Stefan Bratkowski: Krótki kurs (prawdziwej) historii związków zawodowych i socjalizmu

Bez New Lanark

Engels nie opisał owego New Lanark, gdzie Robert Owen (rys.), pierwszy reformator zarządzania przedsiębiorstwami, prawie pół wieku wcześniej zrobił pracowników swoimi partnerami i osiągał dzięki temu dla swej spółki zyski nieporównywalnie większe niż konkurenci. Zniósł kary cielesne, skrócił dzień pracy do 9 godzin, zorganizował stołówki, tanie kuchnie, kasy oszczędności, zalecane przez Adama Smitha, proroka gospodarki rynkowej, płacił więcej i zamiast kar wprowadził nagrody za sumienność. Pobudował dla swych pracowników kolonie domków z ogródkami. I to wszystko opłaciło się bardziej niż system, w którym górnicy szkoccy do 1787 r. nosili obroże z wyrytym nazwiskiem właściciela kopalni. W roku 1935 Trevelyan, autorytet dostatecznie konserwatywny, by mu wierzyć, pisał, że gdyby współcześni zainteresowali się tym, co zdziałał Owen w New Lanark, „żylibyśmy dzisiaj w innym świecie”. To prawda.

Nie opisał też Engels systemu zatrudnienia w kopalniach kornwalijskich, o którym wyczytać mógł w pewnym bardzo wziętym za jego czasów dziele, wielekroć wznawianym. Napisał je Charles Babbage, wielki matematyk, uznany dziś, i słusznie, pra-ojcem komputera.  Angażowano w Kornwalii nie pojedynczych górników, lecz ich samodzielne zespoły robocze, małe, wspólne przedsiębiorstwa – jak w dawnej polskiej Wieliczce. Jeden z klasyków ekonomii politycznej, współczesny Engelsowi John Stuart Mill, ojciec liberalizmu, jeden z ojców ekonomii klasycznej, też z uznaniem potraktował to doświadczenie. Popierał zresztą – spółdzielnie pracy i żałował, kiedy padały z braku kapitału i dobrych, a drogich menedżerów.

Czy możliwe są związki zawodowe

„Socjalizm chrześcijański”, ten pierwotnego, opiekuńczego, nie partyjno-politycznego zabarwienia, przysłużył się rozwojowi brytyjskich związków zawodowych, które stworzyły wzory do naśladowania przez wszystkie inne (w tym i nasze dzisiejsze). Za „socjalistów chrześcijańskich” uznało się w połowie XIX wieku trzech Anglików, jeden – wybitny pisarz, John Ludlow, oraz dwóch anglikańskich pastorów, z których Karol Kingsley też był wziętym pisarzem (w literaturze dla dzieci przetrwały ponad sto lat jego „Heroje”, które czytałem w dzieciństwie). Fryderyk Maurice wprost mówił z ambony, że kto jest chrześcijaninem, musi być socjalistą! Najpierw organizowali owe spółdzielnie pracy, które popierał John Stuart Mill, uosabiający klasyczną, liberalną ekonomię. Kiedy żaden menedżer nie umiał poradzić sobie ze współpracownikami i ruch „asocjacji” pracy wygasł, „socjaliści chrześcijańscy” zabrali się za wieczorową oświatę robotniczą – w roku 1854 uruchomili pierwsze „kolegium ludzi pracujących”, Working Men’s College.

Nie da się przecenić tej inicjatywy. To ona w następnych latach uczyniła związki zawodowe brytyjskich robotników partnerami władz kraju i pracodawców. Robotnicy uczyli się wszystkiego, włącznie z wiedzą o obrocie pieniężnym. Niektórzy, wtrąćmy na marginesie, opanowali tę wiedzę tak świetnie, że sami zajęli się interesami, i to naprawdę z niemałymi sukcesami!

Intelektualiści brytyjscy oraz uczeni Oksfordu i Cambridge przez dziesiątki lat z oddaniem  pełnili misję oświatową, to oni rozwinęli ów university extension, uniwersytet rozszerzony, na zajęcia którego z końcem stulecia uczęszczało, jak wspomniałem, dziesięć tysięcy robotników rocznie! Przywodził temu programowi uczony z Oksfordu, Arnold Toynbee, czczony tylko  przez historyków, pomijany w encyklopediach na korzyść wielkiego historyka tegoż imienia i nazwiska. Toynbee w swoich wykładach lansował budowę osiedli z należytym standardem higieny, parków, boisk sportowych, lokalnych bibliotek i centrów kultury. Pierwsze takie centrum kultury, social settlement, „siedlisko społeczne”, we wschodniej części Londynu, na ubogim East End’zie, ochrzczono po jego przedwczesnej śmierci Toynbee Hall. Po różnych punktach Anglii ruszyły później następne.

Takie poglądy, takie poczucie obowiązków, przejmowali brytyjscy przywódcy związkowi. Słowem, jednym z podstawowych zadań związku zawodowego jest pomoc w zdobywaniu wiedzy, oświata wieczorowa tudzież popularyzacja samokształcenia i czytelnictwa (każda zresztą spółdzielnia spożywców obowiązkowo utrzymywała bibliotekę dla swoich członków). Oczywiście, decydowała wtedy postawa życiowa angielskich robotników – chcieli się uczyć, chcieli się dowiadywać, byli pełni energii, ambitni i wszystkiego ciekawi, chcieli być w pełni kompetentnymi partnerami warstw ludzi zamożnych i wykształconych.

W następnych pokoleniach syn walijskiego robotnika, samouk, został najwybitniejszym przywódcą politycznym Wielkiej Brytanii i poprowadził ją do zwycięstwa w pierwszej wojnie światowej. Nie był członkiem Partii Pracy. Liberał z poglądów, przeforsował ustawy o ubezpieczeniu chorobowym i ubezpieczeniu od bezrobocia – co może trochę zmieni wyobrażenia „krytyków” o liberalizmie…

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Angor 2012-11-26
  2. Czuba 2012-11-27
  3. karolasek 2012-11-27
  4. Dąbrowski 2012-11-29
  5. de mowski 2012-12-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com