Przemysław L. Lis: Czyj to był pomysł?

23.08.2019

na zdj. sędzia Łukasz Piebiak

Id fecit cui prodest to starorzymska zasada karnistyczna znacząca tyle, co „Ten jest sprawcą przestępstwa, komu przyniosło korzyść”. Każdy prokurator, sędzia, policjant, na początku każdego śledztwa czy procesu, chcąc wstępnie zidentyfikować osobę sprawcy, powinien jako pierwsze postawić sobie właśnie to pytanie: „Kto najbardziej mógł skorzystać na popełnionym przestępstwie”, „Komu przyniosło ono największą korzyść”?

Według stale docierających do nas doniesień medialnych staje się jasne, że w zmasowanym ataku na sędziów „prokonstytucyjnych” brała udział nie jedna czy dwie osoby, ale cała grupa sprawców z wyznaczonymi im zadaniami i odpowiednio wynagradzanymi materialnie (lub być może w inny sposób; kodeks karny odróżnia bowiem korzyść majątkową od korzyści osobistej, np. w postaci choćby stosunku seksualnego jako formy zapłaty).

Sytuacja na gruncie prawa karnego materialnego jawi się dość jasno, albowiem wszystko wskazuje na to, że działania sprawców były skoordynowane i planowane, a to zaś oznacza, że musiał istnieć sprawca naczelny, którego nazywamy sprawcą polecającym albo (jest to inna jeszcze forma sprawstwa) sprawcą kierowniczym. Forma organizacji całego „przedsięwzięcia” pozwala na postawienie tezy, że mieliśmy do czynienia ze zorganizowaną grupą lub związkiem przestępczym.

Zanim przejdę do rozważań w kwestiach wyżej nakreślonych, chciałbym zwrócić uwagę na jedną kwestię. Otóż premier Morawiecki, po dymisji Piebiaka stwierdził, że „dymisja kończy sprawę”.

Otóż nie. Dymisja i dalszy ciąg ujawnionych zdarzeń sprawę dopiero rozpoczynają. Bo przecież trudno wyobrazić sobie, że sprawcy tak obrzydliwej i kryminalnej akcji nie poniosą żadnej, poza moralną, odpowiedzialności. Tymczasem „wyrzuceni” z Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy byli sędziami delegowanymi do MS, wrócili do orzekania! Jest to szokująca wiadomość.

Ludzie z tak krańcowo i drastycznie poderwanymi — właściwie zniszczonymi — autorytetami mają oceniać procesowo czyjeś zachowania, kwalifikować je jako moralnie i prawnie dobre lub złe i wydawać w tym zakresie wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Trudno przyjąć ze spokojem, aby ci, którzy z niemalże całkowitą pewnością działali jak pospolici bandyci, w gangu, w zmowie, w zorganizowanej grupie przestępczej, zasiedli teraz w togach i sędziowskich łańcuchach na szyi i kwalifikowali zachowanie np. oskarżonego jako „szkodliwe społecznie w stopniu wyższym niż znikomy”.

A może zachowanie oskarżonego miało gatunkowo charakter niepomiernie mniejszy niż ich własne zachowania?

Wracam do zasadniczych rozważań.

W mojej ocenie, według mojego doświadczenia zawodowego, nie sposób przyjąć do wiadomości teorii, w myśl której każdy ze sprawców działał na własną rękę, bez wzajemnego porozumienia i bez ustawicznego kreowania na bieżąco (reżyserowania) tego dramatu. Uważam, że działania te odbywały się według określonego z góry planu (choć może „po drodze” pojawiały się nowe pomysły).

Nie jest możliwe dokonanie w dłuższym czasie i w pojedynkę zamachu na dobra osobiste sędziów, albowiem spójne taktycznie zachowania sprawców wskazują, że sterowano nimi odgórnie (co oczywiście nie znosi w żaden sposób ich osobistej, indywidualnej odpowiedzialności). Kim zatem jest sprawca polecający, a kim sprawca kierowniczy? Czym jest przestępstwo brania udziału w zorganizowanej grupie lub związku przestępczym, który w mojej ocenie działał na szczytach władzy?

