Stefan Bratkowski: Krótki kurs (prawdziwej) historii związków zawodowych i socjalizmu

2012-11-26.

Zamiast Krótkiego Kursu Historii WKP(b).
To z przekory – z myślą o radykałach lewicowych i o niedoukach mających się za prawicę. Kiedyś (w 2009 roku) publikowaliśmy  ten tekst w nieco innej formie. Wychodzimy z założenia, że ciekawe rzeczy warto przypominać. A prawdziwa historia się nie dezaktualizuje…

Przypomnę: całą Rewolucję Przemysłową w Anglii XVIII wieku, rewolucję, która przeorała naszą cywilizację, dali światu brytyjscy, głównie ci ze Szkocji, samoucy – robotnicy i rzemieślnicy. Wśród wynalazców i konstruktorów, ojców tej Rewolucji, niewielu było ludzi z ukończonymi szkołami. Newcomen, twórca pierwszej naprawdę użytecznej maszyn parowej, był kowalem i ślusarzem, James Watt (rys.), który silnik parowy uczynił napędem cywilizacji, był robotnikiem samoukiem, włókiennictwo zrewolucjonizowali  tkacze, cieśle, zegarmistrz i… fryzjer, a George Stephenson, twórca lokomotywy, która zapoczątkowała kolejnictwo, do osiemnastego roku życia nie umiał czytać i pisać!

Uwaga: tekst został podzielony na strony. Dostęp do kolejnych stron u dołu artykułu.

Jeszcze w tym XVIII wieku robotnicy brytyjscy razem z rzemieślnikami, sklepikarzami, dzierżawcami i chłopami potrafili też sami, bez filantropów, zadbać o siebie – tworzyli swoje na pół masońskie, tajne przy zakazie zrzeszania się, organizacje oddfellows, szczególnego braterstwa. Były to pionierskie organizacje pomocy wzajemnej, oszczędności i zdrowotnych ubezpieczeń wzajemnych. Potem, w najgorszych czasach początku przemysłu, rodziły się ich – friendly societies, towarzystwa przyjacielskie, czyli towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. Dzięki opiece i mądrości – potem! – filantropów, którzy przeforsowali w parlamencie mądre dla nich przepisy, friendly societies wyszły ze stanu półlegalności, by stać się instytucjami akceptowanymi przez państwo. Ich członkowie mogli ubezpieczać się na wypadek choroby lub kalectwa, na wypadek śmierci kogoś z rodziny, lub jak mówiła mądra ustawa – ubezpieczyć się od wszelkich „podobnych klęsk, które dzięki rachunkowi prawdopodobieństwa da się przewidzieć i obliczyć”.

Były owe „towarzystwa przyjacielskie” również kasami pomocy wzajemnej – miały prawo pożyczać członkom pieniądze. Mogli członkowie składać się na tańszy, bo hurtowy zakup opału, odzieży, żywności, narzędzi do pracy. Także – organizować się do wzajemnej pomocy w wychowywaniu dzieci! Na czym polegał główny walor finansowy tych organizacji? Na ubezpieczeniach wzajemnych – zebrane ich pieniądze pozostawały ich pieniędzmi, nie odpływały do ubezpieczeń komercyjnych (których wtedy zresztą jeszcze nie było). Towarzystwa „certyfikowane”, które mogły przedstawić Biuru Długu Państwowego, wraz ze statutem, swoje tablice obliczeniowe, miały prawo lokować swe środki w Banku Anglii. Na odpowiedni, gwarantowany procent.

To wszystko robili prości, ale umiejący się zorganizować ludzie. Proszę znaleźć dzisiaj związki zawodowe poza Anglią, które z całą swoją etatową biurokracją dbają w taki sposób o interesy członków! Dzisiejsze związki zawodowe nie walczą nawet o kontrolę nad środkami ubezpieczeń społecznych, które w Polsce przed drugą wojną światową podlegały nadzorowi ze strony reprezentacji ubezpieczycieli i – ubezpieczonych…

Kto obudził brytyjskich robotników

I to nie marksizm obudził robotników. Budził ich z początkiem XIX wieku, przez trzydzieści parę lat – zapomniany angielski geniusz polityczny, William Cobbett (rys.). Wielki historyk, George Macaulay Trevelyan, liberał z poglądów, oddał mu, że „odegrał wielką i dobroczynną rolę w historii Anglii”. Trevelyan w tym tłustym byłym bokserze, zawadiace w ringu i poza ringiem, człowieku staroświeckim, przywiązanym do tradycji, uznał „genialnego dziennikarza owych czasów”. Political Register Cobbetta odczytywano niepiśmiennym „pod płotem i w warsztacie”, popularna wersja gazety była tania, bo nie zawierała „wiadomości”, „news”, obciążonych wówczas opłatami stemplowymi, tylko artykuły i felietony. Cobbett nauczył robotników dyskusji i organizacji, uczył też – śmiechu w atakach na możnych przeciwników (warstwom wyższym odkrywał nędzę i cierpienia warstw niższych). Ruch robotniczy po jego śmierci nie szukał jednak programu dla siebie, choć stworzył potęgę polityczną i zasłynął „Kartą praw ludu”, People’s Charter. „Czartyści” potrafili zebrać pod nią blisko dwa miliony podpisów!

Kiedy ruch czartystów zamarł po nieudanych strajkach, tę rolę co pisma Cobbetta odegrało hasło Roberta Peela, konserwatysty, który, wrażliwy na krzywdę ludzką, został reformatorem i liberałem. Hasło brzmiało – „trzeba swoje sprawy brać w swoje ręce”. Ludowy pisarz angielski, dziś też całkowicie zapomniany, były lekarz-społecznik, Samuel Smiles, napisał książkę, wznawianą w nieskończoność przez całą drugą połowę tego stulecia – Self-help (1859), dosłownie – „Samo-pomoc”, co na polski byłoby sensowniej tłumaczyć – „Pomóż sobie sam”. Zmieniła ta książka również Amerykę. Opowiadała o tych, którzy osiągnęli wielkość, sławę bądź fortunę własnym wysiłkiem, inteligencją i obrotnością, oraz o tych, którzy potrafili zrobić coś mądrego i pożytecznego razem z innymi. Tą książką, popularnymi biografiami, innymi podobnymi książeczkami, o tytułach „Charakter”, „Przezorność”, „Obowiązek”, wychował Smiles całe generacje angielskich robotników, pełnych ambicji, fantazji i wiary w siebie. W ostatnim ćwierćwieczu XIX stulecia przychodziło takich Anglików na zajęcia university extension, „uniwersytetu rozszerzonego”, „uniwersytetu dla wszystkich”, prowadzonego przez brytyjskich uczonych, dziesięć tysięcy rocznie! Smiles dożył 92 lat i oglądał sukcesy swoich idei. Nie mają dlań miejsca współczesne encyklopedie, ale wielki nasz historyk kultury brytyjskiej, Wojciech Lipoński, docenił go w pełni i w swoim dziele miejsca poświęcił mu sporo, a i wcześniej wybitny historyk literatury angielskiej, George Sampson, bronił Smilesa przed XX-wiecznym lekceważeniem.

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Angor 2012-11-26
  2. Czuba 2012-11-27
  3. karolasek 2012-11-27
  4. Dąbrowski 2012-11-29
  5. de mowski 2012-12-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com