Andrzej Lewandowski: Habemus…

06.12.2019

ECHA WYDARZEŃ: Sport ma ministra, a my wreszcie mamy za sobą spektakl szkolnego teatrzyku. Z administracją Państwa — jako scenografa, reżysera oraz aktorzenia. Co naturalne i normalne (nominacja wraz ze zmianą rządu) przerobione na spektakl. 

Przedstawionko jakby pośrednio nawiązujące do nastroju ceremonii zupełnie innej, z „habemus papam” i dymkiem włącznie. I z uwzględnieniem normy teatralnej, że jeśli na ścianie powieszono strzelbę, to kiedyś musi wystrzelić. A wisiała i wisiała, tylko nazwiska przy spuście się zmieniały… I jeszcze to sztuczne ciepełko, gdy były minister publicznie wręcza następcy klucze do gabinetu… Zapomniał zdać z dymisją? BO JA I KAMERA…

Jeszcze w tym wszystkim budowanie napięcia, że jak długo nie powołamy ministra — będzie rządził premier. Jakby nie było dlań nic ważniejszego do roboty i jakby się „na tym” znał. A pamięć podpowiada dowody: parę śniadanek dla pijaru; jakieś miliony złotych dla mistrzów siatkówki — bez ustalenia wcześniej normy prawnej (w końcu — dostali?); nasobaczenie (do podsłuchu) na automobilistę, by potem — gdy się wydało — zaklajstrować złe wrażenie załatwieniem takiej umowy sponsorskiej, że miłość (na pokaz) zasłoniła zapis z podsłuchu… Wszystko razem jakby mocniejsze w formie, treści od historycznego „Borubara”

Pokpiłem, pośmiałem się, bo sztuczność razi. Sport jest czymś jednak naturalnym i wymaga też naturalnego traktowania. Wygrał, przegrał zremisował; współzawodniczył, walczył… I chwała, że po przedbiegach, eliminacjach, pogaduchach oraz wróżeniu z fusów — sprawa przebiła się do finału… A grono męskich decydentów ozdobiła sobą Osoba Płci Nadobnej; młoda (dla mnie nawet bardzo, bo pokolenia różnicy) przystojna, elegancka, wykształcona (dwa fakultety!), sportowo doświadczona – bo z medalami na szpadzie… Armia znów przejęła władzę nad sportową administracją. Jak za Komendanta — tyletyle że on wyznaczał wysokich rangą, a tu — dama podoficer. Że PP jeszcze nie pomyślał o awansie na oficera — czyj to przywilej? A jakby ładnie było: DANUTA DMOWSKA-ANDRZEJUK, oficer, minister…

Witam z nadzieją i ja. Jak zawsze i prawie każdego (z naciskiem na PRAWIE, bo jako człek doświadczony to i owo z przestrzelonych polityką nominacjach pamiętam), dodając — po czynach mnie poznacie i po stylu ministrowania.

Dyskusji o tym, czy w ogóle sportowi niezbędna jest ministerialna czapka też z góry nie zamykam. Zwłaszcza w połączeniu z turystyką, która ma za zadanie wzbogacania skarbca, sportowa część zaś budżetu to nie zyski bezpośrednie, lecz inwestowanie… Parę piór już stępiłem pytając czy to małżeństwo z uczucia, czy też z zimnej analizy, ambicji i ambicyjek. Będę nadal pytał… 

Było o Pani Danucie, finiszuję zdaniem o Panu Robercie. Messi dostał szóstą „Złotą Piłkę”, kapitana naszej reprezentacji sklasyfikowano w firmowym plebiscycie na ósmym miejscu. Jedni doceniają, inni mają za złe. Ja oportunistycznie pytam: To przegrana i krzywda być na ósmym miejscu w światowej klasyfikacji dokonań?

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Leszek Drogowski 2019-12-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com