumaczyła mu, że z Gliwic nikt jej nie wypędzał, że wyjechali skuszeni dobrą pracą ojca itd.

„ – Nie szkodzi, to nie ma znaczenia. Ważne, że urodziła się pani na naszym wschodzie”. Byłem świadkiem tych słów, naganiacz nie wiedział kto siedzi obok niego, nie przedstawiono nas sobie, bo Frau Maria chciała się go jak najszybciej pozbyć z domu.

– Przecież to jacyś oszuści – śmiałem się po jego wyjściu. Mieszkańcy domu bez wyjątku przyznali mi rację.

Temat Polski był w ich domu poruszany bardzo przyjaźnie i swobodnie. Pan domu, gdy chciał się podroczyć z żoną opowiadał, że ożenił się z nią tylko dlatego, że jest Polką. Fakt – jej panieńskie nazwisko Michalek nie brzmi zbyt niemiecko.

Wtedy się śmiałem. Po występach pani Steinbach już nie. A szykuje się „godny następca”.

Kto jak kto, ale ja najdalszy jestem od wszelkich szowinizmów, nawet gdybym znalazł dla nich jakąś podstawę. Skoro mogłem usiąść i pić kawę z byłym hitlerowcem, to chyba trudno posądzać mnie o uprzedzenia narodowościowe, czy jakiekolwiek inne.

Natomiast organicznie nie znoszę oszustów grających na sentymentach dla własnych, niskich celów i to jeszcze podpierających się „europejskimi wartościami”.

Tymczasem nasi politycy i media są w stanie „wykazywać zrozumienie” dla złodzieja, który płacze, że odebrano mu łup.

Nie do wszystkich dotarła informacja, że słynne zdjęcie z 1 września 1939 roku z granicy polsko gdańskiej w Gdyni Kolibkach, na którym niemieccy żołnierze wyłamują polski szlaban graniczny  jest w rzeczywistości propagandową fotką zrobioną kilka dni później ku zbudowaniu serc odbiorców w głębi Niemiec.

Okazuje się, że ten styl „informacji medialnej” wcale nie został odstawiony do lamusa.

Dotyczy to także wciąż rozgrywanej sprawy „wypędzonych”.

Dlaczego się to robi? Można by powiedzieć, że po prostu grupka ludzi znalazła sposób na życie i to całkiem dostatnie. Może i tak. Widząc z jakim sentymentem nasi kresowiacy wspominają strony rodzinne wiem, że można to wykorzystać.

U nas też są organizacje w sztuczny sposób zawyżające liczbę swoich członków. Najlepszy przykład – urodzona w 1945 roku rodzona siostra jest członkiem Światowego Związku Żołnierzy AK.

Tyle, że u nas przynależność do takiej organizacji nie wiąże się z ciągłymi pretensjami do garbatego, że ma dzieci proste.

Związek Wypędzonych gra inaczej.

I trudno mi uwierzyć, że stosunki polsko niemieckie są bardzo dobre, gdy niemieccy kanclerze tolerując ewidentne oszustwa ze strony tej organizacji nie tylko dodają jej znaczenia, ale wręcz dopieszczają ja swoimi decyzjami.

PRL siedząc pod radzieckim parasolem można było wyśmiewać „różne hupki i czaje”, bo nie miały one żadnego przełożenia na życie codzienne ani jednego Polaka. Dziś jest inaczej. Związek Wypędzonych to nie związek emerytów i rencistów III Rzeszy, ale organizacja – jak widać – odmładzająca się systematycznie i umiejąca wykorzystać możliwości, jakie daje wspólna Europa.

Nie mam zamiaru nikogo podszczuwać, ani namawiać do złego. Sądzę jednak, że stosunki polsko niemieckie mogły by być równie dobre, gdyby polski prawodawca zajął się wreszcie ochroną polskich obywateli przed roszczeniami, bo ustawiczne obwinianie PRL za legislacyjne niedoróbki w tym temacie jest już dawno nieaktualne. Jeśli przez 25 lat nie potrafiono załatwić tak oczywistej sprawy, to co nasz prawodawca potrafi?

Z dzisiejszych doniesień sejmowych słyszę, że nie potrafi załatwić nawet ubikacji dla posła Palikota, którą ten „jest zmuszony” dzielić z posłami SLD.

Jakkolwiek  patrzeć – sprawa wagi państwowej.

Jerzy Łukaszewski

Print Friendly, PDF & Email

34 komentarze

  1. narciarz2 2014-10-30
  2. Jaruta 2014-10-30
  3. A.K-B 2014-10-30
  4. Jaruta 2014-10-30
  5. A. Goryński 2014-10-30
  6. jotbe_x 2014-10-30
  7. john 2014-10-30
  8. A. Goryński 2014-10-31
  9. Jerzy Łukaszewski 2014-10-31
  10. natan gurfinkiel 2014-10-31
    • Magog 2014-10-31
      • jotbe_x 2014-10-31
        • Magog 2014-11-01
        • jotbe_x 2014-11-01
  11. jerzy Łukaszewski 2014-10-31
    • A. Goryński 2014-10-31
    • A. Goryński 2014-10-31
  12. natan gurfinkiel 2014-10-31
  13. Szafrański 2014-10-31
  14. Magog 2014-10-31
  15. natan gurfinkiel 2014-10-31
  16. W.Bujak 2014-10-31
  17. jerzy Łukaszewski 2014-11-01
  18. natan gurfinkiel 2014-11-01
  19. jerzy Łukaszewski 2014-11-01
  20. natan gurfinkiel 2014-11-01
  21. jerzy Łukaszewski 2014-11-01
    • de mowski 2014-11-02
  22. Beata 2014-11-02
  23. Magog 2014-11-02
  24. Magog 2014-11-03
  25. BM 2014-11-03
  26. Magog 2014-11-04
  27. Less 2014-11-06
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com