Przemysław Leszek Lis: Kłopoty z tęczą

12.05.2019

Plakat Matki Boskiej z tęczową aureolą obiega świat. W poniedziałek policja zatrzymała aktywistkę, która takim wizerunkiem miała „obrażać uczucia religijne”, a o sprawie napisały zagraniczne media oraz Amnesty International. 

Minister Joachim Brudziński od razu zainteresował się „profanacją świętego od wieków wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej”.

W poniedziałek około południa poinformował na Twitterze, że „Policja zatrzymała osobę podejrzewaną o dokonanie profanacji wizerunku” Matki Boskiej i zostaną jej postawione zarzuty w związku z obrażaniem uczuć religijnych. W wypowiedzi Brudzińskiego mowa o Elżbiecie Podleśnej.

Nie sposób spoglądać na całe nakreślone wyżej wydarzenie ze spokojem. Nie jest ono — w mojej ocenie — niczym innym, jak tylko próbą obrzydliwego przypodobania się Kościołowi katolickiemu ze strony władzy oraz plugawym i instrumentalnym wykorzystywaniem norm prawa karnego materialnego tam, gdzie o przestępstwie mowy być nie może.

Prawo karne w żadnym razie nie może odgrywać roli cenzora czy to sztuki, czy wytworów artystycznych, o ile te nie naruszają w sposób ewidentny i bezdyskusyjny przyjętych powszechnie standardów. Ingerencja prawa karnego z jego nieodłączną przecież funkcją represyjną w odniesieniu do sztuki czy wytworów plastycznych musi być zawsze czymś absolutnie ostatecznym.

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 29 maja 2003 r. – III KK 17/03 (niepubl.) wskazał słusznie: ” […] dzieła artystyczne, plastyczne czy wytwory sztuki, powinny być analizowane — gdy idzie o art. 196 kk — ze szczególną ostrożnością, aby nie ograniczać przy użyciu prawa karnego twórczej ekspresji, o ile nie przekracza ona ewidentnie dopuszczalnych granic”.

W omawianym przypadku o ewidentnym przekroczeniu dopuszczalnych granic nie może być mowy. Powtarzam po raz kolejny: tęcza nie jest znakiem, który w sposób obiektywny i w powszechnym odbiorze przeciętnego obywatela, jest w stanie kogokolwiek znieważyć. Jest wręcz przeciwnie. Tym bardziej dziwi fakt, że zachowanie Elżbiety Podleśnej spotkało się z tak zajadłą krytyką Kościoła katolickiego, dla którego tęcza jest przecież symbolem przymierza Boga z ludźmi. Skoro Kościół twierdzi, że znak, który sam Bóg umieścił po potopie na niebie, ma charakter znieważający, to ja nie wiem jak mam to skomentować.

Przyjrzyjmy się chrześcijańskiej symbolice tęczy. „Łuk mój kładę na obłoki” – tak jest zatytułowany jeden z pięknych witraży Marka Chagalla w katedrze św. Stefana w Moguncji. 

W pierwszej i ostatniej Księdze Pisma Świętego jest mowa o łuku tęczy. Po potopie Bóg mówi do Noego: „A ten jest znak przymierza, który Ja zawieram z wami […] łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między mną i ziemią” (Rdz 9, 13). Zaś w Księdze Apokalipsy św. Jan ogląda tron Boży i tęczę dokoła niego: „a tęcza dokoła tronu — z wyglądu do szmaragdu podobna” (Ap 4, 2-3). W Piśmie Świętym podobnie jak w witrażu Chagalla rozciąga się barwna tęcza jako znak dziejów zbawienia, jako znak Przymierza. 

Wielki Ojciec Kościoła św. Augustyn pisze: „Tęcza jest zjawiskiem fascynującym: światło rozszczepione w kroplach wody wydaje się łączyć niebo z ziemią, Boga z ludźmi. I choć ogląda się ją jedynie krótki czas, to widok tęczy wystarcza, aby nie tylko ziemię, ale i własne życie dostrzec w nowym świetle. Tęcza mówi o wspaniałości stworzenia” (Kazanie 20 Do Psalmu 51,12: Stwórz we mnie, o Boże, serce czyste (wygłoszone po 391 r.), przekład z łaciny i oprac. Elżbieta Kolbus, „Vox Patrum”, 32/33 (1997), s. 467-474). Z kolei św. Atanazy pisze: „Oto dopiero co Pan Bóg okazał swą moc surowego sędziego i ukarał grzeszną ludzkość karą potopu. Teraz przychodzi nowe, jak po burzy przychodzi spokój, a na niebie można oglądać tęczę” (Listy do Serapiona, przeł. Stanisław Kalinkowski, wprow. Henryk Pietras SJ, Kraków 1996 Wydawnictwo WAM ŹMT 2, s. 154). 