Sprawstwo kierownicze jest niewykonawczą formą sprawstwa (sprawca kierowniczy w czynie bezpośrednio nie uczestniczy). Istota sprawstwa kierowniczego polega na kierowaniu wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub osoby. Sprawca kierowniczy to osoba, która ma wolę popełnienia przestępstwa, ale realizuje je nie osobiście (własnoręcznie), lecz przez kogoś innego, kim kieruje. Kierowanie zaś oznacza podejmowanie decyzji i przekuwanie jej na określone polecenia, dotyczące m.in. rozpoczęcia akcji przestępczej, warstwy technicznej jej przebiegu, w tym sposobu wykonania nagannego czynu, używanych do przestępstwa przedmiotów, oraz skali wyrządzanych szkód i wreszcie dotyczące momentu zakończenia akcji, wycofywania się z niej.

Jak słusznie wskazuje P. Kardas, sprawstwo kierownicze polega na kształtowaniu i kontrolowaniu przebiegu akcji przestępczej (P. Kardas w: Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s. 327), przy czym może się to odbywać nie tylko w miejscu realizowania czynu przestępnego przez bezpośredniego wykonawcę (wykonawców), ale także zdalnie, np. przez telefon komórkowy. Sprawca bezpośredni (np. pani Emilia) jest „narzędziem”, przy pomocy którego sprawca kierowniczy wykonuje czyn zabroniony. Treść działania sprawcy kierowniczego sprowadza się do władztwa nad przebiegiem realizacji znamion czynu zabronionego przez osobę kierującą i to w czasie jego wykonania.

Co więcej, sprawstwo kierownicze może być realizowane zespołowo, np. przez kierownictwo zorganizowanej grupy lub związku przestępczego; wówczas zachodzić będzie współsprawstwo w kierowaniu, za które każdy ze współsprawców odpowie indywidualnie.

Sprawstwem polecającym jest również niewykonawczą formą sprawstwa. Sprawcą polecającym jest ten, kto, wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie czynu zabronionego. A więc sprawca polecający również nie wykonuje osobiście czynu zabronionego, lecz wykorzystuje dla tego celu inną osobę (osoby), korzystając z jej formalnego lub faktycznego uzależnienia od siebie.

Uzależnienie personalne sprawcy wykonawczego (bezpośredniego) od sprawcy polecającego oznacza określony stan psychiki polegający na uświadomionej konieczności podporządkowania się osobie wydającej polecenie, wręcz nawet na pewnego rodzaju przymusie psychicznym zachowania się w wymagany sposób. Wykorzystanie uzależnienia innej osoby od siebie łączy się ściśle z pełną świadomością tego, że osoba, której poleca się wykonanie określonego czynu, będzie czuła się w obowiązku wykonania wydanego jej polecenia (por. A. Zoll w: K. Buchała, A. Zoll, Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz do art. 1-116 Kodeksu karnego, Kraków 1998, s. 180).

W tym tkwi główna naganność sprawstwa polecającego, tj. w wykorzystaniu stanu podporządkowania. Formalna zależność personalna występuje w aparacie administracyjnym i na gruncie zwykłych stosunków pracy; w tym ostatnim wypadku wskazać można np. na układ dyrektor – główny księgowy, czy kierownik – pracownik, minister – pracownik ministerstwa.

W tych wszystkich układach niesubordynacja – co do zasady – pociąga za sobą ujemne konsekwencje, co najmniej w postaci niezadowolenia poleceniodawcy, szykan wobec osoby zależnej, ukarania jej, do zwolnienia ze służby lub pracy włącznie. W przypadku struktur przestępczych niewykonanie polecenia może skończyć się egzekucją i śmiercią.

Wszystko wskazuje na to, że w Ministerstwie Sprawiedliwości zawiązała się zorganizowana grupa lub związek przestępczy. Art. 258 par. 1 k.k. stanowi: „Kto bierze udział w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Paragraf 3 powołanego przepisu odnosi się do założyciela grupy lub związku: „Kto grupę albo związek określone w § 1 w tym mające charakter zbrojny zakłada lub taką grupą, albo związkiem kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.

