Jerzy Klechta: Skrócić hymn państwowy

2012-09-22. Od 13 lutego 1838 r. hejnał grany z wieży mariackiej wyznacza punktualnie godzinę dwunastą. Od 16 kwietnia 1927 r. był w całości transmitowany przez Polskie Radio.  Decyzja ważnego dyrektora Polskiego Radia (rozgłośni niekomercjalnej czyli państwowej), dotycząca skrócenia hejnału z wieży mariackiej, transmitowanego, jest zatem decyzją nowatorską, przełomową.

W ślad za  samorządnym niezależnym radiowym urzędnikiem utrzymywanym z  publicznych pieniędzy powinni pójść inni. Należałoby między innymi skrócić hymn państwowy do jednej zwrotki. Przemawia za tym doniosły fakt,  że nawet najgłośniejsi współcześni polscy patrioci nie znają jego słów, nie wspominając  o piłkarskich kibicach, którzy śpiewem swym naśladują uczestników polowania na grubą zwierzynę. Krótko mówić należy zlikwidować wiele zbytecznych nawyków.

Zamiast rozczulać emigrantów z tęsknotą wyczekujących godziny dwunastej w samo południe, którzy słuchając grającego trębacza spod Wawelu, człapiącego od okna do okna niczym  sienkiewiczowski latarnik, ronią łezkę za łezką – należy dać im porcję mowy-trawy, być może w wykonaniu samego radiowego dyrektora. Tradycja bowiem to zguba narodu. Trzyma nas w niedorozwoju. Oddala od Europy. To my powinniśmy ją zmienić  a nie ona nas. Należy zakazać Francuzom organizowania narodowych capstrzyków. Anglików zmusić, aby przystali  bawić się w królewski cyrk itd. itd.

Napoleon do generała Augereau, późniejszego marszałka powiedział: “Generale, jest pan ode mnie wyższy o głowę, ale jeśli nie przestanie się pan natychmiast odnosić się do mnie w sposób impertynencki, zaraz zniweluję dzieląca nas różnicę.” Decyzja urzędnika Polskiego Radia jest impertynencka. Wobec Polaków mieszkających poza krajem. Wobec licznej rzeszy słuchaczy Polskiego Radia. Wobec tych wszystkich , którzy w naszym zwariowanym świecie zachowali sentyment, tę szczyptę nieudawanej wrażliwości  na to, co polskie. Decydent to urzędnik wysokiej rangi. W radiowej strukturze prawie generał. Byłbym przeciwko skracania go o głowę, choć trudno ją posądzać o pozytywną zawartość .

Legenda głosi, że przed  wiekami strażnik w krakowskim grodzie stolicy, rano i wieczorem, grając  hejnał dawał mieszkańcom  sygnał do otwierania i zamykania bram . Ostrzegał  przed niebezpieczeństwem. W 1241 r. nadciągnęli Tatarzy. Strażnik czuwający na wieży kościoła  Mariackiego bystrym okiem dostrzegł wroga. Zdążył ostrzec mieszkańców.  Nim skończył grać, dosięgła go tatarska strzała. Na pamiątkę tego wydarzenia melodia hejnału  urywa się w tym miejscu, w którym dzielny strażnik zakończył ją przed wiekami.

Znakomity reportażysta, publicysta, pisarz  Ksawery Pruszyński w opowiadaniu „Trębacz z Samarkandy”: Kiedy wyprowadzane przez Generała Andersa z radzieckich obozów koncentracyjnych oddziały Polaków zatrzymały się w Samarkandzie, przyszła do generała miejscowa starszyzna. Poproszono generała o wypożyczenie trębaczy. Generał się zgodził. Trębaczy poproszono, by zagrali melodię, która grają od pradziejów w stolicy swojego kraju, tę melodię, którą grają z wieży. Domyślili się żołnierze, że chodzi o hejnał mariacki. Zagrali. Grali kilka razy, w różnych miejscach…

Jerzy Klechta

Zob. też: Andrzej Lewandowski: Dyrektor gorszy od Tatara…

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Andrzej 2012-09-22
  2. jsg 2012-09-22
  3. andrzej Pokonos 2012-09-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com