Marian Marzyński: Kaczyński na kanapę

2012-11-04. Gdybym był człowiekiem wierzącym – uznałbym, że w dniu, w którym Jarosław Kaczyński oskarżył Donalda Tuska o morderstwo 96 pasażerów samolotu do Smoleńska, Bóg dal mi znak: otwórz książkę Marka Edmundsona „Śmierć Zygmunta Freuda”, a tam na stronie 156 opisana będzie “psyche” polskiego prezesa.

Geniusz Freuda jest od lat trywializowany poprzez sprowadzanie jego odkryć do marzeń seksualnych człowieka i niedostrzeganie centralnego motywu freudowskiej psychoanalizy, jakim jest super-ego, destrukcyjne dążenie człowieka do osiągania władzy nad innymi – i jego łatwa akceptacja przywódców, którzy taką władzę osiągnęli.

Edmundson wpadł na znakomity pomysł: równoległa akcja wydarzeń dziejących się w latach 1937-1939 (ostatnie dwa lata zżycia Freuda i pierwsze dwa lata mojego życia), od czasu, gdy bojówki Hitlera wkraczają do Austrii, do momentu śmierci Freuda w Londynie, gdy hitleryzm osiąga swój szczyt.

Gdy doktor Freud przyjmuje pacjentów w swoim gabinecie na Berrgasse 19, na ulice Wiednia wjeżdża mercedesem Adolf Hitler i zatrzymuje się w tym samym hotelu, z którego dziesięć lat temu, on – sfrustrowany półinteligent, ćwierć-plastyk, ćwierć -architekt, wynosił wyrzucane do śmietników resztki jedzenia. Jak to się dzieje – pyta Freud – że mimo oporów austriackiego parlamentu i kanclerza ponad 99% Austriaków zgadza się w plebiscycie na zabór ich kraju, że żołnierze Wehrmachtu obrzucani są na ulicach kwiatami, a wiedeńska ulica skanduje Heil Hitler? Edmundson cytuje George’a Kennana, wybitnego amerykańskiego dyplomatę, który towarzyszył dochodzeniu Hitlera do władzy: „w każdym z nas jest gdzieś głęboko zakorzeniony totalitaryzm”, a potem amerykańską poetkę Sylvie Plat: „każda kobieta ulegnie pokusom faszysty”. Freud dodałby do tego: „i każdy mężczyzna”.

Hitler, pisze Freud, był przywódcą erotycznym, w ekstazie niektórych przemówień robił wrażenie jakby odbywał z narodem niemieckim stosunek seksualny. Hipnotyzując tłumy przywódca przekazuje im swoje super-ego w jego najczystszej formie, pozbawione wątpliwości co do absolutnej prawdy, zaspokaja ludzki głód uniesienia się ponad banalne prawdy codzienności, a ustalając jeden kodeks moralny dla wszystkich dyktator udaje, że zniósł różnice miedzy ludźmi, które dotąd były źródłem ich frustracji; teraz każdy wierzy w naród, kocha ojczyznę i zrzucając winę za wszystko na Żydów wypełnia swoja imperialną misje: w dniu, w którym Hitler przyjeżdża do Wiednia, dobroduszni dotąd Wiedeńczycy, włamują się do żydowskich mieszkań, rabują żydowski majątek, a dzieciom żydowskim każą sprzątać chodniki. Zaszczepione przez wodza super-ego tryumfuje.

Tego wszystkiego po wyciagnięciu nóg na kanapie wiedeńskiego psychiatry i wypowiedzeniu swoich pretensji do świata, dowiedziałby się od Freuda Jarosław Kaczyński.

Marian Marzyński

 

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. Angor 2012-11-04
  2. narciarz2 2012-11-05
  3. Roman Strokosz 2012-11-05
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com