Z ręką w nocniku…

ECHA WYDARZEŃ: Żeby co przykre mieć z głowy – zacznę od smuteczków. Zgodnych z tytułowym zawołaniem.

Dwa fakty– dwa kłopoty, jedno zjawisko. Wiara w „jakoś to będzie” … Samo przez się…

1. Przesławna piłkarsko krakowska Wisła nie wie dokładnie – jest jeszcze w krajowej elicie, czy już jej nie ma. Gramy dalej, czy przyjdzie startować z pozycji odległej i awansować szczebelek po szczebelku. Był właściciel, była pani prezes – przy już pustej podobno kasie (ale piszą, że „co swoje” jeszcze w niej wygrzebała) – jest kolejny. Były nowe, jakieś kuriozalne umowy oraz  zobowiązania –– forsy nie ma, by opłacić, co i kogo trzeba… Jest kryzys oraz biadolenie. Oraz przeróżnie wieści, że źle to się działo od dawna, a przedziwne układy królowały nad normalnymi. Tylko oko i rozum oraz odwaga zawodziły…

Nie bawię się w rozwijanie kłębka, ale jasna puenta rodzi się łatwo. W formie pytania: Jeśli tylu widziało zło, to, dlaczego nie  było porządnej kontrakcji? W mieście także piłkarsko tak  doświadczonym, a personalnie dziś z takimi wpływami na losy Państwa, że  nie da się powiedzieć, iż „nie było siły”, bo tzw. decydenci mocniejsi itd.…

Listy adresatów nie rozwijam, wiadomo, że we władzy hasło „Kraków pany!” jest dziś mocno osadzone. Więc – dlaczego? Co na to Pan…, inny Pan, Pani brylująca w polityce; prawnicy, wydani przez uczelnię tak  sławną jak w piłce Wisła?

Pytam – biadoląc i wściekając się nawet na specjalistyczną organizację tzw. Ekstraklasy, która siedziała jak mysz pod miotłą. Nawet kadrowo wzmocniona o „dobrą zmianę” … Temat do powrotu…

2. W lutym na pruszkowskim torze mają się odbyć mistrzostwa świata.

Cytaty: „Od 2 stycznia w Polskim Związku Kolarskim znów jest komornik – usłyszeliśmy od prezesa Mostostalu–Puławy, Tadeusza Rybaka. – Nie  miałem wyjścia. Musiałem znów uruchomić procedurę. Związek nadal jest nam winny mniej więcej 8,5 mln zł.” … „Komornik na niespełna dwa miesiące przed mistrzostwami świata na torze, to fatalna wiadomość. Teoretycznie może zająć rowery polskich reprezentantów (sprzęt należy do PZKol) i jeszcze przed zawodami spróbować je zlicytować. Gdyby się sprzedały (a cena zapewne będzie atrakcyjna), Biało–Czerwoni nie będą mieli na czym startować”. No, może na sprzęcie z naklejką, że włada nim komornik…

Znów – nie rozwijam. Wdał się minister sportu – jako negocjator – podobno może awaryjnie wrócić sponsor, który sobie wcześniej poszedł–,gdy PZKol z ministerstwem przestali się kochać.

Jestem optymistą– skandalu nie będzie! Mistrzostwa się odbędą; nawet może znów będziemy komplementowani; Wiśle też zbiorowy wysiłek przywróci szansę, ale pytanie pozostaje pytaniem: DLACZEGO najpierw włożono rękę do nocnika i pakowano coraz głębiej?

Trąciłem strunę zmian kadrowych w sporcie. Coraz ich więcej. Pewnie niektórych zaskoczę, gdy powiem, że nie mam nic przeciw zmianom. Jeśli obiecujący za wypalonego, jeśli fachowiec pełną gębą, jeśli głodny sukcesu w miejsce przyzwyczajonego do łatwego potakiwania … Jeśli – z logiki zmian niezbędnych dla utrzymania lub zwiększenia rytmu, ale… byle nie z MODY ani tylko UKŁADU. Nie mówiąc już o formie nacisku – weźmiecie, to budżet dosypie i jeszcze sponsora znajdzie, nie weźmiecie, to… A tego rodzaju pijarowe tło czasem znajduję…

Zresztą zawsze jest jeszcze akt głosowania! Jeśli akceptacja okazuje się JEDNOMYŚLNA, to grzechem recenzenckim i brakiem obiektywizmu byłby komentarz w innym tonie. Panowie Andrzeje, Tadziowie, Wojtkowie i inni, głosem własnym nie tylko dzielicie się władzą, lecz też dajecie – osobiście za sprawą swej oceny propozycji– współgwarancję… Akt głosowania to nie tylko kwestia świętego spokoju.

A w ogóle– nich się kręci. Jeśli tylko w dobrą stronę i z pożytkiem dla tempa rozwoju…

Słowo ceremonialne:

  • Siatkarz Bartosz Kurek został obwołany sportowcem numer jeden roku, który minął. Najlepszy w najlepszej drużynie mistrzostw świata! Do tego sympatyczny, potrafi opowiedzieć, co czuje, myśli i robi… Po prostu fajny facet.
  • To „Echo” właściwie słowem wyprzedzi rzeczywistość. Tzw. Rodzina Olimpijska umawia się na tradycyjne spotkanie na przełomie lat. Nowość– nie w pałacu własnym nad Wisłą, lecz w formie: wyjściowej”. Ceremonialnie. Na zaproszeniu jest nawet wskazówka w kwestii stroju: „ Dress code:business attire”. Znaczy – jak do roboty… Na wszelki wypadek założę krawat…

Na marginesiku– żakowski żarcik. Kiedyś, w latach szkolnych wysyłaliśmy sobie ręcznie wykonane zaproszenia na imieniny, urodziny… Dostawało się odpowiedź – DUPA, co miało być grzecznym pokwitowaniem: „Dziękuję uprzejmie, przybędę akuratnie”… Tak mi się przypomniało, z lat wczesno–juniorskich…

Skaczą na nartach. Wietrzę komentarze zawodu, że  nasz tuz nie wygrał. A ja uważam, że… nie przegrał. Znów się pokazywał w czołówce, znów walczył, znów robił TO elegancko.

Lubię Pana Kamila. Tego, który na starym filmie, jako chłopię, mówił, że nie chce być strażakiem, policjantem, lecz mistrzem skakania na nartach. I JEST! Niezmiennie podziwiam pracowitość, upór ze skromnością osobistą w tle. A ten piękny pałac w stylu góralskim? Dobry gust, wyraz przywiązania do tradycji, środowiska. I – za swoje. W pocie czoła wypracowane; od celu wybranego w chłopięcości po arcymistrzostwo…

avatar

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com