Andrzej Lubowski: Niemcy muszą zmienić swe podejście, albo wyjść ze strefy euro – mówi George Soros.

George Soros

2012-09-13. Aby uratować strefę euro i, co ważniejsze, Unię Europejską, Niemcy powinny albo stać się hegemonem bardziej skłonnym do pomocy innym, albo wyjść z Unii – uważa George Soros.

W obszernym tekście zamieszczonym w „New York Review of Books”, (pełen tekst w języku angielskim załączamy), słynny finansista i filantrop nie tylko analizuje genezę obecnych problemów, wskazując na jej głębię i związane z tym zagrożenia, ale kreśli szczegółowy plan naprawy.

Fakt, że Unia Europejska zamieniła się w zbiór dwóch klas: krajów wierzycieli i krajów dłużników, nie jest wynikiem przemyślanego planu, ale rezultatem serii błędów które zaczęły się z chwilą wprowadzenia euro – powiada Soros. O tym, że euro nie jest „kompletną” walutą wiedziano od początku. Waluta ta miała bank centralny, ale nie miała skarbu. Kraje członkowskie nie zdawały sobie w pełni sprawy, że pozbawiając się prawa drukowania własnego pieniądza wystawiały się na ryzyko niewypłacalności. Uzmysłowiono sobie to zagrożenie dopiero z nadejściem kryzysu greckiego. Władze finansowe, nie rozumiejąc sedna problemu próbowały zyskiwać na czasie. Lecz sytuacja nie uległa poprawie, tylko pogorszeniu. Stało się tak na skutek braku zrozumienia i braku jedności.

Polityka prowadzona pod kierunkiem Niemiec zapewne utrzyma euro przy życiu przez jakiś czas, ale nie na zawsze. Permanentny podział Europy na wierzycieli i dłużników, gdy wierzyciele dyktują warunki, jest dla wielu Europejczyków politycznie nie do zaakceptowania. Jeśli i gdy euro pęknie, zniszczy to wspólny rynek i Unię Europejską. Europa znajdzie się w gorszej sytuacji niż zanim podjęto wysiłek integracji, ponieważ rozpad strefy euro pozostawi po sobie nieufność i wrogość. Im później do tego dojdzie, tym gorszy końcowy efekt.

Zdaniem Sorosa Niemcy powinny albo przewodzić, albo wyjść ze strefy euro.

Ponieważ cały zakumulowany dług jest denominowany w euro, jeśli Niemcy wyjdą ze strefy, euro ulegnie deprecjacji. Ciężar długu nie zmieni się w w wyrażeniu nominalnym, ale zmniejszy się w wyrażeniu realnym. Poprawi się konkurencyjność krajów-dłużników, gdyż ich eksport potanieje, a import podrożeje. Wzrośnie w wyrażeniu nominalnym wartość ich nieruchmości. Kraje wierzycielskie stracą, a rozmiary ich strat zależeć będą od skali deprecjacji euro. Z tego powodu będą one zainteresowane, aby deprecjacja nie była zbyt duża.

W takim scenariuszu, w opinii Sorosa, Europa uniknie depresji gospodarczej, rysującej się na horyzoncie. Ten sam rezultat można, jego zdaniem, osiągnąć, przy mniejszym koszcie dla Niemiec, gdyby Niemcy poszły inną ścieżką: zachowały się jak hegemon gotów pomóc innym. To zaś wymagałoby dążenia do 5 procentowego w wyrażeniu nominalnym wzrostu gospodarczego i przyzwolenia na wyższą stopę inflacji, niż Bundesbank jest gotów zaakceptować.

Każda z tych dwóch opcji, powiada Soros, jest lepsza niż kontynuacja status quo. Trudność polega na przekonaniu Niemiec, że obecna polityka prowadzi ku przewlekłej depresji, konfliktom politycznym i społecznym, i w końcu rozpadowi nie tylko euro ale także Unii Europejskiej. Przypomina, że to się dziś dzieje oznacza przerzuceniem całego ciężaru odreagowania na skutki kulawych doktryn, błędów przeszłości popełnione przez wszystkich – i dłużników i wierzycieli – i wynikającą z nich nierównowagę, na kraje zadłużone.

