Przemysław Leszek Lis: W sprawie cenzury

13.08.2019

Na wlepkach sprzedawanych przez „Gazetę Polską” widnieje przekreślony tęczowy symbol, nawiązujący do flagi ruchu LGBT. Prawnik Michał Wawrykiewicz, Sylwia Gregorczyk-Abram i Inicjatywa „Wolne Sądy” uzyskali w sądzie zabezpieczenie, na podstawie którego gazeta musiała wycofać wlepki LGBT z rynku.

I oto podniosły się głosy, że mamy do czynienia z cenzurą prewencyjną, czego w sposób jasny zakazuje Konstytucja w art. 54 ust. 2. Czy istotnie Sąd wydał rozstrzygnięcie sprzeczne z Konstytucją?

Absolutnie nie. Orzeczenie Sądu jest poprawne zarówno od strony formalnej, jak i wysoce pożądane i oczekiwane spoglądając od strony etycznej, wychowawczej, społecznej.

Jak zatem rozumieć pojęcie „cenzura prewencyjna” i dlaczego racji nie mają ci, którzy twierdzą, że Sąd złamał prawo, tak jak rzekomo złamała je sieć Empik oświadczając, że Gazety Polskiej sprzedawać nie będzie?

Ustanowienie w art. 54 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej zakazu cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu wydaje się naturalną konsekwencją oraz wzmocnieniem zagwarantowanej w tym samym artykule wolności wyrażania poglądów. Wolność ta nie mogłaby być w pełni realizowana, gdyby ustrój państwa polskiego dopuszczał cenzurę prasy. Pojęcia te pozostają ze sobą w oczywistej sprzeczności.

Czym jest cenzura?

Zgodnie ze Słownikiem Wyrazów Obcych cenzura jest to „oficjalna kontrola publikacji, widowisk teatralnych, filmów, audycji radiowych itp., dokonywana przez specjalny urząd, oceniający je pod względem politycznym, moralnym, obyczajowym”. Z definicji tej wynika, iż cenzura pozwala na ograniczanie wolności słowa przez wstrzymywanie upowszechniania się określonych treści w sposób nieskrępowany. Omawiany termin automatycznie wiąże się z funkcjonowaniem państw o ustrojach totalitarnych. Wniosek taki nasuwa się z faktu, iż zakres kontroli wolności środków społecznego przekazu powszechnie uznaje się za element decydujący o stopniu demokratyczności państwa.

Jakie są formy cenzury?

Cenzura może występować w różnych formach. Przede wszystkim wyróżnia się cenzurę prewencyjną, a także cenzurę represyjną. Pierwsza z nich polega na kontroli wszelkich treści jeszcze przed ich opublikowaniem lub publicznym rozpowszechnieniem. Skutkuje ona bardzo często całkowitym lub częściowym zakazaniem, czy też wstrzymaniem emisji kontrolowanej treści. Natomiast cenzura represyjna oznacza wkroczenie funkcjonariuszy publicznych dopiero po publicznym rozpowszechnieniu treści, które nie są dozwolone zgodnie z prawem obowiązującym w danym państwie. Rezultatem takich działań jest zwykle konfiskata określonego materiału.

W sprawie naklejek „Strefa wolna od LGBT” mamy do czynienia z typową cenzurą represyjną, a nie z zakazaną cenzurą prewencyjną. Sąd nie zabronił publikacji nieznanego sobie materiału lub materiału, który jeszcze się nie pojawił, ale nakazał wyeliminowanie z obiegu publicznego treści, które już zostały rozpropagowane. O cenzurze prewencyjnej zatem nie może w tym wypadku być mowy.

Współcześnie powszechnym zwyczajem stało się zatwierdzanie przez właścicieli danych mediów, czy też osoby zajmujące w nich kierownicze stanowiska tekstów, które mają być opublikowane. Celem takiego działania jest dbanie o to, aby każdy tekst rozpowszechniany przez dany środek społecznego przekazu zgodny był z jego linią programową, a także interesem (bardzo często politycznym) danej redakcji. Taką formę kontroli określa się mianem cenzury wewnętrznej.

