Stefan Bratkowski: W perspektywie denazyfikacji

2012-07-19.

W Niemczech nawet te figurki ogrodowe są zakazane...

Czytelników pewnych gazet rozróżnić można niekiedy gołym okiem, choćby w autobusie – twarz ponura, mina złowroga, zaciśnięte zęby (przed Euro, w trakcie i po Euro mniej). Sam smutek (w czasie Euro mniej). Zauważył Tomasz Lis, że wobec ich formacji politycznej złośliwością jest uśmiech; dość popatrzeć, z jaką trudnością uśmiech przychodzi wodzowi, jak uczy się on krzywić do niego i jak mu zostaje w kącikach ust zgryz pretensji i złości. Mój zaś przyjaciel, dawny bohater, nadal godny podziwu, uosobienie prawości i poświęcenia, ze ściśniętymi szczękami zalecał się do kiboli z „patriotycznego” pochodu, którzy nam właśnie przyprawiali gęby bandytów.

Wiem doskonale, że naczelni, Tomek Sakiewicz bądź Paweł Lisicki (jakże inteligentny kiedyś autor ciekawych szkiców z pogranicza religii i moralności) nie są tacy straszni. Mają tylko cieszyć epitetami – bo argumentów nie trzeba – swoich czytelników i wodza, też sfrustrowanych. I oni, i inni utalentowani chłopcy sami poddadzą się denazyfikacji, kiedy odkryją, że uznanie w swoim gronie to mało  – i że jest przyjemnie, a nawet miło, być szanowanym przez ludzi przyzwoitych, normalnych inteligentów. Kiedy pół-anonimowy autor z ich grona obraża kogoś słowem „kłamstwo”, nie wie, że potwierdza tym sposobem opinię, której kłamstwo zarzuca. Zarzuca, dodajmy, niegrzecznie, ale to wśród nich normalne, muszą czymś różnić się od „salonu”. Przekonaliśmy się, że w sprzyjającej sytuacji ordynarny potrafi być nawet Ludwik Dorn (innych gburów, cieszących się prawem do nieskrępowanego w Internecie chamstwa, nie wymienię). Po wypowiedziach prezesa, które skwituję kropkami (…), podejmę temat denazyfikacji, przypominając parę moich uwag, które do dziś nie doczekały się odpowiedzi. Przypomnę, ot, żeby nie było wątpliwości, że macie się z czego denazyfikować. To nie ironiczna forma sprawiania przykrości. To kwestia Waszej tożsamości.

Pisząc pierwszy raz o skłonności Waszego ugrupowania i jego wodza do faszyzowania, posłużyłem się sprawdzonymi i sprawdzalnymi obserwacjami historyka z uniwersytetu Yale, Johna Merrimana. Ujął on treściwie podstawowe cechy europejskich formacji faszystowskich, walczących przed drugą wojną światową o władzę. Potrzebowały przede wszystkim wroga, który je określał. Były z natury wyłącznie „przeciw”, nie „za”, czyli że w swym parciu na władzę nie formułowały żadnych wyprzedzających programów pozytywnych, nie mówiły, co zrobią z uzyskaną władzą w trakcie jej autorytarnego panowania, nie proponowały niczego do zrobienia. Przykro mi, ale zauważcie, Chłopcy, to pasuje do Was, niestety, jak ulał. I żadna przyjemność to stwierdzić. Jesteście na tyle inteligentni, by znaleźć, co warto zrobić, i patronować podjęciu takich zadań. Co piszę z pozycji starego konstruktywisty, współautora książki „Gra o jutro2”. Zgoda, może i z beznadziejną naiwnością, ale nigdy nie należy tracić nadziei…

Miałem też za złe nie konieczny, a doprawdy zagadkowy snobizm na czerpanie z doświadczeń i praktyk Führera i Duce. Zatem raz jeszcze po kolei:

Przywoływać Carla Schmitta jako autorytet jest cokolwiek ryzykowne, temu nauczycielowi hitlerowców nikt po wojnie i nigdzie nie dał katedry do końca jego długiego życia. Schmitta doktrynę polityki jako nieustannego i podtrzymywanego konfliktu wódz wciela w życie z obowiązkowością, która może zdumiewać. Wy też jesteście tylko przeciw. Propaganda niezadowolenia zamiast propagandy zaradności, jątrzenie i propaganda konfliktu zamiast konstruktywnej współpracy nawet własnych zwolenników, wszystko na „nie” i żadnych propozycji, co z czym zrobić; majstrowanie wokół przeszłości zamiast pytania, co zrobić dla jutra – celem pozostaje tylko destabilizacja państwa i życia publicznego. W efekcie paraliżuje  to normalną krytykę rządzącej biurokracji i propozycje zmian. To najostrzejsze oskarżenie zgodne z diagnozą Merrimana – sycenie paliwa politycznego, znanego dokładnie z doświadczenia walki o władzę Duce i Führera. Wy sami nie wychodzicie poza próby  politycznego podpalenia Polski.

