Stanisław Obirek: Watykan i Rzym

Franciszek w Auschwitz

2017-03-30.

Przypadek sprawił, że nasz (mój i mojej żony prof. Shoshany Ronen) akademicki pobyt w Watykanie i w Rzymie – w dniach od 21 do 28 03. 2017 – zbiegł się z obchodami związanymi z 60-lecia podpisania traktatów rzymskich, które dały początek integracji europejskiej. W spotkaniu uczestniczyło 27 przywódców państw UE i unijnych instytucji. Było ono szeroko komentowane przez włoskie media.

W telewizji widzieliśmy przede wszystkim przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, który był przedstawiony jako symbol sukcesu krajów postkomunistycznych. W istocie Donald Tusk robił wrażenie człowieka, który znakomicie się czuje w tym europejskim towarzystwie. Owszem – raz i drugi pojawiła się też twarz pani premier Beaty Szydło. Na szczęście obeszło się bez większego skandalu, jak to było nie tak dawno w Brukseli, o czym szeroko informowały wszystkie media europejskie.

I jak to w Rzymie bywa, z 27 przywódcami państw UE oraz z unijnymi dygnitarzami spotkał się papież Franciszek. Z jego przemówienia chciałbym przywołać kilka myśli.

Pierwsza – to przypomnienie historii i wskazanie na przyszłość:

Powrót do Rzymu po sześćdziesięciu latach nie może być tylko podróżą sentymentalną, a winien być raczej pragnieniem odkrycia na nowo żywej pamięci o tym wydarzeniu, aby zrozumieć jego doniosłość w chwili obecnej. Musimy wczuć się w ówczesne wyzwania, aby stawić czoło wyzwaniom dzisiejszym i jutrzejszym.

Druga – to przypomnienie na czym polega prawdziwa solidarność:

Solidarność nie jest tylko dobrym postanowieniem: charakteryzuje się konkretnymi faktami i gestami, które przybliżają do bliźniego niezależnie od tego, w jakim stanie się znajduje. Natomiast populizmy, przeciwnie, rozkwitają  właśnie z egoizmu, który zamyka w wąskim i duszącym kręgu, który nie pozwala na przezwyciężenie ograniczoności swoich myśli i ‘spojrzenie dalej’. Trzeba zacząć myśleć w sposób europejski, aby uniknąć zagrożenia przeciwstawnego szarej jednolitości, czyli triumfu partykularyzmów. Do polityki należy takie przywództwo idei, które będzie unikało wykorzystywania emocji do uzyskania konsensusu, ale raczej będzie wypracowywało, w duchu solidarności i pomocniczości takie polityki, które spowodują wzrost całej Unii w harmonijnym rozwoju, tak aby ci, którzy biegną szybciej, mogli trzymać rękę podążających wolniej, a ten któremu trudniej, był nastawiony na dotarcie do tych, którzy znajdują się na czele.

Po trzecie, co stanowi cechę wyróżniającą kulturę europejską, a mianowicie jest otwarcie na emigrantów:

Kwestia migracji rodzi głębsze pytanie, które ma przede wszystkim charakter kulturowy. Jaką kulturę proponuje dzisiaj Europa? Często dostrzegany lęk znajduje bowiem swoją najbardziej radykalną przyczynę w utracie ideałów. Bez prawdziwej perspektywy ideowej dochodzimy w ostateczności do opanowania przez lęk, że ktoś inny wyrwie nas z ugruntowanych nawyków, pozbawi nabytych udogodnień, zakwestionuje w jakiś sposób styl życia, który zbyt często składa się tylko z dobrobytu materialnego. Wręcz przeciwnie, bogactwem Europy zawsze była jej duchowa otwartość i umiejętność stawiania sobie fundamentalnych pytań o sens istnienia. Otwartości na sens tego, co wieczne odpowiada także pozytywna otwartość na świat, choć nie jest ona pozbawiona napięć i błędów. Natomiast nabyty dobrobyt zdaje się podciął jej skrzydła i spowodował obniżenie spojrzenia. Europa ma wyjątkowe w świecie bogactwo ideowe i duchowe, które zasługuje, by zaproponować je na nowo z entuzjazmem i odnowioną świeżością, i które jest najlepszym lekarstwem na etyczną próżnię naszych czasów, będącą pożywką dla wszelkich form ekstremizmu.

Gdy słuchałem przemówienia papieża Franciszka pomyślałem sobie, jak to kiedyś polscy biskupi z entuzjazmem cytowali jego poprzednika i w jego słowach odnajdywali sens swojej biskupiej służby Kościołowi. O ile się nie mylę, wiele z myśli Franciszka nie przeniknęło na polskie ambony.

