Jerzy Dzięciołowski: Trzy pytania

2012-10-31. Jarosław Kaczyński, szef największej opozycyjnej partii, otoczony kamerami i mikrofonami, oskarża państwo polskie i jego rząd, że przygotowały zamach i zamordowały 96 Polaków, w tym prezydenta Rzeczypospolitej, co nastąpiło w Smoleńsku, o czym świadczy trotyl i nitrogliceryna, znalezione na skrzydle i fotelach wraku Tupolewa – jak poinformowała poważna gazeta. Dodaje do tego, że jest to zbrodnia niesłychana, a jak obecna władza upadnie i prawda ostatecznie wyjdzie na jaw, to szef rządu nie będzie miał łatwo. Co w zawoalowanej formie oznacza, że może się znaleźć tam, gdzie Julia Tymoszenko.

Pytanie brzmi: na co może sobie pozwolić szef partii opozycyjnej? Czy jak obywatel zrobi manko na 50 groszy i jest karany, to jest to w porządku, a jak szef opozycji oskarża rząd o zorganizowanie mordu na własnych obywatelach – to mieści się to w ramach demokratycznych reguł?

Poważny dziennik, żadna rewolwerówka, donosi w czołówce, że we wraku Tupolewa 154 wykryto trotyl i nitroglicerynę i że potwierdzone to zostało w czterech niezależnych źródłach. Materiał jest okraszony komentarzem redaktora naczelnego, który pisze, że sprawa jest poważna i że koalicja i opozycja powinny zachować się z uwzględnieniem racji stanu (bo nie można na przykład wykluczyć prowokacji, żeby jeszcze bardziej skłócić Polaków). Wersja z obecnością trotylu i nitrogliceryny obowiązuje do wczesnego popołudnia, po czym ,,Rzeczpospolita’’ w Internecie informuje, że z tą pewnością co do trotylu i nitrogliceryny przesadziła i to trzeba będzie jeszcze zbadać.

Redaktor naczelny ,,Rzeczpospolitej’’ wie, że taki materiał, który akceptuje do druku, nie przysłuży się stabilizacji politycznej, a jego apel, żeby władza i opozycja się pokochały, jest w tym momencie niedorzeczny.

Pytanie brzmi: gdzie jest granica patrzenia przez dziennikarza władzy na ręce, a od którego momentu zaczyna się odpowiedzialność za wspólne dobro, jakim jest państwo?

Jest polska tradycja, która przetrwała wieki – szacunek dla rodaków, którzy odeszli, zarówno bliskich, jak i rozproszonych po świecie. Grób Nieznanego Żołnierza ma porównywalne znaczenie jak godło narodowe. Zmarłych się nie szarga. Tymczasem ofiary katastrofy smoleńskiej są od trzech lat maltretowane przez polityków.

Pytanie brzmi: dlaczego milczy Kościół i nie chroni tych ofiar przed używaniem do walki o władzę?

Jerzy Dzięciołowski

Print Friendly, PDF & Email

10 komentarzy

  1. Angor 2012-11-01
  2. Roman Strokosz 2012-11-01
  3. narciarz2 2012-11-01
  4. borowicz bogumiła 2012-11-01
  5. Krzysztof Łoziński 2012-11-01
  6. Malgorzata Tymiankowska 2012-11-01
  7. adam furtak 2012-11-01
  8. adam furtak 2012-11-01
  9. samb 2012-11-04
  10. qstan 2012-11-06
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com