Partia prezesa zorganizowana jest statutowo na sposób stricte, znów przykro mi, faszystowski, z pełnią władzy w jednym ręku. Partia robi, co chce wódz. Żadnej dyskusji. Dorn próbował. Panie też. Wyrzuceni już nawet nie próbowali. To tylko nasz Duce przesadził w 2007 r. z pewnością siebie.

Ustanowienie CBA w szybkim tempie po objęciu władzy do żywego przypomina analogiczną operację w Berlinie 1933 r., mającą ukazać społeczeństwu dążenie Führera do uczciwości publicznej; też obsadził taki urząd swoim człowiekiem, posłusznym wykonawcą operacji kompromitujących opozycję. Do dziś nie mogę darować Platformie zgody na taką instytucję, którą z góry można było odgadywać po jej pierwowzorze jako swoistą policję polityczną.

Za nader bliskie faszystowskiemu podejściu do władzy, proszę wybaczyć, mam upodobanie do przemocy w latach 2005-2007 – bojówki w kominiarkach napadały prywatne mieszkania, domy i miejsca pracy ludzi, którzy na pewno sami stawili by się, wezwani, do prokuratury. Niewiele publicznej sympatii budził pan Czarzasty, ale wezwany na przesłuchanie z pewnością by przyszedł; natomiast wybicie drzwi przez uzbrojonych ludzi, rzucanie delikwentów pod bronią twarzą do podłogi, mogło skończyć się zawałami serca. Ludziom najwyższego w kraju poważania, czyli kardiochirurgom i neurochirurgom, o rękach wartych złota, zakładano przy kamerach telewizyjnych na te ręce kajdanki! By ukazać, że dla tej władzy nie ma mocnych. Całkowicie demonstracyjne, zbędne dla śledztwa najście na dom Barbary Blidy projektował sam wódz, przyznając potem, że „to nie tak miało być”. Nie wiadomo, jak zginęła Bogu ducha winna kobieta, bo zmazano odciski palców na broni, z której padł strzał, zginęła kurtka agentki, która miała ją ująć, i nikt nie zbadał śladów prochu na rękach obu kobiet – a co ciekawe i skandaliczne, nikt tego nie raczył do dziś wyjaśnić. Sam zaś pomysł „operacji Romeo”, uwiedzenia kobiety, żeby ją skorumpować – był nie tyle „faszystowski”, co haniebny. Żadna prokuratura nie zajęła się tymi nadużyciami władzy – czy za dużo w niej, przepraszam, PiS-owskich nominatów?

Fackelzugi, wieczorne marsze z pochodniami, nie tylko starszym pokoleniom kojarzyły się jednoznacznie, a paskudnie. W pamięci ludzi, znających historię współczesną, odzywa się automatycznie – die Fahne hoch… Razem z hasłem SA, SturmAbteilungen, że „panowanie na ulicy prowadzi do władzy”.

Ugrupowanie wodza bez żenady czerpało dla swej spółki „Telegraf” środki z państwowego banku. Tak samo skorzystało ze szwindlu z największymi nieruchomościami po RSW Prasie, odsłoniętego przez Witolda Gadomskiego w Gazecie Wyborczej. Doprowadziło do bankructwa najpopularniejszą gazetę polską „Ekspres Wieczorny” i nigdy nie odpowiedziało na pytanie, jak to się stało i co się stało z jej finansami. Wiceprezes partii próbował przekupić Renatę Beger i jego prezes, inaczej niż min. Sawicki, nie podał się do dymisji. Związki PiS-u z prezesami SKOK-ów budzą co najmniej wątpliwości, a SKOK-i  nie mają nic wspólnego ani z dawnymi wielkopolskimi spółkami zarobkowymi, pokazywanymi w serialu „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”, ani z Kasami Stefczyka, które od kilkudziesięciu lat reklamuję.

