Jerzy Szperkowicz: Tabułamacze niech spoczną

2012-07-12. Sympatyczna i zwykle rozważna red. Katarzyna Kolenda-Zalewska uznała za konieczne przyłączyć się do obrony Paniczów W. i F., co to poszydzili sobie z Ukrainek pracujących w polskich domach. Obronić się tego nie da. Naigrawanie się z człowieka pracy, jego niekomfortowej pozycji roboczej jest obrzydliwością, którą należało zamknąć dobitnym i bezwarunkowym „Przepraszam”.

Tak zakończyła się w Stanach afera komentatora Rush Limbaugha, który nazwał prostytutką studentkę domagającą się refundacji pigułki.

Limbaugh przeprosił.

U nas takie słowo nie padło.

Leją  się zamiast tego żałosne wykręty (szydzili nie oni, ich ustami nieoczekiwanie przemówiło podpatrzone kołtuństwo, a jeśli ktoś poczuł się dotknięty…) z jednej strony, a z drugiej – z lubością patroszy się Paniczów i ich adwokatów.

Pani Redaktor KK-Z wybrała („GW”, 10.07.2012) obronę przez rozmydlenie.

Przecież w Internecie – powiada –  panoszy się nie takie chamstwo. A co powiedzieć o nazywaniu prezydenta i premiera zdrajcami, o tytułowaniu konkurentów politycznych hołotą, porównywaniu Sereny Williams do posłanki Grodzkiej?

To ma być usprawiedliwienie dla wybryku Paniczów?

„Coraz częściej wolno więcej… Klimat sprzyja skrajnościom.  Nie wolno zaszczuwać ludzi tylko dlatego, że na minutę wybili nas z klimatu uładzonej poprawności. Wolę to, niż gładkie nic nie znaczące słowa, które odchodzą w zapomnienie w minutę po ich wygłoszeniu”.

Słowa  o zdradzie, agentach, hołocie itp. też  wybijają z poprawności, a często z respektu dla dóbr osobistych. Padają  w debacie publicznej po to,  miła Pani Redaktor,  by Pani ich nie zapomniała  w minutę po wygłoszeniu. Czy to taka dobra transakcja?

Słusznie domyśla się red. KK-Z, że poniżanie drugiego człowieka leży za granicą wolności słowa.  Mówienie o kimś jako obiekcie łaskawego zgwałcenia jest z tej okolicy.

Jako profesjonalni uczestnicy debaty publicznej nie możemy poprzestać na obserwacji, że „granice tego, co dozwolone, się poszerzają”. Mamy też prawo, ale i obowiązek recenzowania zmian. Chyba nie chcemy, żeby „pod znakiem firmowym przełamywania tabu” pojawiły się drwiny z kalectwa, katastrof, ciężkiej choroby, okrucieństwa losu.

Jeśli się pojawią, spotkają się z ocenami, w tym zapewne tak wyrozumiałymi jak Pani Redaktor KK-Z, ale też z innymi. Wolność słowa obowiązuje w obie strony.

Potężna reakcja odbiorców – i krytyków, i obrony – na niesłychany popis Paniczów mnie tylko cieszy. Oznacza, że nasza wrażliwość etyczna nie uległa erozji. Społeczeństwa potrzebują tabu. Udział medyków w łódzkiej ośmiornicy ostrzega przed łamaniem  tabu u nas. Więc może nasi dzielni Tabułamacze trochę odpoczną.

Ani mi w głowie komukolwiek dokopywać ani kogokolwiek zaszczuwać. Nasi Panicze, biedactwa, potrzebują uwielbienia a nie wytyków. Głód adoracji. Tego, co im się chlapnęło, proponuję nie nazywać jazdą po bandzie. Zostawmy ten patent usprawiedliwiania chamstwa  europosłowi Czarneckiemu.

Red. KK-Z wstydzi się nie za Paniczów, a za pracodawczynie („paniusie”), które odcinają personel od wyższej techniki (mopa). Nawet mopem nie da się zamazać istoty incydentu.

I jeszcze jedno. W roli cudzoziemek sprzątających  mieszkania występowały i nadal występują Polki. Nie chciałbym, ażeby obcy drwili z nich w podobnym stylu…

Jerzy Szperkowicz 

Print Friendly, PDF & Email

18 komentarzy

  1. Baczyński 2012-07-12
  2. angor 2012-07-12
  3. Marian . 2012-07-12
    • Tomek 2012-07-12
      • Marian . 2012-07-12
        • Tomek 2012-07-12
        • Marian . 2012-07-12
  4. andrzej Pokonos 2012-07-12
    • Marian . 2012-07-12
  5. AJW 2012-07-12
  6. Incitatus 2012-07-12
  7. Pałasiński 2012-07-12
  8. andrzej Pokonos 2012-07-13
  9. Magog 2012-07-14
  10. pawel 2012-07-15
  11. Czytelnik 2012-07-15
    • Marian . 2012-07-16
  12. Szperkowicz 2012-07-16
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com