Zbigniew Szczypiński: Walka o pamięć – walką o władzę

08.02.2019

Profesor Piotr Gliński, socjolog zajmujący się problematyką społeczeństwa obywatelskiego, wszedł do rządu „dobrej zmiany” premier Beaty Szydło jako wicepremier (pierwszy wicepremier, mimo że nie ma takiego stanowiska) i minister kultury i dziedzictwa narodowego.

I stało się!

Udział we władzy zmienia, to normalne. Ale skala zmiany, jaką mogliśmy zobaczyć u Piotra Glińskiego w trakcie sprawowania wysokich funkcji państwowych, musi budzić zdumienie.

Piotr Gliński jako minister kultury i dziedzictwa narodowego w trakcie trwającego jeszcze swoistego wzmożenia moralnego po zabójstwie prezydenta Pawła Adamowicza wystosował do Europejskiego Centrum Solidarności pismo z żądaniem zmian organizacyjnych i przyznania prawa ministra do mianowania zastępcy dyrektora ECS, łącząc to z przyznaniem trzymilionowej dotacji na działalność ECS w roku trzydziestej rocznicy obrad Okrągłego Stołu i wyborów 4 lipca 89. Żądania były formą szantażu – podporządkujecie się woli urzędu, to otrzymacie pieniądze, nie wykonacie moich decyzji – nie dostaniecie tych – przyznanych już zresztą – środków.

To, co wydarzyło się później, to najlepsza lekcja, jakiej udzieliło Glińskiemu społeczeństwo obywatelskie miasta Gdańska (ale i całej Polski).

W ciągu 36 godzin, w trakcie ogłoszonej w sieci zbiórki, zebrano ponad trzy miliony złotych, a zbiórka na działalność ECS, na subkonto, trwa nadal i końca nie widać.

Jak wielki musi być deficyt wyobraźni ministra i jego zastępcy – Jarosława Selina, gdańskiego posła pełniącego funkcję wiceministra w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego – aby nie przewidzieć takich reakcji ludzi na jawną butę i arogancję władzy. To większa wpadka niż te wszystkie dotychczasowe „sukcesy” ministra Glińskiego, zamachy na teatr, film i sztukę. Filmy, teatry i sztuki, które nie podobają się ministrowi Glińskiemu tak bardzo, że nawet wtedy, gdy ich nie ogląda, to wydaje wyroki.

Ministerialna afera wokół ECS-u to tylko wstęp do znacznie szerszego planu, zmierzającego do realizacji celu głównego wszystkich „miękkich” resortów rządu Jarosława Kaczyńskiego (bo to przecież są jego rządy, niezależnie od tego, kto tam aktualnie jest premierem czy ministrem). Głównym celem tej władzy, celem długofalowym, obliczonym na lata, a nawet na dziesięciolecia, jest zbudowanie nowej historii z nowymi „prawdziwymi” bohaterami, wychowanie nowego człowieka traktującego tę historię i jej bohaterów jako jedyną prawdę, prawdę objawioną, a być może świętą.

Jeżeli ktoś chciałby powiedzieć, że to przesada, że tak się nie da, to mogę pokazać istniejące teraz, w 2019 roku, kraje i takie w nich rządy, w których to się dzieje. A gdy sięgniemy do naszej, własnej historii sprzed 60-70 lat, to nie da się zaprzeczyć, że tak też działo się w naszym kraju.

Wojna o ECS się zaognia. Związek zawodowy, ten który uwłaszczył się na historycznej nazwie sprzed 40 już lat, który czuje się właścicielem znaku – logo tamtego związku, co powstał w mojej stoczni, w sierpniu 80 roku, oświadczył, że wycofuje z Rady ECS swoich przedstawicieli. W uzasadnieniu podano, że to protest na upolitycznienie instytucji To taka sama prawda jak ta zawarta w żądaniu ministra Glińskiego o utworzenie w ECS zespołu zajmującego się Anną Walentynowicz jako prawdziwą bohaterką sierpniowego strajku. W podtekście jest zawarta sugestia, że ECS zajmuje się nieprawdziwymi bohaterami. Gdy słyszy się takie pokrzykiwania, takie argumenty — wysuwane najczęściej przez ludzi, którzy tamte wydarzenia znają jedynie z opisów i opracowań — to jedyne, co przychodzi mi do głowy, to znane rozróżnienie trzech rodzajów prawdy księdza Tischnera: święta prawda, tyz prawda i gówno prawda.

Anna Walentynowicz ma na wystawie stałej swoją działkę, ekspozycję jej suwnicy, duże zdjęcie – wszystko absolutnie adekwatnie do roli, jaką odegrała w strajku. To, co działo się potem, te podziały i walka o władzę w nowo utworzonym związku Solidarność, to nie jest do pokazywania na żadnej wystawie. Tak myślę…

To bardzo znaczący moment, gdy do walki o ECS włącza się Piotr Duda, szef NSZZ „Solidarność”. Piotr Duda – bohater walki o komfort swojego wypoczynku i wypoczynku swojego sympatycznego pieska w ośrodku wypoczynkowym, prowadzonym przez jego związek zawodowy, gdzieś tam, nad polskim morzem; onże autor świetnego uzasadnienia za przyjęciem ustawy regulującej wolne od handlu niedziele – niedziela ma być dla boga i rodziny oraz twardego przeciwnika manifestacji rodzącego się w tamtym czasie KOD-u: przyjdziemy (my górnicy) i czapkami nakryjemy tych wichrzycieli protestujących przeciwko rządom „dobrej zmiany”, znalazł nowe pole, aby przypomnieć o swoim istnieniu. Dziwna taktyka, jak na szefa związku zawodowego w kraju o tak niskim uzwiązkowieniu, kraju zapaści dialogu społecznego (patrz praktycznie niedziałająca Komisja Trójstronna). Ale można i tak…

I na koniec.

Jest czyś bardzo optymistycznym, że na arogancję i butę rządzących społeczeństwo odpowiada nie wycofaniem się, nie rezygnacją, nie apatią – w 36 godzin zebrać odebrane przez „świetnego” ministra kultury miliony: to jest to!

Niech to będzie dobry prognostyk na nadchodzące starcie wyborcze. To naprawdę będzie walka o wszystko.

avatar

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący StowarzyszeniaStrażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com