Andrzej Lewandowski: Dorzynki…

11.04.2019

ECHA WYDARZEŃ: Ortografia zgwałcona? NIE! Nie chodzi o dożynki jako święto podsumowania plonów, lecz o … dorzynanie problemu trenerskiego w sporcie. Od piłki poczynając. 

Zacytuję coś z nieodległej przeszłości:

Rano panowie zebrali się w gabinecie przy Bułgarskiej, wiedząc, że sztab będzie obecny na treningu wyrównawczym zaplanowanym na dwunastą. Decyzja o zwolnieniu zapadła jeszcze przed południem. Nawałka został zaproszony do gabinetu, rozmowa nie była długa, trwała zaledwie pół godziny. Strony szybko doszły do porozumienia ze względu na klauzulę zapisaną w kontrakcie, która pozwalała dość bezboleśnie rozwiązać go obu stronom – w tym wypadku za niewielkim odszkodowaniem w wysokości ok. 450 tysięcy złotych. O taki zapis walczył podczas listopadowych negocjacji Nawałka, a ostatecznie ułatwił on decyzję i został wykorzystany przez Rutkowskiego. Po serii krótkich pożegnań trener i jego sztab spakowali się i opuścili stadion w Poznaniu na dobre…

Potem było coś podobnego w Legii, gdy wzięła manto (0:4) od Wisły, potem jeszcze parę podobnych obrazków… Za każdy razem pewnie za podobnym „niewielkim odszkodowaniem”, co średniemu rodakowi musi się jawić jako fortuna ze snu najbardziej złotego ze złotych… Takie to „niewielkie pieniądze” popychają piłkę. A cóż dopiero, gdy się nie doradza, lecz gra osobiście?

Trener w piłce to z dawna osoba szczególna. Mało znaczy, że się prowadziło reprezentację w mistrzostwach świata, jeśli podopieczni na krajowym boisku dają ciała, a dawanie zespołowi twarzy kształtowanej przez trenera jakoś nie chce wychodzić. I dzieje się to czasem tak szybko, że nie jestem w stanie ocenić, kto ten rachunek wystawia. Przegrywający trener- sobie, czy- podopieczni – jemu. Tyle że łatwiej zareagować rozstaniem z trenerem (niby – coś się dzieje), niż z piłkarzem, którego zakontraktowano za miliony, i już przez to jest kimś ważniejszym, niż ten, któremu niby dano atrybuty władzy… 

To już nie te czasy, które opisywał jeden z naszych dawnych „internacjonałów”. Jak to podczas przebieżek treningowych nie bardzo mu się spieszyło, ale gdy przebiegał blisko trenera – wdzięcznie się doń uśmiechał i w rewanżu otrzymywał też miły uśmiech. Tylko wypłata okazała się… mniejsza. I w ten sposób zrozumiał, kto tu rządzi… Dziś by do kąta postawili trenera… Powszechnie stawiają. Wystarczy grać „przeciw” i już. Jak kiedyś, gdy się „wychowywało krnąbrnego kolegę” – albo podaniami „na zapalenie płuc”, albo nie zauważając, że istnieje i jest na dobrej pozycji…

Z tematów okołopiłkarskich jeszcze zauważam, że:

  • Pan Robert „jest dumny z pobicia rekordu Peruwiańczyka Claudio Pizarro pod względem liczby goli zdobytych w Bundeslidze przez zawodników spoza Niemiec… Od 2010 roku, kiedy trafił do Borussii Dortmund, w niemieckiej ekstraklasie uzyskał łącznie 197 goli. To o dwa więcej od 40-letniego obecnie Peruwiańczyka”.

A obaj „wciąż w grze” …

Pan Robert został piątym piłkarzem, który w 56-letniej historii Bundesligi strzelił co najmniej 200 goli — 284 występów, 200 bramek … Uczcił to od razu bramką numer 201…

Lewandowski został też liderem klasyfikacji strzelców w tym sezonie z 17 bramkami, a ponadto jest najskuteczniejszy w Lidze Mistrzów — ma osiem goli.” … 

Ładnie, prawda? Jeszcze Krzysztof Piątek lideruje we Włoszech… A reprezentacja… dobra wciąż w marzeniach…

  • W finale Pucharu Polski- w starciu o trofeum zmierzą się lider ekstraklasy ze wciąż aktualnym wicemistrzem kraju, Jagiellonia-Lechia. Żadna tam Legia, żaden Lech
  • Jest elektroniczny system VAR, ale wątpliwości do końca nie eliminuje. „Antybohaterem meczu, w którym Górnik przegrał u siebie z Cracovią 0-1, był sędzia Wojciech Myć. W drugiej połowie arbiter z Lublina dwa razy gwizdał karnego dla zabrzan, a po interwencji VAR, dwa razy odwoływał swoje decyzje”. Nawet firmowy sędzia międzynarodowy mimo VAR-u — ostatnio więcej zebrał publicznych przygan niż pochwał… Technika ma wspomagać, ale oko i wyobraźnia wciąż w cenie…
  • Relacja: piłka — błyszczące dziennikarstwo. Uśmiech uznania wywołał u mnie pan Tomek Zimoch. „Wisła przywraca wiarę, że nawet w Ekstraklasie można grać fajnie. Wisła rozgromiła Legię 4:0. Ekstraklasa bez Wisły to jak Łódź bez Piotrkowskiej!”

Joanna Łochowska — teraz zawodniczka Budowlanych Opole, wcześniej UKS Zielona Góra (przypominają się „paszczykowo-paceltowe” uczniowskie kluby sportowe) została mistrzynią Europy w podnoszeniu ciężarów. Wcześniej triumfowała w kategorii 53 kg, teraz w nowej, o dwa kg wyższej. 

30-latka, 55 kg wagi, szczuplutka; pewność w rywalizacji, wdzięk w wykonywaniu prób. Mimo że przecież sport… średnio dziewczęcy. 

55 kg to teraz kategoria olimpijska, więc… Wprawdzie wynik dość odległy od tych, które staremu kontynentowi dyktują rywalki… ale jeśli tyle razy było z górki, to dlaczego kolejny krok ma nie przypaść na igrzyska?

Jeszcze zdanie o Formule. Mamy aspiracje, mamy kandydata na mistrza, mamy Pana Roberta Kubicę — sportowca wciąż godnego najwyższego szacunku — za klasę oraz dzielność; znalazły się wielkie pieniądze na wsparcie. Jest błogosławieństwo premiera — wobec kamer oraz mikrofonów — i wywołana przez to przychylność sponsora, ale… Niech jeszcze życie wykluczy relacje z tytułami „Kubica nie zamknął stawki” … Dojechał do mety… Albo — niech grobla będzie wedle stawu… Przyjdą miejsca w czołówce — radośnie ozłocimy słowa, nie przyjdą… Odpukuję! Szacunek dla dzielności zostanie…

avatar

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com