Marian Marzyński: Manhattan pod wodą

2012-10-30. Grażyna, z zawodu architekt, jest dziś projektantką coraz lepszego jedzenia, a ponieważ trójka naszych gościulków z „Bed and Breakfast” unieruchomiona była z powodu “Sandy”, zaprosiliśmy ich na huraganowy obiad, po polsku kolację: zupa dyniowo-marchewkowa z grzankami, reminiscencje bigosu przez połączenie polskiej kiełbasy z francuskim ratatujem, do tego kasza-pęczak, mizeria, ale bez śmietany, na deser tart z malinami na wierzchu i łyżka lodów śmietankowych. A oto lista gości:

Australijczyk Jonathan, emerytowany anestezjolog z Florydy, który z żoną i dwójką dzieci znalazł się w Stanach 40 lat temu , ale nigdy do domu nie wrócił, gdy rzuciła go Australijka i poznał rozwiedzioną Amerykankę. Dzieci i była żona też zostali w Bostonie. On i nowa żona przyjeżdżają do nas co roku na odwiedziny wnuków: on ma ich troje, ona dwoje; z tymi wnukami Barbara spędza huraganową noc, a Jonathan zostaje na kolacji u nas.

Johann, który nie mógł wytrzymać w prowincjonalnej Holandii od 11 lat mieszka w Anglii, gdzie jest profesorem na uniwersytecie w Manchester. Nie udało się nam zrozumieć o co chodzi w jego specjalności, poza tym, ze nazywa się visual studies in neurosurgery. Do Bostonu przyjechał, żeby zaprosić kogoś z Harvardu do współpracy nad nowym projektem.

Sam Bandara (skrót od Bandaranaike; pamiętacie, że tak nazywała się pani premier Cejlonu, później Sri Lanki?). Matka -Niemka, studiował w Heidelbergu, doktorat zrobił w Stanford, a teraz ten mały geniusz w mikrobiologii, matematyce i komputerach, robi post-doc w Harvardzie, ale wciąż się waha: czy nie lepiej było zostać w Silicon Valley, zapomnieć o biologii i zacząć zarabiać pieniądze?

Á propos wahania: dokładając sobie mizerii, widzę w telewizji jak na 55. ulicy w Manhattanie waha się potężne ramie dźwigu przylepionego do 94-pietrowej wieży, jeszcze nieskończonego najdroższego drapacza nowojorskiego, gdzie penthouse ma kosztować 100 milionów dolarów. Sześć okolicznych bloków ewakuowano na wypadek, gdyby ta masa żelaza spadla na ziemię, na co – zdaniem wszystkich telewizji – jest stuprocentowa szansa. (Dziś okazało się, ze wciąż wisi i wciąż się waha, przynajmniej w chwili, gdy to piszę).

Gdy na jednym kanale odbywają się wygłupy pod nazwa „Taniec z gwiazdami”, na wszystkich innych pajace i pajacyki – telewizyjni reporterzy, zakładające wciąż nowe okrycia przeciwdeszczowe, odbywają tańce z wodą: to dojdą do plaży, to udają, że ich potopi, to biegną do kamery, a potem znów zanurzają się w wodę, zbierającą się na ulicach Manhattanu – mówiąc, że jest już jej cztery stopy; pod kolana sięga im najwyżej trzy, ale straszą, że niedługo będzie jedenaście. Burmistrz Nowego Jorku ma coś nowego do pochwalenia się: w ciągu pół godziny zadzwoniło do miasta 10 000 nowojorczyków meldując kłopoty, jakie wyrządza im “Sandy”. Jedna, jak dotąd, ofiara: łamiące się drzewo przygniotło trzydziestolatka, co robił na ulicy? Od czego było sto tysięcy nowojorskich policjantów?

Jesteśmy już przy lodach, gdy okazuje się, ze Sandy wybrał sobie miejsce do lądowania: tuż koło kasyna grzesznego Atlantic City. Tymczasem na podłodze giełdy nowojorskiej zebrało się cztery stopy wody. Bogactwo, hazard, giełda – takie cele obrały sobie te masy niebiańskiego powietrza sformowane nad biednymi Karaibami, żeby na końcu uderzyć w amerykański kapitalizm. Meteorologiczny terroryzm. 20 miliardów strat, mówi anchorman, zaledwie kilka minut po tym jak Sandy wylądował na plaży w New Jersey. Jak on to obliczył?.

A my, oblizując się po lodach, gwarzymy sobie o świecie, w którym żyjemy; nie tym  z cyrku telewizyjnego „Sandy”: o antyarabskiej fobii w Holandii, o trudnościach Sama w zdefiniowaniu swojej etniczności w Stanach i o naszych doświadczeniach bycia „etnikiem” w Ameryce. Tak tłumaczymy to Samowi: to jest kraj, który chce odkrywać naszą etniczność nie dlatego, że mu ona przeszkadza, wprost przeciwnie: to my żywimy ten kontynent swoim kulturami, przywiezionymi tu z najdalszych zakątków świata.

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com