W wyniku traumatycznych doświadczeń czasu hiperinflacji po pierwszej wojnie światowej, Niemcy upatrują tylko w inflacji zagrożenia dla stabilności systemu, ignorując groźbę deflacji, a ta, podkreśla Soros, jest dziś głónym zagrożeniem.

Niemieckiej opinii publicznej i niemieckim politykom trudno zrozumieć, że kurs, który obrali jest zły dla Europy. Tym bardziej, że Niemcy były beneficjentem kryzysu strefu euro, gdyż obniżył on kurs euro i stymulował eksport. Kapitał uciekając z krajów dłużników trafia często do Niemiec dodatkowo obniżając niemieckie stopy procentowe.

Odpowiedzialność za politykę zaciskania pasa spoczywa głównie na Niemcach. W miarę upływu czasu coraz więcej jest powodów aby właśnie Niemcy o to oskarżać. A jednocześnie Niemcy czują, że jest to niesprawiedliwe oskarżenie. „To naprawdę tragedia o historycznym znaczeniu” –pisze dramatycznie Soros.

Gdyby Niemcy u zarania kryzysu greckiego udzieliły kredytu, którego i tak udzieliły później, Grecja zostałaby uratowana. Ale uczyniono zbyt mało i zbyt późno. To samo powtórzyło się w przypadku innych krajów. Za każdym razem sprawy potoczyłyby się inaczej, gdyby Niemcy były w stanie spojrzeć dalej i zrobiły więcej niż minimum.

Praktykowana dziś polityka nie wiedzie do rychłego rozpadu, ale raczej do przedłużania kryzysu. Niekontrolowany rozpad byłby katastrofą dla strefy euro i pośrednio dla całego świata. Niemcy, którym wiodło się lepiej niż innym w strefie euro miałyby także więcej do stracenia. Dlatego będą nadal czynić minimum tego czego trzeba, aby uniknąć rozpadu. Ale Unia Europejska która się wyłoni z tego procesu różnić się będzie diametralnie od ideii Unii jako ucieleśnienia otwartego społeczeństwa. Będzie to – pisze Soros – hierarchiczny system oparty na zobowiązanich kredytowych a nie dobrowolny związek równych.

Rozpiętości w standardach życia, zamiast się kurczyć, będą się pogłębiać. Zasoby ludzkie i finansowe będą grawitować ku centrum, a peryferie pozostaną w permanentnej depresji. Niemcy odczują ulgę demograficzną – deficyt ludności załata immigracja wysoko wykształconych ludzi z Półwyspu Iberyjskiego i z Włoch, zamiast gastarbeiterów z Turcji czy Ukrainy. Ale na peryferiach pozostaną resentymenty.

Droga wyjści, to, jak wspomnianom albo zmiana polityki Niemiec, albo ich wyjścieze strefy euro. Pierwsza opcja byłaby bez wątpienia lepsza, powiada Soros. Wymaga dwóch zmian: wyrównania warunków dostępu różnych krajów do refinansowania długu rządowego i zabiegów o 5% tempo wzrostu, co równa się zgodzie Bundesbanku na wyższą stopę inflacji. Może to także wymagać zmian w traktacie i w niemieckiej konstytucji, co oczywiście dramatycznie utrudnia całe przedsięwziecie. Ale jest możliwe – wymaga postępu na drodze ku unii politycznej.

Soros, w odróżnieniu od wielu innych, opisuje dość preczyjnie niezbędne konkretne kroki, które często mają character techniczny i dodaje, że jego pomysł został z miejsca odrzucony przez Niemcy. Ale nie daje za wygraną. Uważa, że na Berlinie presję poiwinny wspólnie wywierać Francja i Włochy i Hiszpania, jako kraje które mają najwięcej do stracenia i zyskania.

Andrzej Lubowski

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Krzysztof Mazur 2012-09-13
  2. Leszek 2012-09-14
  3. beel 2012-09-14
  4. PK 2012-09-15
  5. Wojtek 2012-09-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com