Przemysław L. Lis: Dekapitacja abp. Jędraszewskiego

17.08.2019

(decapitatio — łac. pozbawienie głowy, odcięcie głowy)

Podczas występu na gali finałowej Mr Gay Poland 2019 w Poznaniu jedna z artystek imitowała, że podcina gardło dmuchanej lalce, która zamiast twarzy miała zdjęcie abp. Marka Jędraszewskiego. Sprawa stała się głośna w całej Polsce. Odcięły się od niej w sposób zdecydowany także same środowiska LGBT+. 

Doskonale wiadomo, że arcybiskup metropolita krakowski Marek Jędraszewski od dłuższego już czasu w sposób absolutnie niedopuszczalny, sprzeczny z prawem i Ewangelią, atakuje osoby niehetronormatywne określając je za pomocą inwektyw.

Jest to zachowanie prowokacyjne, oburzające i podłe.

Jednakże żadne słowa Jędraszewskiego nie mogą usprawiedliwić tego, co się stało, a mianowicie publicznej symulacji jego zamordowania. Arcybiskup słusznie znajduje się za swoją postawę w ogniu krytyki, słusznie szereg wierzących domaga się jego dymisji, słusznie powstają artykuły i publikacje piętnujące styl wypowiedzi krakowskiego hierarchy. To wszystko jednak, jak dotychczas, nie przekroczyło miary dozwolonej krytyki, choć ta krytyka posunięta była nieraz bardzo daleko. I słusznie.

Jednakże w ramach krytyki nie mieści się zachowanie, o którym piszę.

Jest to, obiektywnie rzecz ujmując, czyn kryminalny, za który sprawca musi odpowiedzieć karnie. Innego toku wydarzeń sobie nie wyobrażam. To nic, że padły z jego (sprawcy) strony słowa skruchy (udawanej czy prawdziwej — nie wiem). Będzie to zapewne okoliczność łagodząca przy ewentualnym wymiarze kary.

Oburzaliśmy się słusznie, kiedy wieszano na szubienicach portrety posłów europejskich. Domagaliśmy się ścigania sprawców. Oburza nas, że do dziś w tej sprawie właściwie nic nie zrobiono, choć materiał dowodowy jest bardzo mocny. Dlaczego nie oburza nas takie samo wręcz rodzajowo zachowanie tyle, że skierowane w osobę, której zachowania nie tolerujemy?

Odrzućmy osobiste uprzedzenia. Spójrzmy chłodno na sam poznański czyn, a ujrzymy go w całej pełni jego bezprawia i głupoty. Nie takimi metodami walczy się o prawa mniejszości. Jest to woda na młyn dla PiS-u i wszystkich przeciwników LGBT+. Bo faktycznie to zachowanie jest zachowaniem nienormalnym.

Jeżeli takimi środkami osoby te będą walczyć o swe prawa, to obawiam się, że coraz większa grupa społeczeństwa stanie po stronie Jędraszewskiego i zacznie solidaryzować się z jego słowami o „tęczowej zarazie” i „zbrodniczych ideologiach”.

Wiele osób ze środowiska LGBT+ to osoby chcące układać swoje życie według zasad przyzwoitości. Sam znam wiele takich ludzi i muszę zaświadczyć o ich wyjątkowej szlachetności. Tym bardziej potępić należy czyn, który rzuca czarne barwy na całe środowisko.

Wiadomo przecież, że teraz dojdzie do generalizacji tego zdarzenia, do rozciągnięcia winy na całą grupę mniejszościową.

Dlaczego za sprawą grupy jakichś wariatów cierpieć mają ci, którym całym sercem zależy na tym, by traktowano ich normalnie? Dlaczego? Tyle słów ze strony LGBT+ o miłości, braterstwie, przebaczeniu…

Po takim występie deklaracje te dramatycznie tracą na wartości. Innymi metodami należy walczyć z głupotą arcybiskupa, nie metodami skrajnie prymitywnymi, podrzynaniem gardła kukle z jego podobizną, ale metodami planowanymi, przemyślanymi, zgodnymi z prawem, wolnymi od prowokacji. Że walczyć należy, to nie ulega wątpliwości. Jednak trzeba znać najwłaściwszą taktykę tej walki, to zaś, co się stało, było obraniem taktyki jak najgorszej i prymitywnej w swej wymowie.