Wódz obradował przy Okrągłym Stole i sam go dziś kwestionuje. Kiedy za prezydentury Wałęsy ostatnie sowieckie oddziały opuszczały Polskę, wódz palił kukłę Wałęsy na ulicach Warszawy. Zwolennicy śpiewają bez jednego słowa jego protestu – „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Wykładają tym samym swoją otwartą wrogość wobec państwa z takim trudem odzyskanego. Wodza „Raport o stanie państwa” wyłożył program obalenia ustroju naszej demokracji – z utworzeniem centralnego ośrodka władzy politycznej w kraju, dokładnie wedle ideałów Duce i Führera. Nawet myśl polityczną miano by zcentralizować. Oczywiście, te projekty skwituję komplementem, że Mein Kampf był nieporównywalnie groźniejszy. Ale inteligentny człowiek mógłby proponować inne, rozsądne poprawki do mocno chorego ustroju Trzeciej Republiki Francuskiej, który po raz kolejny przyswoiliśmy naszemu krajowi. Mógł zgłaszać, opierając się na kompetentnych prawnikach, poprawki nie zatrącające o ambicję jedynowładztwa.

Trudności sprawia i samo zrozumienie prezesa – miała być niemożliwa koalicja z Samoobroną i Giertychem, a jednak okazała się możliwa. Jeśli nawet Giertych jest dziś kimś innym i dziś prezes traktuje go nienawistnie, to kiedy prezes mówi prawdę?

Zwalcza się nepotyzm, a tu wódz zrobił swego brata prezydentem, zaś ten brat jako prezydent publicznie deklarował, że będzie reprezentował poglądy opozycji, czyli brata. Jak to nazwać?

Nacjonalizm z ksenofobią nazywa się w świecie prezesa patriotyzmem. Żydów można w Polsce na palcach policzyć, ale jest antysemityzm. Wódz nie komentuje antysemityzmu swoich zwolenników. Bo to nie on. To oni. On za nich nie odpowiada. Żadnego wstydu. Ani za to, że go popierają. Rydzyk utrzymuje antysemityzm u siebie, ale wódz nie krytykuje polityki swego zwolennika. Jakby nie wiedział, że zwolennicy świadczą o przywódcy. Nie rozumie, że z takim zapleczem nie uzyska poparcia ze strony zwykłych inteligentów takich jak piszący te słowa, a nawet ich wyrozumiałości. Benedykt XVI jednak nie głosuje w Polsce. Sympatii, odrzucając ekumenizm Jana Pawła II, nie budzi.

Hitleryzm uprawiał kult swego „męczennika”, Horsta Wessela, z którym związała się pieśń Horst Wessel Lied. Analogie przemilczę. Uwłaczają ofiarom.

Ulewą plugawych wyzwisk, obelg i pomówień w Internecie ilustruje swą mentalność spora część Waszych i prezesa zwolenników. Jego nie żenuje przywodzić takim żywiołom – ale czy Wy, o tyle inteligentniejsi zwolennicy, nie powinniście się zastanowić? I spróbować wpłynąć może na te środowiska? Przecież to sygnał ostrzegawczy, przestroga dla wszystkich, którzy by chcieli z Wami choćby rozmawiać! Kim jesteście? Jeśli ćwierćinteligenckie „chamowo” jest tak bardzo Wasze, to czy różnicie się od niego, już choćby kulturą? Być może prezes ma koncepcję zachowania tylko swojej klienteli i przeszkadzania rządowi, jaki by nie był, ale czym się to różni od Targowicy? Zwłaszcza, gdy nikt nie rozliczył Rydzyka z jego walk przeciw naszemu wejściu do NATO i do Unii Europejskiej, walk zgodnych z interesami Kremla, nagrodzonych przez KGB potężnym przekaźnikiem w Rosji? Nikt z Was nie odniósł się do tych kampanii. Nie było ich?

Dodam na koniec wspominaną przeze mnie czołówkę „Warszawskiej Gazety” (gazety z tytułem gramatycznie rosyjskim) sprzed 10 kwietnia 2011. Wzywała ogromnymi literami, niemal przez całą stronę: „Polacy już czas”. I – „Rewolucja w końcu nadejdzie”, a niepodpisany tekst wewnątrz numeru zapowiadał, że rewolucja, która nadejdzie „będzie straszna”. Przy tych zapowiedziach wykpiwane przez mnie hasło „Polsko, obudź się”, dosłownie odwzorowujące hasło Hitlera Deutschland, erwache, „Niemcy, obudźcie się”, to kaszka z mlekiem. Człowiek zaczyna snuć domysły, po co też to kupiono dla CBA karabin snajperski o zasięgu dwu i pół kilometra (!) i po co wyposażono w broń palną pracowników instytucji, powołanej do lektury papierów…

Proszę podważyć lub wręcz obalić, choćby we własnym gronie, którąkolwiek z tych informacji i opinii, a będzie to podstawa do realnej dyskusji. Jak w dobrym towarzystwie.

