Ks. Wojciech Lemański: Tradycja – rzecz święta?

2012-09-03. Co to jest tradycja? To przekazywane z pokolenia na pokolenie obyczaje, poglądy, wierzenia, a nawet, tu i ówdzie, skodyfikowane normy społeczne. To taka życiowa mądrość przekazywana potomkom, by nie wyważali drzwi już dawno otwartych. Tradycje bywają różne, prastare i współczesne. Tradycje się zmieniają, jedne odchodzą w zapomnienie, ich miejsce zajmują zupełnie nowe. Część z nich towarzyszy ludzkości od niepamiętnych czasów, inne rodzą się na naszych oczach i nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy przyjmą się i posłużą innym, czy też odejdą w niebyt razem ze swoimi twórcami. Jeśli taką właśnie ludzką tradycją było wspomniane w Markowej Ewangelii obmywanie rąk, kubków i innych naczyń, to bez względu na źródło tej tradycji, okazała się ona niezwykle trwała i dziś chyba nikt rozsądnie myślący nie zamierza jej podważać.

„Zapy­tali Jezusa fary­ze­usze i i uczeni w Piśmie: Dla­czego Twoi ucznio­wie nie postę­pują według tra­dy­cji star­szych, lecz jedzą nie­czy­stymi rękami? Odpo­wie­dział im: (…) Uchy­li­li­ście przy­ka­za­nie Boże, a trzy­ma­cie się tra­dy­cji ludz­kiej.” (Mk 7,5i8)
Wszyscy zanurzeni jesteśmy w tradycji i choć co pewien czas niektórzy próbują, dla zaznaczenia swojej niezależności, zerwać z tak zwanym tradycyjnym sposobem postępowania, to zazwyczaj, po jakimś czasie sami przestają jeść zupę widelcem i zakładać skarpetki na buty. Potem znów piją nalewkę, której od pokoleń używa się w tym domu na przeziębienia, i to skutecznie. Jezus nie zrywa z tradycją. Nie przekreśla jej i nie próbuje jej podważać. Przypomina jednak zasady podstawowe, które winny być dla tradycji niczym fundament dla budowli. Tradycja bez solidnego oparcia może zwodzić pozorami stabilności, ale zazwyczaj grzebie pod swymi gruzami wielu jej kustoszów.

Pamiętam jak dziś rozmowę z młodym mężem, który dwa lata po zawarciu małżeństwa przyszedł się poradzić w związku z problemami rodzinnymi. Coś było nie tak. Coraz trudniej było się małżonkom porozumieć ze sobą. Coraz częstsze były kłótnie o nic i ciche dni, które obojgu ciążyły dotkliwie. Młody najpierw problem dusił w sobie, następnie poszedł porozmawiać z ojcem. Ten miał dlań jedna radę. – Wtłucz żonie przynajmniej raz w tygodniu. – Ale za co ją mam ja bić, spytał młody. – Powód się zawsze jakiś znajdzie, tu nie chodzi o powód, ale to taka nasza rodzinna tradycja i jak dotąd okazywała się bardzo skuteczna. Tak robił mój ojciec, i jego ojciec, tak robiłem ja i tobie też tak radzę.

Nie byłem w tamtej miejscowości już wiele lat. Nie wiem, czy młody mąż włączył się wtedy w rodzinną tradycję, czy też posłuchał rady księdza, który mu to serdecznie odradzał. Dziś wiem, że jakiś czas temu żona od niego odeszła.

Warto zapytać samych siebie o podstawy wielu naszych zachowań. Dlaczego, z jakich powodów, w jakim celu kultywujemy zwyczaje, przesądy, oceny, a nawet uczucia. Czy wyjaśnienie – zawsze tak było – nie jest aby ucieczką od trudu myślenia? Całowanie kobiety w rękę, zakładanie na palce ślubnych obrączek, obawy przed trzynastym dniem miesiąca, jeśli wypada w piątek, nie podawanie ręki przez próg domu, siadanie przed podróżą, wycieranie nosa chusteczką, ustępowanie miejsca słabszym…

W Kościele tych tradycji i zwyczajów nazbierało się takie mnóstwo, że dziś etnolodzy z trudem odnajdują źródło i uzasadnienie niektórych spośród nich. Całowanie papieskiego buta ( zwanego trzewiczkiem nawet przy rozmiarze 45 ), święcenie armat i wojennych galeonów, płonące stosy autodafe, potrójna papieska korona, biskup chodzący w kościele w nakryciu głowy jak Żydzi w synagodze, szambelani w Kościele XXI wieku, komunikanty bezglutenowe, żywy ogień choć elektryczny – przy tabernakulum, bierzmowanie i komunia św. niemowląt, chrzest zmarłych, zalecane przez apostoła Pawła milczenie kobiet w kościele, które aż dudni, paschalna świeca z parafiny zebranej przez pszczeli rój w pobliskiej petrochemii…

Co pewien czas Kościół dokonuje przeglądu tradycji, obrzędów, zwyczajów. Ostatnio miało to miejsce po Soborze Watykańskim II. Niektóre tradycje uznano za historycznie i teologicznie nieuzasadnione, i pożegnano się z nimi ku nieskrywanej rozpaczy zwolenników Kościoła trydenckiego. Może wsłuchując się w pouczenie Jezusa o zachowujących tradycje, a uchylających prawo Boże, warto by jeszcze dziś odrzucić tradycyjny w wielu środowiskach kościelnych antysemityzm, tradycyjną pychę niektórych duchownych, tradycyjne pustosłowie i niezrozumiałą dla wiernych frazeologię kaznodziejów, tradycyjny tryumfalizm obiektów sakralnych i tradycyjną niechęć do obcych?

Ks. Wojciech Lemański

Zob. też: Stefan Bratkowski: Chyba warto rozmawiać

Print Friendly, PDF & Email

11 komentarzy

  1. PiotrG 2012-09-03
  2. Baczyński 2012-09-03
  3. nickt 2012-09-04
  4. karolasek 2012-09-06
  5. karolasek 2012-09-06
  6. karolasek 2012-09-06
  7. karolasek 2012-09-07
  8. nickt 2012-09-07
  9. karolasek 2012-09-08
  10. nickt 2012-09-10
  11. al-na 2012-09-16
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com