Marian Marzyński: Stół z powyłamywanymi nogami

2012-10-19. Od czterech lat przyjeżdżam do Cetniewa i od czterech lat prowadzę tę samą rozmowę:

Ja do pokojowej:

– Czy spróbowała pani kiedyś usiąść przy stole w moim pokoju?

Pokojowa do mnie:

– A tak, wiem o czym pan mówi, goście skarżą się, że stół ma za wysokie nogi, niewygodnie przy nim pisać

Ja do pokojowej:

– Poza tym krzesła przy tym stole pochodzą od kompletu z kanapą i są niższe niż normalne, co powiększa wysokość stołu o dalsze dwa centymetry i w ten sposób blat wypada miedzy piersiami a broda. Ja podkładam koc i dwie poduszki, ale dalej jest za wysoko, czy mówiliście o tym administracji?

Pokojowa do mnie:

– Proszę pana, my są tutaj takie małe myszki robocze, nas nikt nie słucha i nikt nam nie wierzy, proszę samemu powiedzieć to w recepcji.

Pukam do osoby na kierowniczym stanowisku. Przyszedłem na rozmowę sam na sam.

– No, no, no… – uśmiecha się zachęcająco osoba na stanowisku.

– Sprawa za niskich krzeseł lub za wysokich stołów.

– Znam sprawę, mówiły mi pokojowe, jedna powołała się na trenera kadry narodowej, którego o to zapytałem, ale kategorycznie zaprzeczył mówiąc, że stół jest bardzo wygodny.

– Od kiedy to trenerzy kadry narodowej przejeżdżają tu na pisanie przy stole? – atakuję – czy próbowała pani sama usiąść i spróbować cos napisać? A może był to ponad dwumetrowy trener koszykówki? Dla niego stół był jak w sam raz…

– Proszę pana, pawilon został wyremontowany w przetargu państwowym, nie mieliśmy wpływu na architekta, nie możemy dostosowywać się do każdej opinii, dla jednych stol jest dobry, dla innych za wysoki.

W tym miejscu przypominam sobie przestrogę Jana Pawła II, a potem Benedykta XVI na temat relatywizmu, który zagraża dogmatowi Kościoła. W dziedzinie stołów i krzeseł dogmat nazywa się „norma polska” i wyznacza wysokość krzesła i stołku tak, aby przeciętnemu pisarzowi, jak ja, pisało się przy nim wygodnie, ale również wygodnie się jadło.

Zamyślenie moje przerywa osoba kierownicza.

– Ale ponieważ pan jest pierwszym gościem, który w tej sprawie do mnie przyszedł, potraktuje to poważnie i poproszę o zgodę dyrektora na obcięcie nóg wszystkich stołów o tyle centymetrów ile trzeba, stolarza mamy na miejscu, nie będzie problemu.

– Wspaniale, ale proponuje, żeby zamiast chodzić z tym do gabinetu dyrektora, zabrała go pani do jednego z pokojów i kazała usiąść przy stole.

– Dobry pomysł – odpowiada zwierzchniczka pokojowych i żegna mnie tym samym uśmiechem co na początku.

Przeniosłem się do czasów PRL w których człowiek żyjący w świecie absurdów, odczuwał szczęście gdy coś zaczynało mieć sens…

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Roman Strokosz 2012-10-19
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com