Benfranklin: Urodzony dziennikarz

Początkowo myślałem, że to jakiś żart, gdy przeczytałem gdzieś w sieci, że lider kiboli warszawskiej Legii, Piotr Staruchowicz, ma zostać felietonistą jakiejś nowej pseudogazety wydawanej przez środowiska propisowskie. Czyżby jednak to była prawda? Tak. Niestety, to prawda.

Nie będzie nigdy felietonistką w żadnym polskim tytule zacna, dzielnie walcząca z salonowymi wiatrakami Renata Rudecka-Kalinowska. Nie będzie nim także dysponujący zwiewnym niczym zefir piórem Laudate. Nie zostanie nim także wierzący wciąż w możliwość poprawienia czegoś w tym kraju, Romskey. Nie będzie nim ani rencista z Opola, ani jakiś zakręcony szaleniec z Warszawy. Nie zostanie felietonistą żadnego polskiego tytułu także żaden student z Wrocławia, ani studentka z Gdańska. Bez względu na to co i jak piszemy, drodzy blogerzy, to musimy pogodzić się z losem piesków dostarczających tematy i gagi dla mainstreamowych mediów. Felietonistą zostanie natomiast Staruch.

Staruch ma w porównaniu z nami wszystkimi wiele zalet. Po pierwsze na pewno może dużo wypić, a w tym zawodzie to podstawa sukcesu. Po drugie lubi go Beata Kempa, a wszyscy wiemy jak niezwykle ważna to postać. Wreszcie Staruch ma też jeszcze jedną zaletę, której większość z nas blogerów nie ma, a mianowicie, on na pewno umie solidnie przyfasolić. Możliwe więc, że Dominika Wielowieyska będzie go cenić jeszcze wyżej niż ceni Bronisława Wildsteina. A w następnych wyborach Adam Michnik będzie podpisywał listy wyborcze, gdyby Staruch miał problem z zebraniem odpowiedniej liczby podpisów, by kandydować na prezydenta.

Nie tak dawno temu, mając niebywałą wręcz możliwość uczestnictwa w pewnej dyskusji, i słuchając peanów na cześć polskiej myśli konserwatywno-liberalnej – miałem wrażenie, że lepiej żeby na moim miejscu siedział Staruch, przecież to już praktycznie dziennikarz, jemu podstaw tłumaczyć nie trzeba. Liceum też na pewno skończył. W dodatku matka ponoć polonistka, to można było oszczędzić na korepetycjach. Oszczędzić można także i dziś, tym razem na korekcie, bo przecinki na pewno dobrze stawia. Wreszcie ma z pewnością ten – tak uwielbiany w polskich mediach – prawicowy „dynamizm”, przez wrogie prawicy środowiska „niesłusznie” zwany chamstwem. Po tylu latach latania z siekierami po stadionach z pewnością szybko zdominuje polską publicystykę.

Nigdy nie zadowalały mnie proste odpowiedzi na proste pytania, i to mój błąd największy. Gdybym bowiem przyjął proste polityczne uzasadnienie kariery Starucha, to nic by mnie nie dziwiło. Wszak oczywisty jest fakt, że w kampanii wyborczej środowiska pisowskie uśmiechają się do skrajnej prawicy, której rezerwuarem jest kibolstwo.

Nie. Mnie jednak podkusiło szperać w sieci, czytać, czytać, dążyć do wyjaśnienia, zgłębić fenomen Starucha (wiadomo, że amatorzy tak mają).

Okazuje się, że nie jestem pierwszy, że postać Starucha poruszała już umysły polskiego dziennikarstwa, że jego kariera to nie jest przypadek. W dodatku wszystko wskazuje na to, że pewien komendant, który uchylił w przedziwny sposób wiadomy zakaz stadionowy, już wkrótce nie będzie sam w swej małości. Staruch bowiem może jeszcze niejednemu człowiekowi na świeczniku narobić problemów. Czytam więc z wypiekami na twarzy sierpniowy artykuł, zamieszczony w pewnym tygodniku opinii, w całości poświęcony, przyszłemu polskiemu Pulitzerowi. W tle słyszę słowa pieśni klasyka: „to dobry chłopak był i mało pił”.

Mijam kolejne szczegóły biografii, dowiaduję się; że ma Legię we krwi, że zapracował na opinię najgroźniejszego kibola w kraju, aby dotrzeć do informacji wyjaśniającej wszystko, która brzmi następująco: „Matka „króla kiboli” jest polonistką, nauczycielką w gimnazjum w Ząbkach. Ojciec, też z nauczycielskim epizodem, to dziennikarz. Pracował w kilku redakcjach, obecnie jest redaktorem w jednym z ogólnopolskich dzienników”.

W związku z tym, uprzejmie proszę zarówno cenionych przeze mnie, jak i tych mniej cenionych, przedstawicieli korporacji dziennikarskiej, aby przestali mi i innym blogerom wmawiać, że w tym zawodzie liczy się cokolwiek poza koneksjami. Dziękuję za uwagę. Do następnego, Wasz „ulubiony” bloger.

Benfranklin

Enhanced by Zemanta
Print Friendly, PDF & Email

10 komentarzy

  1. BM 2011-09-06
    • coco2010 2011-09-06
  2. Benfranklin 2011-09-06
    • BM 2011-09-06
      • Benfranklin 2011-09-06
        • BM 2011-09-06
        • Benfranklin 2011-09-06
    • coco2010 2011-09-06
  3. Piotr Chmielarz 2011-09-06
  4. Stefan 2011-10-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com