Czy za pomocą takich inscenizacji można zyskać szacunek? Sam odmawiam go tym osobom, które to tego idiotyzmu się przyczyniły.

Niewątpliwie doszło do przestępstwa publicznego nawoływania do zbrodni. Osobiście nie mam w tej materii wątpliwości. Taki też pewnie zarzut usłyszy drag queen Mariolkaa Rebell (w rzeczywistości mężczyzna). Art. 255 par. 2 jasno stanowi: „Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze” pozbawienia wolności do lat 3″.

To, że sprawca wykazał po czynie skruchę, sąd musi wziąć — na zas. art. 53 kk — pod uwagę przy wymiarze kary, ale nie wyobrażam sobie, aby osoba ta pozostała bezkarna.

Jeszcze raz powtarzam, domagaliśmy się wobec Piotra Rybaka surowego wymiaru kary za spalenie kukły Żyda. Słusznie. Domagamy się sprawiedliwości dla sprawców wieszania posłów na szubienicach. Słusznie. Wzburzyło nas do granic okładanie kukły Żyda drewnianymi drągami w Pruchniku nad Sanem, co tłumaczono “tradycją”. Słusznie.

Dlaczego zatem — pytam po raz wtóry — nie oburza nas to, co się stało w Poznaniu? Czy dlatego, że pokrzywdzonym jest tutaj funkcjonariusz kościelny i dla zasady należy odmówić mu prawa do szacunku i sprawiedliwości?

Niech każdy w swoim sumieniu odpowie sobie w duchu prawdy na to pytanie. Jeżeli usprawiedliwiasz inscenizację podrzynania gardła, a analogiczne czyny potępiasz, to jesteś obłudnikiem i nie masz nic wspólnego z cywilizowanym prawem. Domagasz się stosowania prawa wybiórczo i ze względu na osobę (pozycję społeczną) pokrzywdzonego, a nie względu na sam czyn.

Przestępstwo nawoływania do popełnienia zbrodni ma charakter formalny, a zatem nie jest wymagane podjęcie przez adresatów zamiaru popełnienia zbrodni czy przedsięwzięcie żadnych działań w tym kierunku. Przestępstwo dokonało się w momencie czynu (poderżnięcia gardła kukle), a to czy zachęciło ono kogokolwiek do faktycznego dokonania zbrodni, nie ma nic do rzeczy.

Jeżeli tego typu skandaliczne ekscesy będą się powtarzać, środowisko LGBT+ stanie się środowiskiem wyklętym i to na własne wyłącznie życzenie.

Jedynym miejscem dla sprawców takich idiotyzmów jest ława sądowa.

Ogromny żal budzi we mnie fakt, że zachowania jednostek psują obraz całej grupy mniejszości seksualnych. Psychika ludzka bowiem ma skłonność do rozciągania zachowań negatywnych na ogół, na całość.

Dlaczego osoby z tego samego obozu krzywdzą się wzajemnie? Tego nie rozumiem. Kto inspiruje sprawców do tego typu działań i w jakim celu? Tego też nie wiem, lecz to, co się stało z całą mocą potępiam, obojętnie od tego za jak podłe uważam zachowanie metropolity Krakowa.

avatar


Przemysław Leszek Lis

Prawnik, publicysta


Urodził się w Rzeszowie w roku 1980. Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, specjalizując się w dziedzinie prawa karnego materialnego i procesowego. Odbył także studia z zakresu psychiatrii sądowej i seksuologii sądowej na Faculté de Droit at Université Jean Moulin Lyon 3 w Lyonie (Francja). Od roku 2014 jest członkiem honorowym Association Internationale De Droit Pénal — Paris (Międzynarodowe Towarzystwo Prawa Karnego w Paryżu). Obecnie jest studentem studiów doktoranckich III stopnia (prawo karne) na WSPiA Rzeszowska Szkoła Wyższa w Rzeszowie.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com