Andrzej Lewandowski: Z Kubakiego – pan Kubacki

07.01.2020

ECHA WYDARZEŃ: Podobno kiedyś światowe otoczenie skakania na nartach mówiło o Nim „Kubaki” – sprawiało to owo „c” w środku. Kiedy został mistrzem świata „stał się” Kubackim, a teraz, po triumfie w firmowym Turnieju Czterech Skoczni – Jaśnie Panem Dawidem Kubackim.

Skakał fenomenalnie – za każdym razem tak samo świetnie, a równocześnie jakby inaczej. Słyszałem w wywiadzie jak mówi, że powtórki to mogą być w telewizji, na skoczni każda próba to odrębne życie. Koncentracja od nowa, plan związany z układem sił w konkretnych zawodach itp. A, że „tak samo” – bo daleko i stylowo elegancko, to już właśnie mistrzostwo. Agresywny w walce, skory do uśmiechu po niej – ten typ sportowca mi odpowiada. Twardy, ale bez cienia cierpiętnictwa, mocno ufający, że może i powinien… A nerwy – w konserwy, jak mawialiśmy w szkole…

Za sławą podążają premie – przecież to zawód. Obliczono, że tylko Kraft zarobił za sezon więcej: w 13 konkursach PŚ zarobił 82 900 franków szwajcarskich (około 323 tys. złotych), a Kubacki – 56 200 CHF, czyli ok. 219 tys. zł. Polak dodatkowe 20 tys. CHF otrzymał za triumf w TCS, ale ta nagroda nie jest uwzględniona w oficjalnym wykazie premii FIS za wynik w PŚ. Są jeszcze premie – tajemniczki, z różnych umów wynikające. W sumie więc imponująco – choć pewnie piłkarz światowego formatu by się uśmiał… Tenisista – też.

Jeszcze jedno – buty i kombinezony, które podobno jednym mają przydawać szanse, innym zabierać. Kubacki podobno skakał w „starych butach”, nie w tych, które (pamiętam przedsezonowe słowa Małysza) miały … lać rywali na głowę…

Jeśli już trąciłem Małyszowi dyrektorską strunę – wspomnę, że pan Adam nie tylko dzieli radość, ma też niepokoje.

Kamil Stoch i Piotr Żyła mają po 32 lata, jeszcze starszy jest Stefan Hula, który we wrześniu skończył 33 lata. Już niedługo może się okazać, że Kubacki sam będzie ciągnął ten wózek, choć i on nie jest młodzieniaszkiem, bo dobija już do trzydziestki. …

Napisał do mnie po starej znajomości Maciek Małek. Domagając się jakby komentarza na temat wyników kolejnego Plebiscytu Przeglądu Sportowego. Zmartwię Go, żadnej analizy nie dam. Pogratuluję zwycięstwa panu Bartkowi Zmarzlikowi – mistrzowi żużla, jakiego w roku na świecie nie było; poklaszczę innym – bo zawsze, kto wykazał się wielką sympatią w społecznym odbiorze sportu zasługuje na złote literki. I tyle! Każdy plebiscyt to sonda popularności oraz czasem pewnie i sprawności „w kampanii wyborczej” – nie rywalizacja twarz w twarz, oko w oko, na takich samych warunkach. 

Nie kontestuję, emocjonuję się po kibicowsku – jak inni, pobaluję jak inni, ale na zasadzie swego rodzaju wielkiej zabawy w dzielenie uznania, rewii – nie zawodów. Głupio myślę? Może, ale… Każdemu wolno kochać i mieć swoje zdanie…

Prywata, ze sportem w tle. Zadzwonił red. Stefan Grzegorczyk, kiedyś piastujący wśród ważnych ról prezesowanie pięcioboistom nowoczesnym. Z Paceltem, Peciakiem, Skrzypaszkiem – że przypomnę. Pytał, jak się czuję „poszpitalnie”. Odpowiedziałem, że straciłem wiele kilogramów. „A masz konia? Jeśli nie, to sobie kup… Konia zawsze bardzo cieszy, jeśli jeździec mniej waży”… Nie kupię, nie stać mnie, ale poczucie humoru cenię…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Leszek Drogowski 2020-01-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com