Przemysław L. Lis: Pracownice krakowskiej kurii

27.09.2019

Abp Jędraszewski (Wikipedia)

Arcybiskup metropolita krakowski zachował się jak przyzwoity i kierowany ewangelicznym miłosierdziem i sprawiedliwością pracodawca.

Jak wiadomo wyrzucił na bruk trzy kobiety z biura prasowego krakowskiego konsystorza (kurii), jedynie dlatego – jak się zdaje – iż są one niezamężne, a dwie z nich wychowują dzieci przysposobione, co jest czynem godnym raczej najwyższej pochwały, a nie represji. Poza tymi „zbrodniami” panie żyją samotnie i są praktykującymi katoliczkami.

Kwestię ohydy moralnej czynu Jędraszewskiego pozostawiam na boku, bo tu o moralności w ogóle nie może być mowy. Jeśli miałbym cokolwiek napisać pod kątem etycznym o tym podłym czynie, to chyba tylko w kategoriach jakiejś daleko idącej dehumanizacji metropolity i wyzucia nawet z intuicyjnie rozumianej przyzwoitości. Jest to – co Jędraszewski udowadnia raz za razem – dowód na jego daleko idące spaczenie busoli elementarnych zasad współżycia społecznego i zmysłu moralnego.

Moją intencją jednak w całej tej bulwersującej kwestii jest wskazanie na szereg nieprawidłowości, które podaje nie tylko Kuria krakowska, ale także dziennikarze, a nawet prawnicy. Wszyscy koncentrują się na aspekcie etycznym tego, co zaszło, a przecież istnieje także – a może nawet przede wszystkim – podłoże prawne „krakowskiego skandalu”.

Wszyscy, których słucham i czytam, powtarzają jak mantrę to, że zwolnione panie zatrudnione były na podstawie umów cywilnoprawnych. W związku z tym zaś Państwowa Inspekcja Pracy nie ma w całej sprawie nic do roboty, sąd pracy podobnie, kodeks pracy jest wyłączony, bo dotyczy on tylko osób będących w stosunku pracy. Pozostaje – jak się mówi – ewentualnie droga cywilna.

Otóż twierdzę z pełnym przekonaniem, że wyrzucone kobiety wiązał z Kurią krakowską stosunek pracy, a nie żadna „śmieciówka”. Słuszności mojego stanowiska jestem pewien i wyrażam zdecydowaną tezę, że cały bełkot krakowskich duchownych z otoczenia Jędraszewskiego, którzy twierdzą, że kobiety związane były umowami cywilnoprawnymi, jest kłamstwem.

Legalna definicja stosunku pracy znajduje się w art. 22 par. 1 Kodeksu pracy (dalej KP). Zgodnie z tym przepisem

przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.

Zatem stosunek pracy to inaczej:

1. osobiste świadczenie pracy przez pracownika;

2. świadczenie pracy w zależności i pod nadzorem pracodawcy (czyli arcybiskupa Jędraszewskiego w tym wypadku czy Archidiecezję Krakowską);

3. świadczenie pracy w miejscu wskazanym przez pracodawcę;

4. odpłatność świadczenia pracy.

Wszystkie te przesłanki muszą być spełnione łącznie.

„W porządku – powie mi jakiś krakowski kurialista – ale przecież zwolnione kobiety zawarły z krakowskim konsystorzem umowę cywilnoprawną, śmieciową, umowę zlecenia”.

Na papierze być może tak. Jednak nie w istocie. Sięgnijmy do lektury i analizy art. 22 par. 1.1. KP. Przepis ten stanowi:

Zatrudnienie w warunkach określonych w par. 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.

