Doping w dyszę!

17.01.2020

ECHA WYDARZEŃ: Ucha nie poświęcę, bo się jeszcze może przydać, ale końcówkę fryzury mogę postawić w zakładzie. Małe ryzyko… 

A zakład brzmi: Czy będzie w turnieju olimpijskim mecz jakościowo lepszy niż eliminacja polsko-turecka? Nie będzie, i to nie tylko dlatego, iż z tej pary tylko Turczynki dostąpiły zaszczytu… Bo żaden z pięciu meczboli nie dał naszym rodaczkom awansu, a walczyły jak lwice… Bo tak się stało, jeśli w świetnie obsadzonym turnieju szansę ma tylko jedna drużyna, a tyle – sportowo słabszych – już ma w kieszeniach paszporty olimpijskie.

Nie biadolę, nie myślę narzekać na fortunę, czyli w tym przypadku pecha, ale powiem, że nie podoba mi się system eliminacji, który jednym z góry daje fory, (bo przyjęto kryterium geograficzne), gospodarzowi przywilej grania bez eliminacji, grupie prawdziwych asów oferuje zaś wzajemne wyrzynanie…

System kwalifikacji zostawił MKOl międzynarodowym federacjom, a te jakoś nie szukają wspólnego mianownika. Tu ranking, tam podział na grupy z kluczem geograficzno-politycznym włącznie; gdzieś – wynikowe normy kwalifikacyjne (moim zdaniem najlepsze) – tyle, w określonym czasie musisz rzucić młotem, w tyle przebiec dystans itp. Ale – nie w jakiejś fazie – jeden turniej z jedną premią, a z udziałem kilku rzeczywiście potencjalnych medalistów olimpijskich.

Czas zaklaskać naszej młodej drużynie. Agresywność, wyszkolenie, duch walki; koleżeństwo, które pokonało trudne chwile zwątpień i kontestacji. Przegrały – wygrywając wspaniałą opinię o sobie. Współtworząc widowisko godne rywalizacji o podium olimpijskie.

W ogóle temat tokijskich Igrzysk będzie się coraz częściej pojawiał. Choć wątpię, czy zrównoważy wariactwo około futbolowe (ile za Piątka i kto da więcej; jaki jeszcze rekord wykopie pan Robert; a co zdziała pan Artur, o turbo – grosiku nie mówiąc), ale proporcje się zmienią, a prezesi związków traktowanych jako drugi rzut i niejako drugi szereg uroczystości zaczną wracać do kibicowskich łask. Bo przecież kochamy olimpijską statystykę, przynajmniej zauważamy ją raz na cztery lata albo przy okazji – jak teraz – jubileuszowych gal. A tu na torze kolarskim coś obiecującego, biała broń jakby zwyżkowała, wioślarze, kajakarze…

Doping. Jest sprawa. Nawet kilka. Jakiś tuz kenijskiego biegania zwiał przez okno, gdy się zjawiła urzędowa komisja anty… Ale to ciekawostka, choć to i owo może wróży, jeśli mieć na uwadze, co znaczy kenijskie bieganie. 

Ale mamy i własny „dorobek”. Znany żużlowiec brał kroplówkę i wprawdzie nie było w niej tzw. twardego dowodu zawartości środka zakazanego, to… Zabieg trwał za długo, wobec określonej w przepisie „anty” normy, więc jest przewinienie. A co to znaczy za długo? „Żużlowiec miał przyjąć infuzję dożylną kilkukrotnie większą niż dopuszczalne normy. To może sugerować, że zabieg mógł mieć, (choć nie musiał) na celu wypłukiwanie innych śladów… Umownych „twardych” …

Doping w żużlu? Nie tylko taki. „Dopingują” i maszyny!

„Stosowanie kapsułek z nitrometanolem wydaje się metodą praktycznie niemożliwą do wykrycia, a przez to bardzo bezpieczną. Kapsułkę wystarczy wrzucić do baku tuż przed wyścigiem, a po powrocie do parku maszyn jedynym śladem mogącym potwierdzić nieczyste zagranie, będzie resztka paliwa. Wystarczy ją szybko spalić i po nitrometanolu nie będzie żadnego śladu.”

Dajemy się zwariować w pożytecznym przecież w sumie pościgu za wynaturzeniami? Trochę jednak – tak.

Narciarstwo urzędowo „leczone na astmę”, strzelec, który kiedyś mógł strzelić mały (podkreślam) koniaczek, by nerwom dać radę a z czasem kazali być abstynentem bez skazy; zamykanie ocząt na zamrażanie ciężkich kontuzji piłkarskich (potem mogą być – operacja i gips), co nie jest terapią, lecz doraźnym zdejmowaniem bólu… 

Stop. To na marginesie tylko… I boju anty nie deprecjonuje. Raczej uzupełnia…

To na dziś wszystko. Poza protokołem jeszcze tylko prośba. Do pana Grzesia Gaca – fachowca od sportów warczących, do przyjaciół – kibiców. Skąd u nas takie poświęcenie Formule 1? Jakie korzyści z przeogromnych nakładów sponsorskich? Gdzie te emocje z sukcesami? Uznanie za dzielność osobistą oraz za wygranie z bolesną przeszłością – zgoda i ja oklaskuję. Ale to piękny czas pozaprzeszły, a żyjemy i kibicujemy teraźniejszości…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com