Ernest Skalski: Nie nasze. Rozwalać!

WARSZAWA SPOTKANIE PIS SYTUACJA PO WYBORACH2014-11-20. Komisja się zacukała. Przez ćwierć wieku odbywały się wybory za wyborami i jakoś to szło. Jeśli w życiu publicznym nie było problemu liczenia głosów i można było nie zaprzątać sobie głowy organizacją wyborów i tym liczeniem, to znaczyło, że odbywa się to jak trzeba, w stopniu wystarczającym dla technicznego obsługiwania demokracji.

Można też było nie przejmować się rytualnym marudzeniem Jarosława Kaczyńskiego, który przed każdymi wyborami wyrażał obawę że mogą być one sfałszowane. W ten sposób z góry podważał wiarygodność wyborów, w których raz za razem PIS źle wypadał. To, że podważał przy tym autorytet państwa, wspólnej wartości wszystkich obywateli, nie miało dla niego – ponoć państwowca – znaczenia.

Po wyborach były już tylko aluzyjki do ich uczciwości, czy raczej jej braku. Otwarte oskarżenie trzeba by było udowodnić, a do tego nie było podstaw. Nieważne głosy przynosiły losowo straty wszystkim partiom, komitetom i kandydatom. Chyba, żeby PIS udowodnił, iż jego wyborcy są mniej rozgarnięci od innych i robią więcej błędów, skutkujących unieważnieniem głosu.

Demokracja jest starsza od informatyki. Żadnych komputerów nie było, a wyniki wszelakich wyborów poznawało się w czasie mierzonym nieco większą ilością godzin. Co stoi na przeszkodzie, aby wszystkie kartki wyborcze raz jeszcze policzyć ręcznie, nie szarpiąc się z padniętym systemem komputerowym? Podobno zresztą nawet od kiedy już są komputery, na wszelki wypadek, odchodzi regularne ręczne liczenie. Ponoć i tym razem też już tak liczą, tylko że nie udziela się narodowi konkretnej i pełnej informacji. Wpadka z komputerami to błąd,  wiadomo; errare… Brak informacji to gorzej.

Leszek Miller i Jarosław Kaczyński domagają się powtórzenia wyborów. Dla SLD Millera wypadły fatalnie i być może on liczy, że za drugim razem pójdzie mu lepiej. Owszem, może pójść lepiej, ale może i gorzej. Dla pechowego opozycjonisty liczy się wszakże możność zwrócenia na siebie uwagi przez stawianie gromkich zarzutów władzy, Że to podważanie ładu, na którym opiera się demokracja, to już nie jego zmartwienie.

Żądania Kaczyńskiego, zgodne z tym czego żąda Miller, na pierwszy rzut oka zaskakują. Przecież PIS zebrał najwięcej głosów i ma się czym cieszyć i czym ryzykować w przypadku powtórnych wyborów. Ale zamysłu prezesa można się łatwo domyśleć. Na drugą turę wyborów, jeśli do niej dochodzi, stawia się zdecydowanie mniej wyborców niż na pierwszą. Więc może jeszcze mniej by przyszło na powtórne wybory. A PIS może liczyć na najbardziej zdyscyplinowany elektorat. Jakby co, to jego ludzie stawią się karnie, zaś wyborcy innych partii w dużym stopniu mogliby olać to głosowanie. Gdyby więc doszło do powtórzenia wyborów, PIS mógłby proporcjonalnie liczyć na więcej głosów i więcej swoich ludzi w samorządach. Proste.

Powtarzanie wyborów raz po raz to kolejny wielki wysiłek masy ludzi i koszt setek milionów złotych. Ale nie to by było podstawową dolegliwością. Byłby nią skandal zauważalny w polityce międzynarodowej i bardzo psujący reputację kraju. Również w oczach jego mieszkańców. Znaczyłoby to, że państwo nie sprawia się z elementarną gwarancją demokracji. Że jest nieudolne lub nieuczciwe, albo jedno i drugie jednocześnie. Domaganie się czegoś takiego z powodu błędu technicznego, niechby nawet znacznego, jest niepoważne i szkodliwe. Trzeba bardzo nie lubić swojego państwa, dobra wszystkich obywateli, aby mu szkodzić już samym takim żądaniem.

Kaczyński demonstruje, że państwo polskie nie jest wspólną wartością wszystkich Polaków. Zachowuje się tak jakby to była jego własność, bezprawnie mu odebrana kiedy nie rządzi nią. Każda okazja jest dobra, by podważyć prawomocność prawomocnie ustanowionej władzy, gdy to nie jego władza. Służyć temu może nawet poparcie tradycyjnego wroga, jakim dlań jest SLD.

Jest, choćby z prawnego punktu widzenia, niemożliwe, żeby do powtórzenia wyborów doszło, lecz co się PIS przy tym nawrzeszczy to jego. Jeśli się nie powtarza wyborów, to nie jest to news dla zagranicy, lecz tabloidy już zwęszyły kawałek ścierwa. Wystarczy spojrzeć na dzisiejsze – czwartek – tytuły na pierwszych stronach. Jakiś ślad w świadomości wielu zostanie.

Gdyby z żądaniem powtórnych wyborów wystąpił jedynie Miller, Kaczyński by miał używanie. Tu – mówiłby – grozi nam imperializm rosyjski, z Putinem, a państwo jakie jest takie jest, ale w tej sytuacji, nawet zasadnie je  krytykując, nie wolno podważać jego postaw, znieważać jego instytucji. Wiadomo, kto i gdzie na to czeka i z tego korzysta. On, Kaczyński, oczywiście, żadnych takich powiązań nie sugeruje, lecz sporo wie na ten temat, choć nie może tego teraz powiedzieć. Warto sobie przypomnieć moskiewskie pieniądze w związku z Leszkiem Millerem, które je woził z Moskwy do Warszawy, a może odwoził z Warszawy do Moskwy, ale z tym miał do czynienia.

Znacie tę melodię?

Ale tym razem głos Kaczyńskiego brzmi inaczej i donośniej. A ład, na którym opiera się państwo podważa już od lat. W sytuacji, która nakazywałaby pewną oględność w traktowaniu państwa, ten patriota i państwowiec dostrzega tylko okazję, aby coś ugrać  dla siebie.

Ernest Skalski

Print Friendly, PDF & Email

34 komentarze

  1. Marian. 2014-11-20
  2. Anna Malinowska 2014-11-20
  3. Sroka 2014-11-20
    • adas 2014-11-20
    • ping 2014-11-21
  4. nickt 2014-11-20
  5. jacek2 2014-11-20
    • kubateo 2014-11-21
  6. W.Bujak 2014-11-20
  7. narciarz 2014-11-20
  8. otoosh 2014-11-20
    • wejszyc 2014-11-20
      • jacek2 2014-11-21
  9. Aleksy 2014-11-21
    • Marian. 2014-11-21
  10. MaSZ 2014-11-21
  11. beel 2014-11-21
  12. Obirek 2014-11-21
    • Marian. 2014-11-21
      • W.Bujak 2014-11-22
        • Marian. 2014-11-24
  13. Robert Kowalski 2014-11-21
  14. Magog 2014-11-21
    • Marian. 2014-11-21
  15. Incitatus 2014-11-21
    • jureg 2014-11-23
    • borowicz bogumiła 2014-11-24
  16. Magog 2014-11-21
  17. MaSZ 2014-11-22
    • jureg 2014-11-23
  18. andrzej Pokonos 2014-11-25
    • jureg 2014-11-27
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com