Wolność wyrażania poglądów a cenzura prewencyjna

Artykuł 54 polskiej ustawy zasadniczej wprowadza zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu. Oznacza to, iż państwo nie tworzy ani prawa, ani nie powołuje organów, do których zadań należałoby kontrolowanie treści wypowiedzi przed ich rozpowszechnieniem. Cenzura nie może być wprowadzona nawet w drodze ustawy. Ustrojodawca uznał, iż omawiany środek nie jest konieczny w demokratycznym państwie prawnym. Sytuacja taka może zmienić się jednak wraz ze zmianą okoliczności. Mianowicie ograniczenie w postaci cenzury będzie możliwe, jeżeli wprowadzi je ustawa o stanie wojennym lub ustawa o stanie wyjątkowym (art. 233 ust. 1 Konstytucji RP).

Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, iż „ustęp 2 art. 54 zawiera w sobie absolutny zakaz ustanowienia przez władzę publiczną cenzury prewencyjnej, ale już nie represyjnej w stosunku do prasy, potwierdzający wyrażoną w art. 14 ustrojową zasadę wolności prasy i innych środków społecznego przekazu” (wyrok NSA w Warszawie z 28.06.2005, OSK 1733/04).

W świetle uwag dotyczących cenzury nie można nie wspomnieć o instytucji zabezpieczenia tymczasowego, które zostało przewidziane w omawianym postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie. Instytucję tę stosuje się w polskim procesie cywilnym. Traktowana jest ona przez media jako niedozwolona cenzura prewencyjna, a przez dziennikarzy określana jest często jako tzw. zabezpieczenie przeciwko prasie.

Istotą omawianego zabezpieczenia jest uprawnienie sądu do nakazania lub zakazania pewnych zachowań na czas toczącego się procesu na wniosek strony tego postępowania. Zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego sąd może zakazać publikacji w prasie określonych informacji, przede wszystkim takich, które mogą utrudnić wnioskodawcy egzekucję jego roszczeń. Chodzi tutaj m.in. o informacje nieprawdziwe, poniżające, a także pomówienia.

Nie można uznać za cenzurę prewencyjną samej prawnej możliwości skorzystania przez sąd z omawianej instytucji. Tym bardziej, iż możliwość taka dopuszczona jest jedynie na zasadzie wyjątku.

Z drugiej strony należy zaznaczyć, iż nieodpowiednie korzystanie przez sąd z przewidzianego przepisami ustawy uprawnienia, a zwłaszcza jego nadużywanie, może uzyskać charakter cenzury prewencyjnej. Dlatego też w każdej sprawie sąd powinien rozważyć co jest lepsze dla interesu publicznego i zgodnie z art. 755 par. 2 Kodeksu postępowania cywilnego, w sprawach przeciwko środkom społecznego przekazu o ochronę dóbr osobistych, sąd powinien odmówić udzielenia zabezpieczenia polegającego na zakazie publikacji, jeżeli takiemu zabezpieczeniu sprzeciwia się ważny interes publiczny.

W przedmiotowej sprawie doszło z całą pewnością do promocji artykułów poniżających określoną grupę osób, a pośrednio wzywających do okazywania im pogardy czy nawet dokonywania wobec nich aktów fizycznej represji. Sąd w tej konkretnej sprawie, ważąc potencjalne negatywne skutki społeczne wydrukowanego materiału, nie tylko mógł, ale wręcz powinien zastosować instytucję zabezpieczenia tymczasowego. Sąd nie dopuścił się żadnego nadużycia.

Zasadą jest wolność prasy, a ograniczenia tej zasady są dopuszczalne tylko w wyjątkowych wypadkach. Taki właśnie wyjątkowy wypadek zaszedł w związku z haniebną publikacją „Gazety Polskiej”. Z wielkim prawdopodobieństwem postanowienie Sądu zapobiegło licznym aktom słownej i fizycznej agresji w stosunku do osób LGBT. Analogia między „naklejkami” a działaniami propagandowymi nazistów (np. Noc Kryształowa z 1938 r., gdzie życie straciło 91 Żydów) jest aż nadto oczywista.

avatar


Przemysław Leszek Lis

Prawnik, publicysta


Urodził się w Rzeszowie w roku 1980. Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, specjalizując się w dziedzinie prawa karnego materialnego i procesowego. Odbył także studia z zakresu psychiatrii sądowej i seksuologii sądowej na Faculté de Droit at Université Jean Moulin Lyon 3 w Lyonie (Francja). Od roku 2014 jest członkiem honorowym Association Internationale De Droit Pénal — Paris (Międzynarodowe Towarzystwo Prawa Karnego w Paryżu). Obecnie jest studentem studiów doktoranckich III stopnia (prawo karne) na WSPiA Rzeszowska Szkoła Wyższa w Rzeszowie.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com