Marian Marzyński: Tandeta

2012-11-09. Na pomoc Polsce wzywałem ostatnio Freuda i Obamę, teraz sięgam po Gombrowicza. W roku 1963 (“Kultura”, zeszyt 9/191), pod koniec politycznej „odwilży”, tak opisywał polską „tandetę”:

…a więc w Polsce wykończono resztki zdychającej wolności słowa, wszystko na drodze perswazji, bez uciekania się do dawnych, stalinowskich metod… Polska przeszła znów w sferę inteligencji dyktowanej, przemedytowanej, programowej – martwej.

Potem dzielił się Gombrowicz wrażeniami o stanie ducha odwiedzających go w Argentynie Polaków:

…jedyne, co się utrzymało, to jakaś generalna kpina zrodzona z impotencji… ten głód ducha, nieznany zachodniej Europie, powstał w wyniku długoletniej diety, jest to łapczywość, rzucająca się na wszystko śmiałe, bezwzględne, swobodne… idąca w parze ze zrozpaczonym sceptycyzmem. Mądrość? Owszem, mądrość na pustyni, mądrość wisielcza, sparzona na wszystkim, wszystkiemu zaglądająca w zęby…

Czytam u Gombrowicza o niby usprawnionym państwie polskim, ale wciąż nie na miarę otaczającej go rzeczywistości:

…jakość rządu, doktryny, polityki… mierzy się stosunkiem do rzeczywistości, to tylko jest w dobrym gatunku, co się nie uchyla od tej konfrontacji.

Wreszcie, jak zwykle u Gombrowicza powraca motyw roli inteligencji:

…nie ulega kwestii, że inteligent tysięcznymi węzłami – ekonomicznymi, biologicznymi, psychologicznymi, estetycznym nawet – związany jest z dołem, ale musi się dowiedzieć o tym w swobodnej grze sil, w rzeczywistym kontakcie, w walce nawet… pozwólcie temu wyższemu, aby on sam w swobodnym zetknięciu się z chłopem, robotnikiem, związał się z nim oraz odkrył i uznał swoja zależność, która przecież naprawdę istnieje, która jednak urzeczywistnia się w opozycji, nie zaś w mdłej harmonii…

Już słyszę glosy „poprawiaczy”: co to ma wspólnego z dzisiejszą Polską? Na co odpowiadam: czy nie tak działo się w czasach, gdy rodziła się ‘Solidarność”? Czy po latach doprowadziło to do harmonii?  Rokowania na przyszłość zostawiam Gombrowiczowi z roku 1963:

…jaką przyszłość rokować nowemu kursowi w Rosji i w Polsce? Och, nic. Bedzie się to jakoś ślimaczyło… wytworzy się cos w rodzaju jełkiej zupy, będzie lepkie, grząskie, i może jakoś rozlezie się… albo nie rozlezie się.

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Roman Strokosz 2012-11-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com