Marek J. Greniewski: Wybory samorządowe – bzdury i kłamstwa

mainframe2014-11-25.

Wsłuchując się w bardzo krańcowe (a może nawet skandaliczne) oceny – wygłaszane przez opozycję, dotyczące uczciwości przebiegu oraz prawdziwości uzyskanych wyników – pierwszej tury wyborów samorządowych, należy sprostować dość liczne dezinformacje, rozpowszechniane nie tylko przez polityków opozycji, ale również przez część dziennikarzy. To, co dalej piszę, oczywiście w niczym nie umniejsza nieudolności działania Krajowego Biura Wyborczego i oceny bałaganu spowodowanego złym przygotowaniem organizacyjnych tych wyborów.

Po pierwsze:

System informatyczny, który nie zadziałał – nie miał nigdy służyć do liczenia głosów oddanych w Komisjach Obwodowych! To miał być według założeń Krajowego Biura Wyborczego system:

(1) wspomagający wyemitowanie protokołów obwodowych komisji wyborczych;
(2) przesyłania protokołów do komisji wyborczych wyższego szczebla i ich archiwizację;
(3) sumowania wyników otrzymywanych z niższego szczebla komisji;
(4) przydzielanie mandatów w radach (poszczególnych szczebli samorządu terytorialnego, w tym sejmikach wojewódzkich).

Liczenie głosów z kart wyborczych z założenia miało się odbyć ręcznie i odbyło się ręcznie. Awaria systemu informatycznego nie spowodowała konieczności dodatkowego liczenia głosów oddanych na kartach do głosowania, rzekomo nieprawidłowo składowanych. Politycy, którzy to twierdzili – po prostu ordynarnie kłamią!

Jak twierdził pan prezes Kaczyński, w komisjach obwodowych miało pracować około czterdziestu tysięcy aktywistów PIS, w charakterze członków komisji i mężów zaufania, a była to chyba najliczniejsza grupa obsługująca wybory, wobec kilkudziesięciu tysięcy przedstawicieli pozostałych komitetów wyborczych?  Pracujący w około  3.500 okręgach oraz odpowiednio liczniejszych obwodowych komisjach wyborczych – członkowie tych komisji i mężowie zaufania, wzajemnie patrzyli sobie na ręce. Jak więc można mówić o masowym fałszowaniu głosowania, w wyniku, którego rzekomo jakiś tam procent głosów (podobno 3% – 6%) – oddanych jakoby na PIS np. trafiło do PSL?

Po drugie:

Budowa indywidualnego systemu informatycznego dla potrzeb wyborów, które z założenia odbywają się raz na cztery lata, przy dzisiejszym rozwoju informatyki jest bezsensowny, czyli jest bzdurą. Funkcjonalność systemu informatycznego wspomagania, potrzebną do obsługi wyborów, w których liczenie kart do głosowania odbywa się ręcznie – sprowadza się do wymienionych wyżej czterech punktów (1) – (4) i z powodzeniem może być zrealizowana z pomocą standardowego oprogramowania. Takiego rodzaju oprogramowanie jest używane przez wiele firm o działalności rozproszonej terytorialnie (w skali jednego lub wielu państw). Takie rozwiązanie, nie jest droższe od rozwiązania, które nieskutecznie próbowało zastosować Krajowe Biuro Wyborcze. Warto jednak podkreślić, że o ile program kalkulator potrzebny do zliczania głosów, jest programem sekwencyjnym, którego poprawność działania można dość efektywnie sprawdzić korzystać z testowania, to programy sieciowe są programami współbieżnymi. W przypadku programów współbieżnych dla zapewnienia poprawności działania, testowanie nie jest skutecznym podejściem. Zapewnienie poprawności działania programu współbieżnego można zapewnić przez dowiedzenie poprawności (tzw. walidacji). Narzędzia do walidacji numerycznej opracowane za pieniądze NASA są ogólnodostępne (np. SPIN), ale nie znam polskiego producenta oprogramowania, który by się takimi narzędziami posługiwał.

A oto przykład, jak takie rozwiązanie wspomagania informatycznego może wyglądać:

Pakiet programów Microsoft Office 365 zawiera w sobie, między innymi: program Excel (arkusz kalkulacyjny z możliwością pisania makro-instrukcji), zestaw programów komunikacyjnych, interfejs do współpracy z bazami danych SQL-Server. Pakiet powyższy zawiera sprawne zabezpieczenie prywatności przesyłanych danych z wykorzystaniem certyfikacji kluczy, itd. Żeby wykorzystać Office 365 należy napisać makra na:


