Małe co nieco

19.11.2019

Przegryzki są mile widziane i przez gości, i przy oglądaniu kolejnych odcinków serialu, i wieczornej przy lekturze, po spacerze, przed spacerem, z herbatą albo z lampką wina, kiedy tylko się ma ochotę na drobną przegryzkę. Taką przegryzkę zapewni nam chlebek, a właściwie keks paprykowo-oliwkowy. Keks, a nie na słodko? Tak. Proszę się nie zrażać i nie myśleć, że bardzo trudno się go przyrządza. Nic podobnego. Pół godzinki spędzone w kuchni, przy dobrej muzyczce (u mnie – przeboje z lat 50.) minie szybko. Nie namęczymy się. A efekt? Zachwyci nawet wybrednych. Aha, i na pewno się uda, jeśli tylko przypilnujemy czasu pieczenia i ciasta nie spalimy (warto nastawiać timer!).

Jeszcze jedno: paprykę do sporządzenia keksu warto podpiec. Nie tylko łatwo ją obierzemy ze skórki, ale stanie się także słodsza. Nie jest to konieczne, ale polecam! Tym bardziej, że piecze się sama, a z upieczonej skórka prawie sama się zsunie.

Keks z papryką i oliwkami po mojemu

20 dag mąki pszennej
3 jajka
łyżeczka proszku do pieczenia
80 g startego na grubszej tarce sera typu parmezan
po 1/2 papryki żółtej, czerwonej i pomarańczowej
po 50 g oliwek zielonych i czarnych
100 ml oliwy
100 ml mleka
po pół łyżeczki soli i mielonego czarnego pieprzu

Paprykę przekroić na pół, ziarna usunąć, połówki rozłożyć na papierze do pieczenia.

Opiekać pod opiekaczem nastawionym na maksymalną temperaturę przez 8–10 minut, aż skórka sczernieje. Wyjąć, odstawić, po chwili skórkę zdjąć.

Paprykę pokroić w kostkę, oliwki w krążki. Do miski wsypać mąkę z proszkiem do pieczenia, sól i pieprz. Wbić jajka, wlać oliwę i mleko. Szybko wyrobić na ciasto. Dodać paprykę, oliwki i starty ser.

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Ciasto przełożyć do foremki (jeśli trzeba, wysmarować ją lub wyłożyć papierem do pieczenia). Piec ok. 40 minut w 200 st. C. Wyjąć na kratkę, kroić po przestudzeniu.

Ilustracją do drobnego przepisu niech będzie drobna notka z popularnej przedwojennej prasy. Z kilkoma przepisami! „Tydzień Warszawy” z wiele obiecującym podtytułem „literatura, sztuka, teatr, kino, turystyka, aktualia” dzisiaj nazwalibyśmy tabloidem. Przedstawiało ciekawostki ze świata filmu i życia gwiazd, które dzisiaj nazywamy celebrytkami i celebrytami (skąd się to wzięło?!).

Nazwiska gwiazd kina znane w roku 1938 dzisiaj rozpoznają jedynie historycy kina. A ja niektóre rozpoznaję! Bardzo lubię stare filmy (tak jak stare gazety…), choć coraz rzadziej można je znaleźć. Miłośnikiem kina był mój zmarły Ojciec, którego młodość przypadała na tamte czasy. Opowiadał, że bywał często w kinie, gdzie tata kolegi był operatorem i wpuszczał ich do kabiny lub nawet na salę. Opisane w popularnym tygodniku gwiazdy na pewno znał. Ale wątpię, czy czytał o przyrządzanych przez nie smakołykach, które można podciągnąć pod temat dzisiejszego wpisu – drobne przegryzki.

Gwiazdy filmowe w Hollywood nie trawią całego życia w atelier, w salonach piękności i. wielkich mgazynach mód. Punktem honoru licznych gwiazd jest obecnie posiadanie własnego domu i uchodzenie za… dobrą gospodynię.Ponieważ w świecie filmu i reklamy panuje rywalizacja na każdym polu – piękne divy filmowe prześcigają się wzajemnie w dziedzinie zdolności kulinarnych.

Do „obowiązków” znanych gwiazd filmowych należy obecnie posiadanie własnej recepty jakiegoś oryginalnego przepisu na wyko na nie takiej czy innej potrawy.

Sylvia Sydney na przykład na pracę i chleb wsławiła się wspaniałymi rogalikami do popołudniowej kawy lub herbatki, jakie własnoręcznie przygotowuje. Recepta na pieczenie tych rogalików jest następująca:

bierze się 200 gramów mąki, 125 gramów cukru, 100 gramów obranych, tłuczonych migdałów, 100 gr. masła, jedno żółtko i tartą skórkę z jednej cytryny. Należy to wszystko dokładnie zagnieść na miękkie ciasto, z którego następnie nożem wykrawa się podłużne paski, z których formuje się rogaliki. Przed włożeniem do pieca rogaliki smaruje się białkiem jajka i posypuje miałkim cukrem. Piecze się tak długo, aż uzyskają blado żółty kolor.

Kay Francis chwali się znów swym ciastem jajecznym, które przygotowuje się z:

mąki, mleka, jajek, proszku do pieczenia, odrobiny soli i sporej dozy cukru. Ciasto przygotowuje się na dobrze ubitej pianie z białek. Do masy ciasta kładzie się drobno krajane jabłka. Miękkie ciasto wlewa się do okrągłej formy i piecze na dobrej oliwie tak długo, aż nabierze ciemno złotego koloru. Po wyjęciu z pieca posypuje się je miałkim cukrem z utartym cynamonem i podaje na stół gorące.

Lydia Roberts podaje zaś przepis na smaczne placuszki:

Pięć żółtek należy dobrze utrzeć ze 150 gramami cukru, aż wystąpi biała pianka. Miesza się to następnie ze 125 gramami mąki, dodaje proszek do pieczenia i wreszcie miesza z pianą białek z pięciu jaj. Blachę należy następnie grubo wysmarować masłem i lać wprost na nią małe wzgórki miękkiego ciasta, starając się, ażeby zachowały kształt okrągły. Piecze się je aż nabiorą jasno żółtego koloru. Po wyjęciu placuszki smaruje się bitą śmietaną, albo kremem czekoladowym.

Simone Simon posiada oryginalny sposób przyrządzania sałaty.

Używa ona w tym celu tylko żółtych liści świeżych główek sałaty, dodając sok wyciśniętej cytryny, nieco najlepszej oliwy, wybrane oliwki i krajany w talarki ser.

No i jak? Moim zdaniem, wszystkie wyglądają ciekawie: i migdałowe rogaliki, i placuszki z jabłkami lub te z czekoladą, i francuska sałata. Tę ostatnią można podać do keksu oliwkowo-paprykowego. Na kolację jak znalazł!

Dwa tuziny przepisów Aliny

Alina Kwapisz-Kulińska

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com