Oznacza to tyle, że ilekroć zachodzą warunki wymienione powyżej pod pozycjami 1-4, zawsze wówczas mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, obojętnie od jaka nazwa widnieje na wręczonej umowie (umowa o dzieło, umowa zlecenia). Tak więc nie nazwa dokumentu decyduje o tym, jaki stosunek łączy strony, a wyłącznie spełnienie przesłanek wyżej wskazanych (1-4). Przepis ten wprowadzono właśnie po to, aby klasycznego stosunku pracy, z licznymi w takim układzie obowiązkami pracodawcy, nie zastępować zatrudnieniem cywilnoprawnym.

Rozważmy czy pracownice krakowskiego urzędu biskupiego spełniły cztery wyartykułowane powyżej warunki i czy tym samym z mocy prawa związane były stosunkiem pracy.

Już pierwsze wejrzenie na treść wzmiankowanych warunków każe zdecydowanie opowiedzieć się za tezą, że kobiety te pozostawały w klasycznym stosunku pracy. Świadczyły bowiem pracę osobiście, pozostawały w stosunku zależności i pod nadzorem pracodawcy (trudno przyjąć, że w urzędzie, jakim jest kuria wypełniały obowiązki bez kierownictwa i to bardzo ścisłego i działały w ramach samowoli), pracę wykonywały w określonym przez pracodawcę miejscu (nie można dawać wiary twierdzeniom, że raz pracowały w budynku kurii, w kolejnym dniu w Kościele Mariackim, w trzecim dniu na Wawelu, w czwartym na Skałce, w piątym w Tyńcu, w szóstym u Kamedułów na Bielanach, a w niedzielę na Kopcu Kościuszki; nie, miejsce było stałe, było to biuro prasowe Archidiecezji Krakowskiej zlokalizowane pod konkretnym adresem), wreszcie za pracę swą pobierały wynagrodzenie (co przyznał sam Jędraszewski).

Skoro zatem te cztery wymogi zaistniały, to mamy do czynienia z klasycznym stosunkiem pracy w rozumieniu Kodeksu pracy, a nie – jak twierdzi Kuria – z umową cywilnoprawną.

W związku z częstym zastępowaniem umów o pracę umowami cywilnoprawnymi (które nie gwarantują pracownikom prawa do urlopu ani gwarancji minimalnego wynagrodzenia, jeżeli nie zostanie to określone w samej umowie) w 2002 roku znowelizowano Kodeks pracy, dodając zapis, który omówiłem wyżej.

W judykaturze i doktrynie przyjęto, iż jeżeli zawarta przez strony umowa ma zarówno cechy umowy o pracę, jak i umowy cywilnej, to celem dokonania oceny, z jakim rodzajem stosunku prawnego mamy do czynienia należy ustalić, które z tych cech mają charakter przeważający (np. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 20 marca 1965 r., III PU 28/64, OSNC 1965 Nr 9, z dnia 18 czerwca 1998 r., I PKN 191/98, z dnia 14 września 1998 r., I PKN 334/98,; z dnia 28 października 1998 r., I PKN 416/98,; z dnia 7 marca 2006 r., I PK 146/05; z dnia 7 października 2007 r., III PK 38/07; I PK 311/07, OSNP 2009; z dnia 5 maja 2010 r., I PK 8/10).

Zakwalifikowanie danej umowy jako umowy o pracę wymaga więc, stwierdzenia, iż konkretny stosunek prawny charakteryzuje się przeważającymi cechami stosunku pracy tj. podporządkowaniem pracownika pracodawcy, odpłatnością, a praca jest świadczona w sposób zorganizowany i ciągły i ma charakter samoistny. Sąd Najwyższy w Wyroku z 22 kwietnia 2015 r., I PK 153/14 stwierdził, iż

Podporządkowaniu pracownika kierownictwu pracodawcy, w procesie świadczenia pracy, stanowi swoistą linię demarkacyjną, pozwalającą na wyróżnienie elementu konstrukcyjnego stosunku pracy. Na podporządkowanie pracownika składa się kierownictwo podmiotu zatrudniającego oraz wyznaczanie przez niego czasu i miejsca wykonywania pracy. Przyjmując takie założenie można twierdzić, że termin “kierownictwo” odnajduje się jedynie w zakresie świadczenia pracy. Ogólna kontrola osoby zatrudnionej na podstawie umowy zlecenia, dokonywana przez zleceniodawcę z punktu widzenia rezultatów działalności, nie świadczy o podporządkowaniu pracowniczym.