Takich cytatów mógłbym przytoczyć jeszcze całe mnóstwo. Nie chodzi jednak o mnożenie źródeł, a o jasne ukazanie, że dla katolików, dla chrześcijan, którzy podnieśli tak ogromne larum, tęcza nie może być znakiem bluźnierstwa. Skoro dar Boga hierarchowie katoliccy traktują jako obrazę, jako zniewagę, jako świętokradztwo, to wypowiadają wojnę swojemu Bogu, plują na dar, jaki ten Bóg przekazał człowiekowi w geście pojednania po potopie, a którym była tęcza. Ogromna i niezrozumiała dla mnie niekonsekwencja. 

Określanie tego, co się stało mianem niespotykanego ataku na wielką świętość narodową, jakim jest wizerunek Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, jest niedorzecznością. Chrześcijańska symbolika tęczy nie ma nic wspólnego, nawet w minimalnym stopniu, z bluźnierstwem czy zniewagą. 

Zaprzęganie instrumentów prawa karnego w tę sprawę jest czymś tak niezrozumiałym, że bardzo trudno to komentować. Nie widzę tutaj innego podłoża jak tylko ohydną i prymitywną uległość i manifestację poddaństwa ze strony władzy wobec Kościoła. 

Witamy na naszych łamach debiut nowego autora, który będzie się zajmował szeroko rozumianą tematyką prawną

W literaturze przedmiotu podnosi się, że ocena realizacji znamion znieważenia powinna być zawsze dokonywana według kryteriów obiektywnych. Zachowanie sprawcy — o czym pośrednio wspomniałem powyżej — musi być więc powszechnie przyjęte za obraźliwe, a subiektywne odczucia pokrzywdzonego nie są miarodajne dla ustalenia realizacji znamion występku z art. 196 kk. I tak np. nie dojdzie obiektywnie do znieważenia przedmiotu czci religijnej w postaci konsekrowanej hostii, gdy ktoś, wchodząc do kościoła, nie uklęknie, przechodząc przed tabernakulum, gdzie owa hostia jest przechowywana, obojętnie od tego, jak zachowanie to odbiorą subiektywnie osoby obecne na nabożeństwie. 

Jeśli idzie o stronę podmiotową przestępstwa z art. 196 kk, to można je popełnić wyłącznie z winy umyślnej i to w zamiarze bezpośrednim. Tak więc sprawca musiałby działać absolutnie intencjonalnie po to właśnie, aby czynu zabronionego dokonać. Sprawca chce wprost dopuścić się przestępstwa. O tego rodzaju zamiarze nie ma w tej sprawie przecież mowy.

Jakim prawem min. Brudziński przed formalnym postanowieniem o przedstawieniu zarzutów, na etapie inicjacyjnym postępowania twierdzi, że „zostaną jej (E. Podleśnej) postawione zarzuty w związku z obrażaniem uczuć religijnych?”. Jest to wpływanie na swobodę decyzyjną prokuratury i uprzedzanie decyzji procesowych, które są autonomicznymi decyzjami prokuratora. Jak można publicznie twierdzić, że zostaną postawione zarzuty, skoro postawione jeszcze nie zostały? Jest to wywieranie niedozwolonej presji na organy ścigania, kierunkowanie ich w pożądaną przez rząd stronę i wyrażanie życzenia nie do odrzucenia, że zarzuty mają być postawione, a jakiekolwiek inne rozstrzygnięcie procesowe jest nie do zaakceptowania. Parafrazując słowa Brudzińskiego, można powiedzieć, że właściwie sens ich był taki: „Chciałbym i oczekuję od prokuratury, że postawi Elżbiecie Podleśnej zarzuty w związku z popełnieniem przestępstwa z art. 196 kk”. Propozycja nie do odrzucenia.

Takimi właśnie działaniami ośmiesza się prawo karne, organy ścigania i wymiar sprawiedliwości, albowiem w sprawie tej przestępstwo nie zachodzi, a szkodliwość społeczna czynu jest co najwyżej znikoma.

Tu możesz obejrzeć słynny film braci Sekielskich (redakcja)

Jeżeli angażować się będzie instrumenty prawa karnego dla wypełniania życzeń hierarchów katolickich i ich fanaberii, to skończy się to tym, że autorytet i poszanowanie dla prawa i instytucji stojących na jego straży radykalnie spadnie, zaś państwo stanie się tworem policyjnym i państwem wyznaniowym, gdzie kodeksem karnym staną się normy etyki katolickiej i katechizm. Jest to absolutnie nie do przyjęcia i przeczy standardom państwa demokratycznego, państwa prawa, w sposób wprost porażający.

avatar


Przemysław Leszek Lis

Prawnik, publicysta


Urodził się w Rzeszowie w roku 1980. Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, specjalizując się w dziedzinie prawa karnego materialnego i procesowego. Odbył także studia z zakresu psychiatrii sądowej i seksuologii sądowej na Faculté de Droit at Université Jean Moulin Lyon 3 w Lyonie (Francja). Od roku 2014 jest członkiem honorowym Association Internationale De Droit Pénal — Paris (Międzynarodowe Towarzystwo Prawa Karnego w Paryżu). Obecnie jest studentem studiów doktoranckich III stopnia (prawo karne) na WSPiA Rzeszowska Szkoła Wyższa w Rzeszowie.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com