Marian Marzyński: Europejscy nomadzi

2012-10-07. „Kupiłem sobie androida galaxy, podobno przebił waszego ajfona”, powiedział mój 75-letni kuzyn w drodze z lotniska Lecha Wałęsy na moje doroczne odchudzanie w ośrodku olimpijskim w Cetniewie, „Gdybym miał 20 lat to też bym kupił”, odpowiedziałem, odnosząc wrażenie, że android służy kuzynowi tylko do odmładzania.  “Za moment mogę ci znaleźć najlepsza restauracje w Pucku, przez który właśnie przejeżdżamy”, powiedział kuzyn. Próbowałem kiedyś wybierać w ten sposób restaurację, ale do każdej polecanej dołączone były komentarze gości, którzy mi ją odradzali, mam jednak własna metodę: wchodzę i pytam, czy na miejscu jest właściciel – jeżeli tak, to zostaję.  Mimo tego sceptycyzmu rewolucyjny postęp w telefonii komórkowej powoduje moją nadzieje, że dzięki niej ludzie będą się bronić przed tym, co im zagraża: na przykład przed religijnym fanatyzmem, dyktatorskim reżymem, czy próbą rozpętania wojny.  W tym momencie kuzyn, zdjął jedna rękę z kierownicy, w druga ujął androida i zadzwonił do żony, ze dojeżdża do Cetniewa.

Po godzinie wstąpiłem do olimpijskiego basenu na wodny aerobik, poznając w wodzie niecodziennych uczestników naszych „wczasów kondycyjnych”, przyciągających puszyste panie po pięćdziesiątce: podobnego do aktora Beniniego, 35-letniego Włocha Jacobo i jego hiszpańską towarzyszkę, Monikę. Przez następną godzinę spędzoną wspólnie w saunie Jacobo opowiadał mi o sobie.

Miał 18 lat, gdy znudziło go włoskie “O sole mio!” i rozpoczął swoja 17-letnią już wędrówkę po Europie. Od trzynastu lat mieszka w Berlinie, bo tylko w tym mieście Europa jest naprawdę wymieszana. Tam rozwija biznes, który nazwał: „private solutions for public events” dodając do tego motto: „being there but without the crowds”.  Pierwszym takim publicznym wydarzeniem, do którego Jacobo znalazł prywatny klucz jest doroczna ucieczka przed bykami w hiszpańskim mieście Pampeluna.

Jacopo zinwentaryzował balkony, wzdłuż których przebiegają byki, ustalił liczbę osób, które się na każdym balkonie zmieszczą i cenę, składającą się również z kosztów śniadania, które właściciel oferuje turystom. W zależności od położenia balkonu na byczej trasie płaci za miejsce na balkonie od 25 do 75 euro, a zagranicznym turystom sprzedaje je on-line za 50 do 150 euro. Zanim udadzą się na balkon, Jacopo oferuje im zaproszenia na uroczystość otwarcia imprezy w ratuszu, które kupuje od mieszkańców Pampeluny, uhonorowanych tymi zaproszeniami. Na sprzedaż są bilety na walkę byków wcześniej zakupione przez Jacobo. Ma również umowę z wybranymi restauracjami, w których zamawia menu i rezerwuje stoliki.  Cały package sięga 500 euro. W ciągu jednego dnia Jacobo zarabia około 20 000 euro.  Większość klientów to Amerykanie i Kanadyjczycy, po nich Niemcy i Holendrzy.

To tylko jedna międzynarodowa impreza, którą obsługuje Jacobo, dwie inne to karnawał w Wenecji i antyczne wyścigi konne w Sienie, tam też balkony, bilety, restauracje. Nowy biznes, to kupowanie mieszkań w Lipsku. Po zburzeniu muru zachodnioniemieccy inwestorzy, korzystając z wielkich ulg podatkowych, kupowali za ponad 100 000 euro, stare NRD-owskie mieszkania, a potem remontowali je. Po latach, gdy skończył się raj podatkowy, mieszkania trafiły na rynek, a ceny ich spadły.  Jacopo kupił pierwsze takie mieszkanie za 25 000 euro; wynajmując je zarabia 8% rocznie, a wartość wzrasta.

Jak się znalazł w Cetniewie? Podróżując po Europie w poszukiwaniu nowych pomysłów na biznes trafił do Kijowa, a tam odkrył najwspanialsze jedzenie świata, a przy okazji pewna polską turystkę, z którą od tego czasu wracali na Ukrainę, gdzie przybywały mu kilogramy. Dodając do tego wyżerki w Berlinie, Pampelunie i Sienie, niewysoki Jacobo przekroczył 90 kilogramów, a wtedy polska dziewczyna przywiozła go do Cetniewa i tu się z nim rozstała, sama wychodząc za mąż za 65-letniego Polaka z pieniędzmi.

Po czterech pobytach w Cetniewie mój towarzysz z sauny osiągnął już właściwą wagę, ale żeby ja utrzymać, co rok tu wraca, tym razem z pewną hiszpańską farmaceutką z Pampeluny, która dość miała nudnego zawodu i też postanowiła zostać europejskim nomadą.  Jej nowym pomysłem jest zostanie klownem, odwiedzającym chore dzieci w berlińskich szpitalach.

Jacobo uważa, ze przyszłość Europy, to tacy jak on: uniezależnieni od lokalnych patriotyzmów, rządów i kościołów, prawdziwi Europejczycy…

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Incitatus 2012-10-11
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com