Eugeniusz Sobol: Metafizyka Północy Mariusza Wilka

2012-07-13. „Lotem gęsi” to najnowsza książka Mariusza Wilka – polskiego podróżnika i reportera, byłego działacza „Solidarności”, od osiemnastu lat mieszkającego na rosyjskiej Północy. Składa się z trzech, bardzo różniących się od siebie części: „Lustro wody”, „Mielone z karibu” oraz „Zazierkale”.

Pierwszy reportaż jest opisem historii i współczesności Pierozawodska. Wilk bada dzieje tego miasta i dochodzi do wniosku, że ma do czynienia z nagromadzeniem falsyfikacji. Na przykład odkrywa, że powieść Konstantego Paustowskiego „Losy Karola Longseville’a”, która została napisana na zamówienie Gorkiego w 1932 roku, w rzeczywistości jest mistyfikacją literacką. Podobnie wygląda sytuacją z tzw. „Gosudariewą dorogą”, czyli legendarnym traktem, po którym Piotr I w 1702 roku przewlókł dwie fregaty, co jakoby umożliwiło mu zdobycie szwedzkiego Nöteborgu.

Dzieje stolicy Karelii Wilk porównuje do odbicia tego miasta w migotliwej tafli Jeziora Onieżskiego, w którym trudno odróżnić prawdę od złudzenia. Z pasją właściwą filologowi (autor książki ukończył polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim) studiuje XVIII-wieczną kronikę Pierozawodska Tichona Baladina i odkrywa, że wydobycie rudy żelaznej, które otaczała aura sakralności, było podstawowym zajęciem dawnych Karelów. Warto podkreślić, że swoją fascynację staroruskim piśmiennictwem Wilk zademonstrował już w opublikowanym w 2005 roku zbiorze reportaży „Wołoka”, w którym obficie korzystał z traktatu Nikołaja Oziereckowskiego „Podróż po jeziorze Ładożskim i Onieżskim”.

Reportaż „Mielone z karibu” jest poświęcony podróży Wilka po kanadyjskim Labradorze i został w nim wyraźnie zarysowany przełom w trwającej już od prawie ćwierć wieku twórczości autora. A to dzięki wskazaniu na duchowego patrona, którego śladem reporter wędruje po Kanadzie – Kenetha White’a, teoretyka filozofii podróży i wielkiego podróżnika, twórcy pojęcia „nomadyzm intelektualny“. Od momentu fascynacji White’em, którego Wilk osobiście poznał na festiwalu podróżników w Saint-Malo w 2007 roku, możemy zauważyć, że temat Rosji schodzi u polskiego reportera na dalszy plan, ustępując miejsca medytacji nad sensem życia, pojętym jako ciągle wydeptywanie przez człowieka jego własnej ścieżki i kontemplacji natury w duchu wschodniej filozofii „zen” oraz buddyzmu.

Oczywiście, nomadyzm intelektualny w rozumieniu obu podróżników jest kategorią egzystencjalną, będącą remedium na sytuację wykorzenienia człowieka z tradycyjnego porządku świata, które nastąpiło we współczesności. Myślę, że wyjazd na stałe z Polski do Rosji w przypadku Mariusza Wilka był po prostu próbą zrzucenia zbyt poprawnej, jego zdaniem, etykiety polskiego patrioty, walczącego o wolność w szeregach „Solidarności”.

Zamieszkanie na rosyjskiej Północy posłużyło jako katalizator, który umożliwił mu realizację w pełni własnego powołania, jako mędrca i filozofa. Inspirując się White’em autor „Lotem gęsi” wprowadza rozróżnienie między wojażerem – turystą, który jedynie ślizga się po powierzchni rzeczywistości od jednego miejsca do drugiego, a włóczęgą, przeżywającym świat w wewnętrznym skupieniu.

Inne ważne opozycje dla Wilka to czas sakralny pierwotnych mieszkańców tego kontynentu przeciwstawiony czasowi historycznemu cywilizacji europejskiej, przestrzeń ciszy – przestrzeń światowego zgiełku mediów, wynalazków elektronicznych, które wyjaławiają życie człowieka. Opisując Labrador, Wilk jednak zbyt często wpada w ideologiczne uproszczenia wynikające z dyskursu postkolonialnego. Biali Amerykanie w jego ujęciu wyglądają jak uosobienie wszelkiego zła. Dewastują naturalne środowisko, narzucili swoje porządki Indianom, a tej ziemi – chrześcijańskie nazewnictwo.

