Przemysław Lis: Tajemnica zawodowa urzędnika kurialnego

02.06.2019

Chcemy współpracować z organami ścigania, gdy mamy do czynienia z przestępstwem — mówią przedstawiciele poznańskiej kurii, ale jednocześnie odmawiają przekazania prokuraturze własnych materiałów dotyczących byłego już księdza, który w przeszłości molestował ministrantów.

Prokuratura zwróciła się o przysłanie tych materiałów, w odpowiedzi uzyskano informację, że są one objęte tajemnicą zawodową.

Na potrzeby niniejszego artykułu przyjmijmy, że istnieje w prawie karnym tajemnica zawodowa duchownego, choć osobiście stoję na stanowisku, że takiej tajemnicy żadna ustawa nie przewiduje. Jeśli jednak przyjąć tę drugą tezę, ku której się skłaniam, wówczas materia mojego wpisu mogłaby się ograniczyć do krótkiego stwierdzenia, że skoro tajemnica taka nie istnieje, to i dokumenty ją zawierające nie polegają żadnej ochronie.

Trudno mi zrozumieć, dlaczego prokuratura z taką wręcz niespotykaną delikatnością obchodzi się z urzędnikami poznańskiej kurii. Razi to, tym bardziej że jakże często słyszymy, że w jakiejś banalnej karnie sprawie doszło do spektakularnego przeszukania o godz. 6.00 rano, w wyniku którego uzyskano pożądane dowody. Tak więc czynność przeszukania połączona z żądaniem wydania rzeczy jawi się jako w pełni usprawiedliwiona w stosunku do „szarego Kowalskiego”, natomiast jest czymś, co przekracza możliwości prokuratury, gdy idzie o ewentualne przeszukanie w kurii diecezjalnej.

Tak więc po kolei. Kuria odmawia organowi ścigania wydania dokumentów mogących stanowić dowód w sprawie. Czy faktycznie tak trudne, na gruncie prawa karnego procesowego, jest pozyskanie interesującego prokuraturę materiału?

Absolutnie nie. Art. 217 par. 1 kpk stanowi, iż rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie należy wydać na żądanie sądu lub prokuratora. W par. 2 przepis powyższy mówi, że osobę mającą rzecz podlegającą wydaniu wzywa się do wydania jej dobrowolnie. Takie wezwanie (w formie postanowienia, na które nie przysługuje zażalenie) do dobrowolnego wydania rzeczy, do kurii diecezjalnej w Poznaniu wpłynęło. Kuria odmówiła jednakże dobrowolnego wydania dokumentów.

Prawo karne procesowe przewiduje tego rodzaju sytuacje, gdy wezwanie do dobrowolnego wydania rzeczy okazuje się bezskuteczne, tzn. osoba wezwana na nie nie reaguje. Wówczas należy zastosować procedurę opisaną w art. 217 par. 5 kpk, czyli przymusowe odebranie rzeczy. Na osobę odmawiającą wydania rzeczy można nakładać kary porządkowe, włącznie z aresztem porządkowym na okres do trzydziestu dni. Gdy chodzi o przymusowe odebranie rzeczy, to jest ono prawie zawsze połączone z czynnością przeszukania. Tak więc w tym konkretnym wypadku, prokurator chcąc uzyskać wymaganą dokumentację, powinien:

1.  Wydać postanowienie o zatrzymaniu rzeczy (art. 217 par. 1 w zw. z art. 236 kpk);

2.  Wezwać osobę mającą rzecz podlegającą wydaniu do jej dobrowolnego wydania;

3.  Odebrać rzecz siłą w razie odmowy jej dobrowolnego wydania, wydając jednocześnie postanowienie o przeszukaniu na zas. art. 220 par. 1 kpk.

