Andrzej Lewandowski: Komu kurka jajko zniesie?

02.12.2019

ECHA WYDARZEŃ: W przenośni – co w kurniku, wiadomo. Komu kurka jajko zniesie – sprawa otwarta! 

Czyli…

a) Losowanie piłkarskich mistrzostw Europy liczbę znaków zapytania jakoś ograniczyło; 

b) Ale wciąż wiadomo, że lekko nie będzie. Obserwuję zjawisko dość dziwne jak na nasz futbolowy obyczaj – jeśli cień urzędowego optymizmu, to jednak tylko lekko zarysowany, a „normalnie” już by były obiecanki, że cel, to wyjście z grupy… Albo zmądrzeliśmy po upadkach z wysokiego konia, albo logika zaczyna brać górę… 

Proponuję pesymizm? Nie! Przecież bywały już błyszczące zwycięstwa w meczach z tymi rywalami, a że mniej ich w sumie od strat – z góry pozycji przegranej nie określa…

Polska trafiła do grupy E. 

„Po raz pierwszy w historii mistrzostw Europy zespoły rywalizować będą aż w 12 krajach. Finał rozegrany zostanie w Londynie. Grupa E, w której zagra reprezentacja Polski rywalizować będzie w Dublinie i Bilbao. Rywalizację rozpoczniemy 15 czerwca w Dublinie, ze zwycięzcą barażu. Później przeniesiemy się do Bilbao i 20 czerwca zmierzymy się z Hiszpanią. Na zakończenie fazy grupowej, 24 czerwca, znowu w Dublinie, zagramy ze Szwecją.

Żeby podstawową informację zamknąć – jeszcze zdanie:

Grupa E 

Hiszpania
Szwecja
Polska
zwycięzca baraży B (Bośnia i Hercegowina, Irlandia Północna, Słowacja lub Irlandia)

Czyli – gramy dalej, a jeśli się ma takiego tuza jak Pan Robert L. (ostatnio w Lidze Mistrzów, 4 gole w 14 minut; („Lewandowski czekał z pierwszą bramką do 53. minuty. Potem trafiał jeszcze w minutach 60., 64. i 68. Było 5:0, a Bayern ostatecznie zwyciężył w Belgradzie 6:0” ), to może i w mistrzostwach się poszczęści … Czemu nie? Niech ONI – rywale – też się po losowaniu pomartwią… Feliks Stamm miał zwyczaj mówić po losowaniu podopiecznym: „Fajnie wyszło, niech on się martwi, że ciebie wylosował” …

Nie znam Pana Witolda Bańki, byłego ministra sportu, niezadługo pełnoprawnego szefa WADA, światowej centrali antydopingu. Pan Bańka nie zna mnie, bo nasze pokolenia metrykalnie jakoś się minęły. Możemy więc pogadać o sporcie jak rodak z rodakiem… Zwłaszcza teraz, gdy już nie ministruje a przed nową robotą zbiera siły, gotuje, sprząta i jest „osobą prywatną” …

Na swój sposób też szczęśliwą, bo na froncie „anty” autorem bardzo ważnej decyzji będzie nie on, a jeszcze finiszujący prezes… A sprawa dotyczy:

a) Rosji – czy i w jakiej formie zostanie dopuszczona do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich;
b) Pytania – co z imprezami, których organizację wzięła na siebie, a już się pojawia represja zakazu.

Zadanie na miarę kamienia filozoficznego, a twardość żądań niebywała. Odpowiedzialność też ogromna, zaś skutki trudne do przewidzenia. Ze sponsorskimi kasami włącznie…

Przypominam – zarzut podstawowy to, podobno bezspornie dowiedziona teza, że dopingowanie się pomieszczono w systemie z państwowo – urzędową pieczęcią. Kiedyś – przypomnę – to samo zarzucano sportowi NRD, ale jakoś nie udawało się złapać za rękę, bo „poszukiwawcza” była za mało sprawna, wobec „podającej” … Kontrole były – owszem, lecz dopiero historia opisała prawdę. Teraz techniki poszukiwań są doskonalsze, jeszcze w 10 rocznicę pobrania można do detali wrócić itd. 

Ja TEŻ jestem przeciw dopingowi – bo zdrowie jest ważniejsze od ryzyka, zasada równego startu musi zaś być broniona jak niepodległość. Inaczej – przestańmy uważać sport za naturalną rywalizację – nawet jeśli materialnie jest sposobem na dostatnie życie. Czy jeszcze prestiż narodowy. Popieram eksministra – jak młociarz Ziółkowski, młociarka Włodarczyk i inni zdrowo myślący…

Z aparatem represji już bym się jednak posprzeczał. Dowód i kara – tak, lecz pomysł olimpijski dający prawo startu – ale bez flagi, hymnu itp.!? I z żądaniem, żeby sam sportowiec wcześniej dowiódł, że nigdy „z tym” – nie miał do czynienia… Przepraszam, to jemu, a nie on ma dowieść! Po to są owe coraz lepsze i bardziej pamiętliwe sprawdziany, archiwa itp. 

Z symbolami też kłopot. Owszem, czasem stosowano flagę olimpijską i hymn „zamiast” – gdy były bojkoty. Więcej, przypomnę, że kiedyś, żeby bronić idei olimpijskiej przed narodowymi „pijarami” ktoś bardzo ważny flagi narodowe i hymny proponował przenieść do historii. I co? Przegrał wszelkie głosowania, a stawał „w obronie”, nie „za karę” – jak dziś…

Zgadzam się też „z byłym” w ocenie związków sportowych. Że często bez pomysłu, bez ochoty, z egoizmem „na sztandarze”., Dziesiątki razy wypominałem, wskazując, że…
a) Kandydaci się drzwiami i oknami nie pchają;
b) Międzynarodowe federacje ton – jak kamerton – podały, a związek to taka ambasada… Nie minister.

Na koniec – zdanie pretensji. Zostawił Pan resort nie przygotowując zmiany?! Premier musi sam, toż ma na głowie Banasia…

I skąd ten pomysł, że musi rządzić kobieta? Ja kocham panie, jestem za, ale warunek pierwszy to nie płeć, lecz wiedza, klasa, doświadczenie. Gdybym np. usłyszał, że premier namawia panią Justynę Kowalczyk – doktor, trener, zna świat sportowy, ludzi, obyczaje pewnie bym zaklaskał… A tak, to daję brawko Przemiłym i Urodziwym Paniom, które z wdziękiem, lecz odmownie mówią DZIĘKUJEMY!

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com