W świetle art. 22 § 1 i 1.1 KP sąd może ustalić istnienie stosunku pracy także wtedy, gdy strony w dobrej wierze zawierają umowę cywilnoprawną, lecz jej treść lub sposób realizacji odpowiada cechom stosunku pracy (wyrok SN z dnia 3 czerwca 2008 r., I PK 311/07).

Oznacza to, że zatrudnienie posiadające cechy charakterystyczne dla stosunku pracy jest zatrudnieniem w ramach stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.

Skoro pewne jest, że zwolnione kobiety wykonywały swe zadania będąc w stosunku pracy, to należy także konsekwentnie przyjąć, że umowa, jaką każda z nich otrzymała nie była w istocie umową cywilnoprawną, lecz umową o pracę.

W tym momencie dla zwolnionych pań otwiera się szeroka droga procesowo-administracyjna dla dochodzenia swych roszczeń:

– najpierw należy ustalić procesowo, że między Archidiecezją Krakowską a zwolnionymi istniał stosunek pracy;

– dalej zgodnie z art. 281 par. 1 pkt 1 KP w brzmieniu „Kto, będąc pracodawcą lub działając w jego imieniu: zawiera umowę cywilnoprawną w warunkach, w których zgodnie z art. 22 par 1 KP powinna być zawarta umowa o pracę podlega karze grzywny od 1000 zł do 30 000 zł.;

– równolegle złożyć we właściwej miejscowo prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 218 par. 1a kk w brzmieniu: „Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”;

– obok potencjalnych sankcji o charakterze karnym pracodawca nadużywający cywilnoprawnych form zatrudnienia powinien liczyć się z możliwością kierowania do niego roszczeń o charakterze cywilnoprawnym przez samych zainteresowanych, tj. przez osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych lub, na ich rzecz, przez Państwowych Inspektorów Pracy. Chodzi o powództwa o ustalenie istnienia stosunku pracy kierowane do sądów pracy.

Z powyższego wynika – czego chyba nikt dotychczas nie zauważył – że byłe pracownice krakowskiej Kurii były związane stosunkiem pracy i w istocie umową o pracę. O ile porzucą – niepotrzebną w takich sytuacjach – błędnie pojmowaną pokorę i postawę służebną wobec Kościoła, wówczas istnieją przed nimi wszelkie szanse powodzenia na drodze procesowej. Tej szansy, z szacunku dla samych siebie, nie powinny zmarnować.

NB. Artykuł powyższy może być przydatny dla tych wszystkich z Państwa, którzy zatrudnieni są w ramach umowy „śmieciowej”, a w rzeczywistości łączy ich z pracodawcą ścisły stosunek pracy (o ile spełniają warunki wymienione powyżej w numerach od 1-4).

avatar


Przemysław Leszek Lis

Prawnik, publicysta


Urodził się w Rzeszowie w roku 1980. Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, specjalizując się w dziedzinie prawa karnego materialnego i procesowego. Odbył także studia z zakresu psychiatrii sądowej i seksuologii sądowej na Faculté de Droit at Université Jean Moulin Lyon 3 w Lyonie (Francja). Od roku 2014 jest członkiem honorowym Association Internationale De Droit Pénal — Paris (Międzynarodowe Towarzystwo Prawa Karnego w Paryżu). Obecnie jest studentem studiów doktoranckich III stopnia (prawo karne) na WSPiA Rzeszowska Szkoła Wyższa w Rzeszowie.

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. narciarz2 2019-10-28
  2. Andrzej Goryński 2019-10-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com