(a) założenie arkusza kalkulacyjnego z listami wyborczymi dla danej Okręgowej Komisji Wyborczej;
(b) wprowadzania danych zbiorczych odczytanych z kart do głosowania do arkusza kalkulacyjnego z automatycznym policzeniem sum kontrolnych;
(c) wyemitowania na drukarkę formatu protokołu komisji danego poziomu;
(d) po zatwierdzeniu wydrukowanego protokołu przesłanie go do komisji nadrzędnej i zarchiwowanie protokołu w centralnej bazie danych wyborów;
(e) sprawdzenie formalnej kompletności i poprawności zawartości arkusza kalkulacyjnego otrzymanego z komisji niższego rzędu;
(f) scalanie sprawdzonych arkuszy kalkulacyjnych otrzymanych z komisji niższego rzędu, w arkusz kalkulacyjnym zbiorczy;
(g) przydzielenie mandatów na podstawie liczby głosów zarejestrowanych w arkuszu kalkulacyjnym zbiorczym.

Pakiet Office 365, jako taki przeszedł walidację z pozytywnym wynikiem. Pozostaje więc weryfikacja napisanych makr. W tym przypadku wystarcza testowanie, które naprawdę jest proste.

Jaki byłby koszt użycia Microsoft Office 365 dla potrzeb obsługi wyborów samorządowych?

Ponieważ mamy około 3.500 komisji obwodowych, gdzie dla każdej potrzebnych będzie 2 – 3 komputery z zainstalowanym pakietem Office 356 (w zależności od liczby i wielkości obwodów danego okręgu), to potrzeba rzędu 10.000 instalacji łącznie dla zebrania wyników z obwodów wyborczych przez okręgi. Cena za użytkowanie Office 356 przez okres jednego miesiąca na jednym komputerze wynosi 20 zł, czyli 200.000 zł (słownie PLN: dwieście tysięcy) dla 10.000 komputerów. Koszt opracowania i wytestowania ośmiu makr dla Excel – to koszt maksimum 160.000 zł. Opracowanie instruktarzu posługiwania się Office 356 (w niezbędnym zakresie) i Excelem z makrami, w formie stron internetowych szacowany koszt maksimum 100.000 zł. Razem 460.000 zł (słownie PLN: czterysta sześćdziesiąt tysięcy).

Oczywiście, są to jedynie dane szacunkowe. Opracowanie kosztorysu wymagałoby opracowania wymagań na makra, uzyskania oferty na użycie pakietu oraz zebrania ofert na napisanie makr. Po to opracowano współczesne standardowe oprogramowanie aplikacyjne, żeby tam gdzie nie jest to naprawdę niezbędne, ze względu na specyfikę wymagań i powtarzalne koszty eksploatacji, stosować może niezbyt efektywne w wielokrotnym stosowaniu, ale poprawnie działające oprogramowanie.

Postępowanie Krajowego Biura Wyborczego nasuwa podejrzenie, że przygotowanie ich pracowników – z zakresu organizacji pracy, zarządzenia i informatyki nie jest właściwe w stosunku do współczesnych potrzeb.

dr hab. Marek J. Greniewski

Print Friendly, PDF & Email

43 komentarze

  1. kuba 2014-11-25
    • Incitatus 2014-11-26
    • kuba 2014-11-28
  2. Jacek Arkuszewski 2014-11-25
  3. Federpusz 2014-11-25
  4. W.Bujak 2014-11-25
    • Marian. 2014-11-25
      • kuba 2014-11-26
        • Marian. 2014-11-26
    • BM 2014-11-25
  5. Jerzy Łukaszewski 2014-11-25
  6. MaSZ 2014-11-25
    • Marek J. Greniewski 2014-11-26
    • Aleksy 2014-11-26
  7. kuba 2014-11-26
    • kuba 2014-11-26
    • kuba 2014-11-26
      • Jerzy Łukaszewski 2014-11-26
        • kuba 2014-11-26
      • kuba 2014-11-26
    • Incitatus 2014-11-26
      • kuba 2014-11-26
  8. Jerzy Łukaszewski 2014-11-26
    • kuba 2014-11-26
    • kuba 2014-11-26
    • Incitatus 2014-11-26
  9. Jerzy Łukaszewski 2014-11-26
    • kuba 2014-11-26
  10. Konrad Myślik 2014-11-26
  11. Jerzy Łukaszewski 2014-11-26
    • kuba 2014-11-26
    • Incitatus 2014-11-26
      • kuba 2014-11-26
        • BM 2014-11-26
  12. Konrad Myślik 2014-11-26
  13. Jerzy Łukaszewski 2014-11-26
    • kuba 2014-11-26
  14. Jerzy Łukaszewski 2014-11-26
    • kuba 2014-11-26
      • bogda35 2014-11-26
  15. Zieliński 2014-11-26
  16. Jerzy Łukaszewski 2014-11-26
  17. SAWA 2014-11-27
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com