Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz: Nie ma jak u mamy…

2przystojny-mezczyzna-zegarki-mlody014-11-26.

W  niedawno opublikowanym  raporcie CBOS ( 135/2014) przytoczono opinię znacznej grupy badanych, którzy obawiają się, że sytuacja młodych ludzi w Polsce może doprowadzić do konfliktu międzygeneracyjnego.

Nie rozumiem na jakiej podstawie takie opinie powstają,  bo jak dotąd symptomów takiego  konfliktu nie dostrzegam. Coraz liczniej młodzi ludzie trzymają się maminej spódnicy, często do wieku, który do niedawna oznaczał  dorosłość. Wbrew przytoczonej obawie, w moim odczuciu aż prosi się o choćby trochę sprzeciwu, buntu, marzeń i wreszcie chęci zerwania się z domowej smyczy i podjęcia ryzyka stanięcia na własnych nogach, gotowości wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Ten lęk przed „pójściem na swoje” nie jest specyfiką polską.

Upowszechnia się i narasta od lat w zamożniejszych niż nasze europejskich społeczeństwach a paradoks polega na tym, że również i u nas wzrasta wraz z zamożnością coraz liczniejszych grup społecznych.  Osiągnięcie poziomu życia   domów rodzinnych przy  oczywistych niższych wynagrodzeniach dla stojących u progu kariery zawodowej młodych ludzi,  nie powinno budzić poczucia niesprawiedliwości i chyba nie budzi. Jest oczywistością.   Jednakże wyzwolenie się z rodzinnej stabilizacji rodzi lęk przed degradacją, obniżeniem statusu, lęk tłumiący pragnienie niezależności.

A przecież są to generacje, których start do życia nie da się porównać z warunkami startu ich dziadków czy rodziców, którzy wychodzili ze środowisk rodzinnych  ‘zaczynających od zera”, bo   bądź pozbawionych dorobku w wyniku niedawnych wojen, migracji, bądź startujących z niskiego  statusu  społecznego.  Obecni młodzi ludzie stojący w blokach startowych do dorosłego życia , osiągają kwalifikacje zawodowe w wieku 18-25  lat, coś umieją,  urodzili się,  a w każdym razie wychowali w  niepodległym kraju, z otwartym dostępem do nauki i niemal nieograniczonym dostępem (Internet) do  zasobów wiedzy o świecie . Są to  pierwsze generacje, które dziedziczą po dziadkach, ciotkach  czy rodzicach, nie tylko dobra materialne ale również ich doświadczenia, aspiracje do sukcesu. Powyżej 50% młodych ludzi chce studiować –  to bardzo dużo, dla trzeciej części  osiągnięcie sukcesu zawodowego, zdobycie ciekawej i udanej pracy to wartości szczególnie cenione.

Ale te aspiracje dla zbyt wielu  starczają jedynie na naukę zawodu – nieważne na jakim poziomie. Pokrycie w życiowej praktyce znajdują częściej w inicjatywach  absolwentów szkół zawodowych gdzie 11% chce założyć własną firmę, gdy po technikach gdy zaledwie 1% kończących licea ogólnokształcące deklaruje takie plany na przyszłość. Liczba obawiających się podjęcia ryzyka wiązanego z przedsiębiorczością wzrosła trzykrotnie od 2008 roku.

Równocześnie zmniejszyło się poczucie zagrożenia bezrobociem a zwiększyło przekonanie, że o powodzeniu  w życiu nie decyduje wykształcenie a fart, przypadek i że „jakoś to będzie”. Upowszechniają się  formy „ życia na razie”, jak: przedłużanie nauki ( na garnuszku u rodziców), łapanie prac dorywczych na zaspokojenie potrzeb bieżących czy wreszcie wyjazd za granicę gdzie,( odmiennie nią na oczach bliskich i znajomych w kraju)  „…żadna praca nie hańbi, a przy obojętne jakim zajęciu , często znacznie poniżej zdobytych już kwalifikacji, można przeżyć przygodę, podszlifować język, zarobić trochę grosza.

Słabnie zdolność prospektywnego myślenia, kształtowanego przez marzenia i dążenie do wyznaczanych celów a z tym i chęci stabilizacji, zakładania rodziny.  Zbyt liczne środowiska młodych ludzi nie posiadają zdolności kooperacyjnego działania i wspólnego kreowania i osiągania celów.  Zbiorowe działania są często inspirowane doraźnymi wydarzeniami (np. Akcja Acta, zbiórki charytatywne, opieka nad poszkodowanymi, ochrona środowiska „Rospuda” itp.) odwołującymi się do emocji i naturalnej wrażliwości młodych na jakieś zło, krzywdę czy nieszczęście, ale rzadko przekształcającymi się w trwałe inicjatywy, stanowiące zaczyn dla bardziej trwałych inicjatyw stawiających sobie za cel realizację jakichś dalekosiężnych zadań.

Kompetencji, treningu do kooperacyjnego działania nabywa się w organizacjach młodzieżowych, (praktycznie nieobecnych w szkołach), w  programach wychowawczych, organizacjach społecznych, przykościelnych, środowiskowych , sportowych.  Tam tez zawiązują się przyjaźnie, budowane na sprawdzonym zaufaniu do własnych możliwości i możliwości rówieśników.  Może ten brak odwagi w podejmowaniu ryzyka ‘pójścia na swoje” czy to w pracy, życiu czy jakimkolwiek działaniu bierze się z braku treningu nabytego w pracy w zespole, w sytuacjach sprawdzania własnych ale i rówieśników zdolności kooperacji, organizacji, przywództwa w osiąganiu celów.

Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz

Print Friendly, PDF & Email

7 komentarzy

  1. Federpusz 2014-11-26
  2. Jerzy Łukaszewski 2014-11-26
  3. gość 2014-11-26
    • Kubanos 2014-11-27
  4. A. Goryński 2014-11-26
  5. wiesiek59 2014-11-26
  6. Brentano 2014-11-27
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com