Ciekawy jest końcowy dokument, w którym można przeczytać m.in.:

Będziemy działać wspólnie, w zależności od potrzeb w różnym tempie i z różnym nasileniem, podążając jednocześnie w tym samym kierunku –  głosi Deklaracja Rzymska, przyjęta przez przywódców 27 państw i instytucji UE. – Unia jest niepodzielona i niepodzielna.

Ciekawe to różne tempo i różne nasilenie. Donald Tusk w bardzo osobistym przemówieniu podkreślał, że miejsce Polski jest niepodważalne w strukturach Unii. Włączył w nie również elementy biograficzne: „Ponad połowę życia spędziłem za żelazną kurtyną, gdzie nie wolno było nawet marzyć o tych wartościach. Tak, wówczas naprawdę była to Europa ‘dwóch prędkości’. Dlatego dziś mam prawo głośno powtarzać tę prostą prawdę, że nic w naszym życiu nie jest dane na zawsze i że budowanie wolnego świata wymaga czasu, wielkiego wysiłku i poświęcenia. I dlatego udało się to w tak niewielu miejscach na ziemi. Udało się to nam. Jest bardzo łatwo zniszczyć ten świat. Wystarczy chwila. Już raz to się stało, w moim Gdańsku”.

Trzeba mieć nadzieję, że więcej razy się to nie stanie.

Jednak nasz cel był czysto akademicki. Żona uczestniczyła w konferencji zorganizowanej przez Rzymską Stację Uniwersytetu w Münster (Campo Santo Teutonico w sercu Watykanu – górne zdjęcie). Tytuł konferencji: „Popes on the Rise! Mobilization, Media, and Political Power of the Modern Papacy”. Temat wystąpienia prof. Ronen brzmiał: “Modern Jewish Thought and Contemporary Popes: A Jewish Perspective of Modern Papacy”. Z Polski w konferencji wziął również udział prof. Ryszard Zajączkowski (KUL), który mówił o: „John Paul II and a Polish tradition of pilgrimage”. Konferencja była w języku angielskim i niemieckim więc pozostawiłem tytuł konferencji i wystąpień w oryginalnych językach.

Choć w konferencji uczestniczyłem, to nie wygłaszałem żadnego referatu, bo proponowany przeze mnie temat (chciałem mówić o wpływie Jana Pawła II na polski katolicyzm) nie został przyjęty. Dzięki temu bez stresu przysłuchiwałem się temu, co mieli do powiedzenia inni. Dowiedziałem się m. in. od prof. Timothy’ego Byrnesa (Hamilton, NY), który po ciekawym wykładzie: “Sovereignty, Supranationalism, and Soft Power: The Holy See in International Relations” odpowiadał na liczne pytania, że Jan Paweł II był za przyjęciem Polski do struktur Unii Europejskiej przede wszystkim dlatego, że liczył na to, że te struktury zostaną zmienione przez polskich katolików.

No i są, choć nie jestem pewien czy na takie dobre zmiany liczył polski papież.

Ten wpływ Jana Pawła II był przez prof. Timothy Byrnesa definiowany jako łagodna siła (soft power) w nawiązaniu do koncepcji wypracowanej przez prof. Josepha Nye’a z Harvard University w latach 80-ty minionego wieku. Niektórzy mieli wątpliwości czy zawsze ta siła była łagodna.

Poza konferencją w Watykanie byliśmy też z żoną na rzymskim uniwersytecie La Sapienza gdzie ja z kolei miałem dwa wykłady. Jeden dla doktorantów studiów międzykulturowych na temat „Religie i studia międzykulturowe: przyszłość religii – między post-sekularyzmem i fundamentalizmem religijnym”. Po wykładzie była ciekawa dyskusja, przede wszystkim na temat polskiego fundamentalizmu religijnego i rosnącego upolitycznienia Polskiego Kościoła katolickiego. A drugi był skierowany dla ogólnej publiczności i poświęcony był takiemu oto tematowi: „Wkład Zygmunta Baumana w rozumienie płynnego świata. Opowieść osobista”. Tutaj z kolei bardzo słuchaczy zaintrygował fakt, że tak popularny na świecie, a zwłaszcza we Włoszech myśliciel – w kraju gdzie się urodził nie znajduje zwolenników. Miałem kłopot z wyjaśnieniem tego paradoksu.

W sumie tydzień spędzony w środku semestru w innych środowiskach akademickich jest bardzo odświeżający, przede wszystkim dlatego, że potwierdza zasadność i celowość otwarcia na inne idee. Pokazuje też jak bardzo kraje skoncentrowane na sobie same się wykluczają z tego, co się dzieje na świecie.

Stanisław Obirek

 

Print Friendly, PDF & Email

7 komentarzy

  1. jacekm 2017-03-30
  2. Obirek 2017-03-30
  3. j.Luk 2017-03-30
    • jacekm 2017-04-01
  4. Adam Naslawski 2017-03-30
  5. Magog 2017-03-31
  6. Obirek 2017-03-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com