Bo naszyzm, jak zwykłem Wasz kompleks poglądów nazywać, nie dyskutuje, nie zniża się do argumentów. Wie. Wymyśla i obraża. I grozi – anonimowo, oczywiście. Ordynarnie. Prawica uosabiała niegdyś staromodne dobre wychowanie i szacunek w kontaktach między ludźmi. Nigdy nie pisała po klozetach. Jeśli nie deklarujecie sprzeciwu wobec polityki ubikacyjnej, jeśli nie zaznaczacie, że to nie Wasi zwolennicy, utożsamiacie się z nimi.

Tak, obserwujemy dziś w Europie lekceważącą pogodę dla ruchów skrajnie prawicowych, nawet faszyzujących i faszystowskich, dla nacjonalizmu i ksenofobii, od Finlandii po Hiszpanię, traktuje się to mało poważnie, ale czy doprawdy media widzieć mają w takich ugrupowaniach pełnoprawne, tolerowane w demokracji partie, tyle, że o innych jedynie poglądach? Nie odpowiada mi symetria między ich negacją porządku konstytucyjnego a partiami, które szanują ustrój demokratyczny i godzą się z wynikami wyborów. Myślę, że jeśli polski naszyzm będzie nadal kroczył wyżej opisanymi ścieżkami, pozyskując stopniowo wyrozumiałość współobywateli dla perspektywy bardziej otwarcie faszystowskiej, trzeba mu – jednak – zagradzać drogę, nazywając po imieniu. Bez żadnej, nawet pozorowanej symetrii. Bez „poprawności”, zamazującej realia. Bez przyzwolenia dla urojeń i paranoi. Na marginesie: reaguję nie bez rozbawienia na polityka, manifestacyjnie broniącego rodziny, który nie ma ani żony, ani dzieci. I, co gorsza, nie ma poczucia humoru.

Na koniec uprzedzę raz jeszcze: dla przyszłości wiarygodnym świadkiem naszych dni będzie raczej studioopinii.pl, powstające darmo, pilnujące swoich zasad – zdrowego rozsądku, przyzwoitości i kompetencji. Denazyfikację powitamy nie kpinami, lecz uznaniem. Żyjemy w normalnym kraju. Gdzie, dla przykładu, ustrój ubezpieczeń zdrowotnych i lecznictwa mógłby powstawać nie w ministerstwie, ani w całkowicie zbędnym, kosztownym Narodowym Funduszu Zdrowia, lecz przy współpracy biurokracji z fachowcami od ubezpieczeń i reprezentacją lekarzy. A to nie jedyna moja krytyczna uwaga pod adresem naszej biurokracji. Z tym, że jeszcze groźniejsza byłaby aktywność ignorantów – jak tych, którzy wspólnotom mieszkaniowym chcą odebrać podmiotowość prawną, bo są aż takimi liberałami. Nie wiedzą, że ojciec liberalizmu, John Stuart Mill, popierał ze wszech miar spółdzielczość…

Stefan Bratkowski

 

Print Friendly, PDF & Email

27 komentarzy

  1. Tomasz Biernat 2012-07-19
  2. Marian . 2012-07-19
  3. Baczyński 2012-07-19
  4. mirek 2012-07-19
  5. Cezary Bryka 2012-07-19
  6. nexton 2012-07-19
  7. Aleksy 2012-07-19
    • Cezary Bryka 2012-07-19
      • Aleksy 2012-07-22
        • Cezary Bryka 2012-07-24
        • Aleksy 2012-07-24
        • Cezary Bryka 2012-07-25
        • nexton 2012-07-26
  8. wejszyc 2012-07-19
  9. Hood 2012-07-19
  10. andrzej Pokonos 2012-07-20
  11. kuba 2012-07-20
  12. Adam Furtak 2012-07-20
  13. Wojtek 2012-07-20
  14. AJW 2012-07-20
  15. andsol 2012-07-20
  16. Kot Mordechaj 2012-07-20
  17. narciarz2 2012-07-24
  18. nickt 2012-07-25
  19. Michał Ritter 2012-07-26
  20. kuba 2012-07-26
  21. Dominik 2012-08-04
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com