Wilk opisuje dziewicze piękno kanadyjskiego krajobrazu, na którym bardzo rzucają się w oczy niszczycielskie ślady ludzkiej działalności technicznej. W podobny sposób Czesław Miłosza w zbiorze esejów „Widzenia nad Zatoką San Francisco” opisywał przyrodę Stanów Zjednoczonych. Polski reporter przyznał, że wiersze Miłosza czyta codziennie rano, żeby nie stracić kontaktu z ojczystym językiem, więc taka analogia jest jak najbardziej uzasadniona.

W opublikowanej na łamach „Gazety Wyborczej” recenzji książki Wilka „Dom nad Oniego”, Dariusz Nowacki podkreślił obecność w nim żywiołu autokreacyjnego. Taką uwagę można też odnieść do najnowszego zbioru reportaży. W ostatniej jego części –„Zazierkalu”, autor przywdziewa maski: filozofa, uprawiającego swój ogródek w Kondzie Bierieżnej niczym w zakończeniu „Kandyda” Woltera, a od niedawna też ojca, któremu właśnie urodziła się ukochana córeczka Martusza. Troska o dziecko także staje się przedmiotem filozoficznych medytacji. Tutaj, w Karelii, mieszkając w opuszczonej wiosce, w spokoju i ciszy, Wilk formułuje zasady swojej metafizyki Północy. Jest to stan umysłu, charakterystyczny dla osoby starszej. Pustka północnego krajobrazu wywołuje pustkę wewnętrzną, umożliwiając tym samym przeżywanie czasu sakralnego w codziennym obcowaniu z przyrodą. Zatrzymując się w czasie, człowiek zaczyna żyć własnym rytmem.

Książki Mariusza Wilka „Lotem gęsi” i Jacka Hugo-Badera „Dzienniki kołymskie” ukazały się w Polsce w odstępie kilku miesięcy. U tego drugiego autora reportaż zbliża się ku literaturze faktu. Jest pisany stylem zwięzłym i oszczędnym, a sam narrator ujawnia się bardzo rzadko, wtedy, gdy jest to niezbędne. W pewnym sensie jest medium, poprzez które ludzie opowiadają historie swojego życia. Reportaże Badera można porównać do kawałka surowego mięsa, z którego czytelnik może przyrządzić sobie gulasz, szaszłyk lub rostbef. Teksty Wilka są już gotowym daniem, podanym w obfitym sosie intelektualnym. Autor prowadzi czytelnika po intertekstualnym labiryncie, na który składają się odwołania do książek, jakie sam czytał lub jego własnych. Wśród swoich ulubionych pisarzy wymienił Gombrowicza. Rzeczywiście, autora „Ferdydurke” i polskiego reportera łączy wyraźne wyeksponowanie ja-autorskiego w tekstach eseistycznych, które oboje stylizują na dziennikowe notatki.

Bader i Wilk są obecnie najbardziej rozpoznawalnymi reporterami w Polsce piszącymi o Rosji. Autor „Dzienników kołymskich” szuka w tym kraju innej, o wiele szerszej skali doświadczeń niż w Polsce. Wyjazd Wilka na rosyjską Północ nosi natomiast cechy przemyślanej i świadomej decyzji o emigracji, tyle że w dość nietypowym dla większości Polaków kierunku. Dzisiejsza Polska, w której tryumfują wzorce społeczeństwa konsumpcyjnego, ma niewiele wspólnego z ideałami, o które Wilk walczył w „Solidarności”, czy za które siedział w komunistycznym więzieniu.

Warto także zwrócić uwagę na język Wilka nasycony archaizmami. Dzięki nauce języka starocerkiewno słowiańskiego, którą pobierał jako student polonistyki, bez problemu odnajduje wspólne korzenie rosyjskich i polskich słów i tak tworzy własny niepowtarzalny styl. Do reportaży wtrąca znaczną ilość rosyjskich wyrazów, uznając, iż bardziej oddają one istotę rzeczy niż ich polskie odpowiedniki.


 

 

Mariusz Wilk, Lotem gęsi. Dziennik północny, Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2012

Rosyjska wersja tekstu ukazała się w Nowej Polszy, nr.6/2012

 

 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com