Andrzej Lewandowski: Szpilki

2012-09-18. ECHA WYDARZEŃ: Coś mi się wydawać zaczyna, że moje pisanie o sporcie ma mniej Czytelników niż miało. Komentatorów, w każdym razie – na  lekarstwo. Albo autor winien – bo przynudza, albo sport – bo za mało nam niesie emocji pozytywnych. Autor, jeśli nie grafoman – zawsze ma wątpliwości, Ale jednak podejrzewać się ośmielam, że duża część spadku „mojej oglądalności” bierze się ze sportu. Jaki sport – takie jego echa, a sportu zadaniem głównym są emocje z aren współzawodnictwa zawodniczek i zawodników. Nurt poboczny, zakulisowy, jeśli w przewadze, zaczyna doskwierać i powietrze psuć…

A coś z tego właśnie mamy. Po igrzyskach oraz paraolimpiadzie pokazy sprawności i mistrzostwa zeszły na plan dalszy, na pierwszym zostały… dywagacje.

Dlaczego trójca z Borussi tam błyszczy, a w reprezentacji naszego futbolu wraca do poziomu rodzimo-ligowego?

Dlaczego ministerstwo sportu nie robi awantury, że w MEN (tak podobno jest) jedna tylko osoba zajmuje się szkolnym wychowaniem fizycznym i sportem? Urzędników ponoć mamy w nadmiarze, sportu szkolnego wciąż niedostatek, a tu… No, właśnie… Wciąż na marginesie edukacji?

Dlaczego jedna gazeta felietonem wsadza szpilę „swemu” posłowi, że ośmielił się zagrać w jednej drużynie z premierem (obóz politycznie przynajmniej konkurencyjny), i to na lewym skrzydle? Niejako – zdrada stanu, a nie demonstracja postawy, że o sporcie się nie tylko gada… Wiem – felieton, czyli obowiązek poczucia humoru. Ale nie tylko w odbiorze; po pierwsze w pisaniu… Ja bym raczej szpilę wsadzał w nastrój szpanowania – kostiumy „pod orzełkiem”, w graniu ze stacją telewizyjną. Niby każdy rodak ma prawo, ale… coś ze szpanu widzę… A że władza gra? Fajnie, żeby jeszcze tylko z tej pasji wynikało, że MEN sport  krzewi, z „orlików” wyrastają reprezentanci… i tak dalej…

Zostaję przy futbolu, ale – niestety – poza boiskiem. Sędziowie coś tak naknocili, że trzeba było ich na jakiś czas zawiesić. No tak, sprawiedliwości może stanie się zadość, ale czy zostanie jako reguła pamięć, że zły arbiter, to impuls dla awanturników z widowni, a ta groźba wciąż nie tylko nad sportem wisi? W żużlu zły sędzia już spowodował drakę – że zakończony walkowerem mecz, trzeba będzie powtarzać…

Piłka to  – niestety – wciąż mniej boisko, a bardziej PZPN. Kto na czele? Ja już mam swój typ, a także pewność, że… pewnie ku lepszemu i tak nie pójdzie. Ale bój na szpilki trwa. PZPN?  Czytam, że pan Boniek, ponieważ w Polsce tylko jest zameldowany, ale na stałe to mieszka w Rzymie, nie odpowiada wymaganiom statutu. Nie sprzeczam się z literą, ale z duchem mogę… Nie przeszkadzało wcześniej, gdy był wice w tym samym  PZPN? Śmiech na sali, jak to mówią… A miał być poważny przetarg poważnych pomysłów… I deklaracji.

Kolejne szpileczki. Czytam, że odbyła się tradycyjna Gala Olimpijska. No, poolimpijska. Medaliści dostali obiecane premie (PKOl  był słowny i raczej nie zbiedniał), odebrali kolejną porcję zasłużonych komplementów. Było – i pięknie – dostojnie oraz uroczyście. I pewnie smacznie, w kuchnia w pałacu olimpijskim trzyma poziom… Miła kropka nad ”i”. W sensie ceremonialnym. Ale jakoś doskwiera niedostatek informacji, że się odbywa oraz finalizuje analiza naszego udziału w Igrzyskach. Tłumnego – w sensie liczbowym (tzw. osób towarzyszących też zatrzęsienie, ale jasne – idzie czas wyborczy, więc sojuszników trzeba szukać), nadto oszczędnego w bilansie startów… Cichuteńko. Albo w granicach truizmów oraz postulatów z metą, gdy obecnym olimpijczykom czupryny zaczną siwieć…

Przewidywałem taki rozwój dysputy, gdy proponowałem taką na Facebooku i kierowałem tamtą drogą „list” do pana Artura Partyki, którego nazwisko zobaczyłem wśród ministerialnych doradców. Odpowiedź dostałem miłą, ale… mało obiecującą.

Widzę też, że omija sport facebookowy apel pani Moniki Pyrek, która poprosiła koleżanki i kolegów z londyńskiej Rodziny Olimpijskiej o szczegółowe wnioski i postulaty. Róg obfitości się nie otworzył… A  wiem, że „między sobą”, to się mówi, rozważa i wnioskuje.

Czyli – ceremoniał ceremoniałem, a na sumowanie nauk czekam. I będę kłuł szpilką przypominania… Bo nauki tak długo będą sportowi przyszłości przydatne, jak długo będą miały cechę świeżości… Potem – to najwyżej do Muzeum Sportu… Dyrektor Tomek znajdzie dla eksponatów godne miejsce…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Marian . 2012-09-18
  2. medard 2012-09-18
  3. Hazelhard 2012-09-18
  4. karolasek 2012-09-22
  5. Andrzej 2012-09-22
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com