Zorganizowana grupa cechuje się pewną strukturą, uporządkowaniem, występowaniem określonych ról w ramach struktury, wspólnym planowaniem, zdobywaniem i przysposabianiem środków, poczuciem więzi wspólnoty pomiędzy członkami grupy. Zorganizowana grupa jest czymś bardziej zaawansowanym niż współsprawstwo. Zawiązuje się ona w celu popełnienia co najmniej jednego przestępstwa (por. wyrok SN z dnia 16 stycznia 2008 r. – IV KK 389/07, LEX nr 346607).

Nie ulega żadnej wątpliwości, że zorganizowanie grupy wymaga pewnej formy kierownictwa czy koordynacji. Nie jest wymagane, aby wszyscy członkowie grupy wzajemnie się znali; brak wiedzy na temat tożsamości innych osób może być zresztą zabezpieczeniem przed rozbiciem grupy w razie zatrzymania niektórych jej członków. Istotna jest jednak akceptacja danej osoby jako członka grupy przynajmniej przez osoby decydujące o jej składzie.

Zorganizowana grupa musi składać się z minimum trzech osób.

Związek przestępczy jest bardziej zaawansowaną formą powiązań niż zorganizowana grupa. W orzecznictwie przyjmuje się, że cechują go trwała struktura organizacyjna, dyscyplina i kierownictwo charakteryzujące się możliwością wydawania poleceń, których niewykonanie jest zagrożone określonymi z góry sankcjami. Zakładanie grupy lub związku to organizowanie, tworzenie grupy lub związku. Jest to np. wyszukiwanie kandydatów, składanie propozycji uczestnictwa, obmyślanie struktur czy sposobów działania, wyłanianie przywódców i wszelkie inne czynności inicjujące powstanie grupy lub związku. Możliwe jest zakładanie zarówno przez jedną osobę, jak i założycielstwo podejmowane przez wiele osób.

Warto zauważyć, że karalny jest już sam udział w grupie lub związku przestępczym. Jeżeli zaś w ramach grupy lub związku faktycznie dojdzie do popełnienia przestępstwa (a doszło), będzie miało ono charakter odrębny od udziału w grupie.

Na zasadzie art. 65 k.k. w wypadku popełnienia przestępstwa w ramach grupy lub związku, sąd jest zobligowany do obostrzenia dolnej granicy kary (co najmniej o miesiąc), przewidzianej w Kodeksie za dane przestępstwo. Może także (fakultatywnie) podwyższyć górną granicę kary.

Wszystko to, czego aktualnie jesteśmy świadkami wskazuje na fakt istnienia w Ministerstwie Sprawiedliwości zorganizowanej grupy lub związku przestępczego mających na celu popełnienie przestępstwa, lub przestępstw. Takimi grupami w potocznym pojmowaniu są gangi, mafie, bandy itd. Zasadnicze jednak i intrygujące jest pytanie: kto był sprawcą kierowniczym czy polecającym? Kto był wreszcie założycielem grupy lub związku o charakterze przestępczym?

Na reżyserze bowiem takiego „widowiska” spoczywa zasadnicza odpowiedzialność karna. Czy poznamy w ogóle odpowiedź na to pytanie? Przecież śledztwa prowadzi prokuratura w pełni powolna Zbigniewowi Ziobrze. Nie jest to już organ niezależny, a w pełni dyspozycyjny politycznie. Pozwala to na bolesne domniemanie, że sprawcy niewątpliwych czynów kryminalnych unikną odpowiedzialności karnej, a przynajmniej uniknie jej „mózg” tej obrzydliwej i podłej akcji.

avatar


Przemysław Leszek Lis

Prawnik, publicysta


Urodził się w Rzeszowie w roku 1980. Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, specjalizując się w dziedzinie prawa karnego materialnego i procesowego. Odbył także studia z zakresu psychiatrii sądowej i seksuologii sądowej na Faculté de Droit at Université Jean Moulin Lyon 3 w Lyonie (Francja). Od roku 2014 jest członkiem honorowym Association Internationale De Droit Pénal — Paris (Międzynarodowe Towarzystwo Prawa Karnego w Paryżu). Obecnie jest studentem studiów doktoranckich III stopnia (prawo karne) na WSPiA Rzeszowska Szkoła Wyższa w Rzeszowie.

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Darek 2019-10-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com