Jeżeli chodzi o powoływanie się przez urzędników kurii w Poznaniu na rzekomą tajemnicę zawodową, to — przyjmując, że faktycznie ona istnieje — prokurator powinien zwolnić z tej tajemnicy na zas. art. 180 par. 1 kpk. Kodeks postępowania karnego nie przewiduje bezwzględnego zakazu dowodowego w postaci pozyskania dowodu z dokumentów, jakie tworzą bądź wydają urzędy kościelne. Skoro tak, to prokurator lub sąd ma pełne prawo zwolnić z tajemnicy zawodowej takie osoby. Jeśli takie zwolnienie nastąpi, wówczas zatrzymane dokumenty można wykorzystać w celach procesowych, a ponadto przesłuchać osobę zwolnioną z tajemnicy, która nie może odmówić wówczas składania zeznań.

W tym konkretnym przypadku prokuratura wykazuje daleko idącą uległość wobec kurii, choć dysponuje prawnymi instrumentami, aby pożądane dokumenty natychmiast uzyskać. Z drugiej strony, taka zabawa „w kotka i myszkę” mogła z dużym prawdopodobieństwem doprowadzić do tego, że owa dokumentacja została już dawno zniszczona. W realiach codzienności i praktyki procesowej taktyka uzyskania dokumentów z kurii poznańskiej powinna wyglądać następująco:

1.  Prokurator nie wzywa na piśmie kanclerza kurii do dostarczenia dokumentów prokuraturze;

2.  Prokurator wysyła do kurii diecezjalnej funkcjonariuszy policji z postanowieniami o:

— zwolnieniu z tajemnicy zawodowej konkretnych osób (np. biskupa diecezji, kanclerza kurii, notariusza kurii itp.);
— żądaniu dobrowolnego wydania określonych dokumentów;
— przeszukaniu i odebraniu dokumentów siłą w razie odmowy ich dobrowolnego wydania.

Prokuratura w mojej ocenie popełniła taktyczny błąd procesowy uprzedzając kurię, że jest zainteresowana określoną dokumentacją. Tymczasem uzyskanie tejże dokumentacji powinno być dokonane w wyniku działania nagłego, niespodziewanego dla dysponentów dokumentami i jednorazowego, a nie „na raty”. Wówczas w czasie jednej interwencji funkcjonariuszy policji wyposażonych w w/w postanowienia można było uzyskać przedmiotową dokumentację.

Kilka jeszcze słów w przedmiocie samej tajemnicy zawodowej. Czy istnieje tajemnica zawodowa pracownika kurii diecezjalnej? Tajemnicą zawodową jest informacja uzyskana w związku z wykonywaniem określonego zawodu lub działalności albo pełnioną funkcją, jeżeli obowiązek zachowania tej tajemnicy wynika z ustaw. Z mocy ustawy z całą pewnością nie wynika obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej pracownika kurii. Tajemnice te uregulowane są w kilkudziesięciu ustawach i rozporządzeniach dotyczących poszczególnych zawodów lub odnoszących się do wybranych aspektów życia publicznego, wskazując choćby tajemnicę: sędziowską, prokuratorską, komorniczą, pielęgniarską i położniczą, bankową, autorską, geologiczną, maklerską czy nawet dawcy krwi (i wiele innych).

Jak wynika z powyższego wina w niepozyskaniu dokumentacji na okoliczność dowodową molestowania seksualnego nieletnich wynika w tym wypadku jedynie z opieszałości prokuratury, jej poddaństwa wobec władzy kościelnej (nie wypada przecież przeszukiwać kurii i robić widowiska) i przedkładania elementu służalczości w stosunku do dostojników kościelnych ponad dobro wymiaru sprawiedliwości, które w tym wypadku musi mieć absolutny prymat.

Taka postawa jest nie do obrony tak na gruncie prawnym, jak i moralnym.

avatar


Przemysław Leszek Lis

Prawnik, publicysta


Urodził się w Rzeszowie w roku 1980. Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, specjalizując się w dziedzinie prawa karnego materialnego i procesowego. Odbył także studia z zakresu psychiatrii sądowej i seksuologii sądowej na Faculté de Droit at Université Jean Moulin Lyon 3 w Lyonie (Francja). Od roku 2014 jest członkiem honorowym Association Internationale De Droit Pénal — Paris (Międzynarodowe Towarzystwo Prawa Karnego w Paryżu). Obecnie jest studentem studiów doktoranckich III stopnia (prawo karne) na WSPiA Rzeszowska Szkoła Wyższa w Rzeszowie.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com