Andrzej Lewandowski: Skrzydlata Polska

Sebastian Kawa

2012-08-23. ECHA WYDARZEŃ: Odskakuję na chwilę od tematyki olimpijskiej. Dyskurs rozwija się na Facebooku. Tu i dziś – skrzydlata Polska. Nie jako tytuł wielce zasłużonego czasopisma lotniczego, lecz jako fotografia współczesności. Opisywanej przez media, w ich rubrykach sportowych nadto oszczędnie. Gwałt na obiektywizmie i poczuciu sprawiedliwości…

*** W USA odbywały się szybowcowe mistrzostwa świata. Sebastian Kawa (latający lekarz) został mistrzem w klasie 15 m; Zbigniew Nieradka w klasie 18 m; Łukasz Wójcik wicemistrzem w tej samej klasie. Dzielono w mistrzostwach 9 medali, trzy przypadły Polakom. Sukces? Ogromny! Gratulacje? Głośne i zasłużone! Głośniejsze niż dotychczasowe w świecie medialnym. Bo to – według dzisiejszych pojęć – ani futbol, ani igrzyska, ani tenis, czy Formuła-1; ani nawet… skandal… Nauczymy się wreszcie przykładać na wyczynów i zjawisk sportowych właściwą miarę? Nie tylko w popularyzowaniu wymienionych mistrzów, bo oni – podobnie jak inni ludzie podniebnych sportów – wielokrotnie już na sławę zapracowali. A że nie ma przymiotnika ”olimpijski”? Fakt, mógłby być. Czym bowiem np. lądowanie na spadochronie w maleńkim celu, różni się – w sensie wyczynu sportowego – od strzelania do tarczy? Czym gorszym akrobacja szybowcowa od np. pływania artystycznego? Ale to inny rozdział. Pewnie sama organizacja sportów lotniczych – FAI – za bardzo się do ruchu olimpijskiego nie wpychała… Zbytnia skromność, moim zdaniem. Aeroklub Polski też nadto skromniutki… Wytykałęm to im wielokrotnie.

***. Ostatni sukces każe pogrzebać w pamięci. Ileż to wielkich sukcesów, ile wspaniałych postaci! Lista światowych śladów, tu cytowana wyrywkowo…

Pierwszy w świecie medal Lilienthala (potem przyleciało do Polski wiele!) – od FAI, za osiągnięcie roku – dla Tadeusza Góry. Pilot wojskowy, medal dostał za wyczyn szybowcowy. Odznaczenie przyznano przed wojną, wręczono po wojnie. Tę przelatał, jako pilot wojskowy w naszych siłach zbrojnych na Zachodzie. Odszedł ze świata, jako generał w stanie spoczynku.

Mistrz szybowców – Edward Makula. Też mistrz, wielokrotny – Jerzy Makula, tyle, że w akrobacji; bratanek Edwarda; Jan Wróblewski – też kiedyś mistrz i wzór dla szybowcowego świata. Szybownik, oblatywacz i… saneczkarz Jurek („Czarek”) Wojnar, który „ma” rondo swojego imienia w stolicy… Sławna Pelagia Majewska, medal jej imienia przyznaje dziś FAI czołowym szybowniczkom. Adela Dankowska, też mistrzyni, do tego odważna w polityce, bo kiedyś przewodnicząca „sportowej” komisji sejmowej… A jaka to frajda, i przypływ zaufania, gdy się w lotowskiej maszynie słyszało: „Kapitan… tu nazwisko mistrza świata… i jego załoga witają Państwa”… itd. I myśl konstrukcyjna oraz produkcja. Też na światowym poziomie. Kłopoty mogły być tylko gdy właściwych materiałów brakowało, ale tak w ogóle, to też „medalowo”. Czytam, że Bielsko Biała, to wciąż firma…

***. Ciekaw jestem, jak sobie materialnie daje radę dzisiejszy Aeroklub Polski. Nadal na marginesie zainteresowania ministerstwa sportu? Za mojej pamięci – tak bywało, ale poza „sportem”  był mocny patron – armia. Tu szukano kadr dla Dęblina, do wojsk powietrzno-desantowych, propagowano i ułatwiano kontakt z lotnictwem. Od modelarstwa poczynając… „Lot” też korzystał, inne działy lotnicze – również… Wojsko życie ułatwiało – kadr w mundurach nie szczędziło. Pamiętam wielu, choć nie wszystkich tu przypomnę. Był prezesem gen. Władysław Hermaszewski – kiedyś dowódca korpusu, pilot z nalotem ok. 5 tys. „odrzutowych” godzin; był sekretarzem generalnym, a potem wiceprezesem płk  później generał) – Stanisław Skalski – as wśród naszych myśliwców w czasie II Wojny. „Według „listy Bajana” zestrzelił samodzielnie 18, a wspólnie z innymi pilotami 3 samoloty, co oznacza, że był najskuteczniejszym polskim myśliwcem”. Na marginesie, przypomnienie osobliwego, niejako podwójnego zwycięstwa: „W kluczu z pchor. Karolem Pniakiem i kpr. Benedyktem Mielczyńskim brał udział w zestrzeleniu rozpoznawczego Hs 126 (oficjalnie zwycięstwo podzielono między Mieczyńskiego i ppor. Mariana Pisarka, który także atakował Henschla). Zestrzelony Niemiec kapotując wylądował na zaoranym polu. Skalski wylądował w pobliżu i wziął do niewoli załogę (pilot Oblt. Friedrich Wimmer i obserwator Oblt. Siegfried von Heymann z jednostki 3.(H)/21). Opatrzył rannych lotników i przekazał ich do wezwanej sanitarki. Następnie dzięki pomocy okolicznej ludności wystartował i lądował w Toruniu, przekazując znalezioną w Henschlu mapę dowódcy 4 pułku lotniczego, płk. Bolesławowi Stachoniowi (dla siebie zabrał także „trofea” w postaci odznaki obserwatora i mewki z munduru oficera Luftwaffe)”. Działał dzielnie w Aeroklubie płk. Ryszard Grundman – 3000 godzin za sterami, „reszta” długiego, lotniczego życia (w sumie 42 lata) w pułku „Warszawa”- od pilota do dowódcy… Wielu innych, też doświadczonych i sławnych w środowisku pilotów kierowała armia, czyniąc i w ten sposób z Aeroklubu silny magnes oraz dobrą szkołę…

 Ciekawe, jak jest teraz. Bo jednak, sukcesy – jak widać – nie przeminęły. Co sercu dziennikarza, który kiedyś przelatał kilka „Rajdów Pilotów i Dziennikarzy” też bardzo miłe…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Zbyszek, Lubin 2012-08-25
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com