Andrzej Lewandowski: Czarno widzę…

05.11.2019

ECHA WYDARZEŃ: Słowo się rzekło – kobyłka u płotu… Czarno widzę… przyszłość „czarnych koszul”, czyli warszawskiej Polonii. Najstarszego klubu Stolicy. A owo „czarne widzenie” to nie tylko symboliczne nawiązanie do koszulek, które kiedyś – u klubowej kolebki – kupiono – bo były praktyczne, a zresztą na inne jakoś nie trafiono. TO w pierwszym rzędzie kłopoty.

Kiedyś wielka – koszykówką, futbolem pływaniem, hokejem, który piłkarze zimami prezentowali, boksem. I … w ogóle, taka warszawska, konkurująca z Legią, choć ta miała w ofercie atut munduru… Ba, coś symbolicznego, jeśli chodzi o tzw. patriotyzm klubowy – dziś cechę tak archaiczną, że zapomniane – dowodem kariery Ireny Szewińskiej i Waldemara Marszałka – całe sportowe życie w jednym klubowym kostiumie…

Polonia, tradycja, Konwiktorska, a dziś ledwie słaniający się na nogach mocarz przeszłości. Coraz bardziej odległej. Sportowo – bieda; nawet posiwiali kibice zapomnieli, że to „najbardziej warszawski z warszawskich”. Kasa szczupła, poprzednie wsparcie „kolejowe” – mizerne. Konwiktorska się wali – a jak ostatnio wieść niesie – Stolica też nie bardzo jest sojusznikiem. Przestaje uczestniczyć w odbudowie, przebudowie obiektu, bo…

Przykro. Coś jest ze sportową stolicą „nieklawo” – jak mawiano gwarą warszawską.

Skra – ruina i też coraz odleglejsze wspomnienie, że pierwszy tartan, lekka, przed nią żużel, baseny, korty, spacery, randki itd. Marymont – wspomnienie; piłki, majora Dobrowolskiego z szermierczą kuźnią – na miarę olimpijską skrojoną. Hutnik? Orzeł – ze starym torem?…

Gwardia, Sarmata – szkoda gadać. Stegny – miał być lód nowoczesny, na miarę czasów – jest coś w rodzaju muzeum, „lód dojechał tylko do Tomaszowa”, bo… minister nie lubił się z prezydentem miasta… Spójnia – jako dodatkowe miejsce parkingowe – gdy coś się dzieje w pałacu olimpijskim…

Olimpia – handel zamiast sportu i czytam, że częściej niż zawody spotyka się tam sanepid, który kontroluje towary… Narodowy Legią świecą, loże VIP tam wabią, ale czy są w stanie swoim blaskiem przykryć obraz strat? Że porządnej hali wciąż nie ma. Że basen o wymiarach olimpijskich – 50 metrów to rarytas niedostępny nawet AWF – owi, wciąż jednej z największych w świecie (Dzięki, Komendancie!) sportowych uczelni…

I teraz jeszcze ta starzejąca się – bez oporu i wsparcia „Konwiktorska”. Gdzie – proszę Stolicy – choćby światełko w tunelu?

Droga olimpijska. Szpadzistki mają Puchar Świata, więc są już na olimpijskim szlaku.

Piłka kopana. „Od 2021 roku Klubowe Mistrzostwa Świata FIFA rozgrywane będą w całkiem nowej formule. Prezydent Fifa, Gianni Infantino, określa je jako pierwsze prawdziwe mistrzostwa świata klubów piłkarskich. Wraz z doradcami podjął on decyzję, gdzie odbędzie się pierwsza edycja tego nowego turnieju. Gospodarzem wybrane zostały Chiny.

I właśnie tam w czerwcu 2021 roku udadzą się aż 24 najlepsze klubowe drużyny na świecie. Dotąd w Klubowych Mistrzostwach Świata FIFA brało udział zaledwie siedem ekip, przez co odbywający się na zakończenie sezonu turniej był nieco lekceważony. Teraz jego waga ma znacznie wzrosnąć. – Nowa formuła zawodów sprawi, że pokocha je każdy, kto kocha futbol – zapowiada Infant ino. – Rozgrywany w 2021 roku turniej będzie tak naprawdę pierwszym starciem rangi mistrzostw świata w piłce klubowej”.

W decyzji widzę lustrzane odbicie czasów. Futbolu bez granic, światowej w każdym klubie – wedle posiadanej kasy. Kiedy sprawozdawca ma kłopot, bo jak np. mówić na Legię – Polacy, jeśli o klasie stanowi import, a o Bayernie – Niemcy, gdy akurat pan Robert strzela gola?

A że może się okazać, iż z czasem klubowe mistrzostw przykryją dotychczasowe – reprezentacji narodowych? Też możliwe, ale nie moja to broszka, lecz FIFY, UEFY i PZPN… Ja tylko sygnalizuję, że podobnymi decyzjami można sobie sprawić inne kłopoty. Wkładając na plecy i tak już przeciążonych futbolistów kolejne obowiązki. A tu już czytam, że nawet nasz Pan Robert – taki heros staje w umownej kolejce do zabiegu operacyjnego, bo… nawet heros jest tylko człowiekiem… Raczej – AŻ! Kasa – kasą, ale stawy, ścięgna, mięśnie też mamy…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com