Przemysław L. Lis: Fanaberie prezesa Nawackiego

18.01.2020

Maciej Nawacki, prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie odmówił wydania polecenia wyjazdu służbowego do Warszawy sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi celem zapoznania się z listami poparcia do KRS.

Prezes Nawacki uzasadnił swój kaprys następująco:

Dla jasności. Nie będę płacił z publicznych pieniędzy za łamanie prawa. W procesie cywilnym sąd jest uprawniony do żądania od stron zaliczki na pokrycie kosztów czynności.

Nie sądzę by strony były skłonne płacić za wycieczki do Kancelarii Sejmu.

Zachowanie Nawackiego poraża arogancją i bezprawiem. Nie sposób zgodzić się z absurdalnym twierdzeniem Nawackiego, jakoby wyjazd sędziego Juszczyszyna był wycieczką czy wyjazdem służbowym, a także łamaniem prawa. Jest to bowiem czynność procesowa niewymagająca zgody prezesa sądu. Nie tylko zgody, ale nawet informowania go o tym fakcie.

Na jakiej podstawie prawnej prezes Nawacki wydał przedmiotowe polecenie sędziemu Juszczyszynowi? Nie ma takiej podstawy!

Nie można tracić z pola widzenia faktu, że prezes olsztyńskiego Sądu Rejonowego Maciej Nawacki jest członkiem nowej KRS, więc wydając decyzję dotyczącą nowej Rady działa poniekąd we własnej sprawie. Sędzia Juszczyszyn zapoznając się z listami poparcia do KRS mógłby odkryć niekorzystne dla Nawackiego informacje, np. taką, że poparł on sam siebie.

Poza tym nie do końca rozumiem po co to sędzia Juszczyszyn jedzie do Warszawy? To Warszawa była pierwotnie wezwana, ale idiotycznie się wytłumaczyła, że przesłanie list poparcia do KRS może spowodować ich zniszczenie, albowiem te wykonane są z delikatnego papieru.

Wobec tak absurdalnych wyjaśnień Kancelarii Sejmu aż prosi się o zastosowanie art. 274 KPC w brzmieniu:

Za nieusprawiedliwione niestawiennictwo sąd skaże świadka na grzywnę, po czym wezwie go powtórnie, a w razie ponownego niestawiennictwa skaże go na ponowną grzywnę i może zarządzić jego przymusowe sprowadzenie.

Ja jako karnista nie powinienem się w materii cywilnej wypowiadać jako ekspert, ale w życiu nie pozwoliłbym sobie na to, aby sąd jechał do świadka. Jeśli nie ma przeszkód to zawsze świadek ma stawić się w sądzie, a jeśli tego z uporem nie czyni, to należy wydać zarządzenie o jego przymusowym doprowadzeniu.

To dopiero byłyby jaja, gdyby szanowną Panią szefową Kancelarii Sejmu doprowadziła do sądu Policja…

Zachowanie Nawackiego to jest sabotowanie rozpoznawanej przez sędziego Juszczyszyna sprawy. Jest to umyślne utrudnianie postępowania.

Jak zaznaczyłem w komentarzu powyżej — nie jestem żadnym ekspertem w zakresie procedury cywilnej. Moją specjalnością jest prawo karne materialne i procesowe. Ale nie jestem także ignorantem i wiem, że sędzia Juszczyszyn po pierwsze nie powinien w ogóle udawać się do Warszawy, ale świadka, który prawidłowo zawiadomiony nie stawił się bez usprawiedliwienia, ukarać karą porządkową, a dalej zarządzić jego doprowadzenie przymusowe. Po drugie absolutnie nie powinien zwracać najmniejszej uwagi na zachciankę prezesa Nawackiego, aby do Warszawy nie jechał. Nazywam to zachcianką, bo tak należy to określić. Prezes sądu nie ma żadnego władztwa, gdy idzie o czynności procesowe (w tym wypadku dowodowe) sądu. Nie Pawła Juszczyszyna, a sądu. To nie jest żaden wyjazd służbowy, a czynność procesowa poza budynkiem sądu.

I wreszcie należy się zastanowić — a tu już mogę swobodnie się wypowiadać, bo to jest „moja” materia – czy prezes Nawacki nie dopuścił się czynu zabronionego (choćby w formie stadialnej usiłowania) z art. 232 par. 1 kk: Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe sądu, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Nie sądzę, aby doszło do użycia przemocy, o której mowa w przepisie, ale co do groźby bezprawnej miałbym już wątpliwości, bo jednak na podstawie orzecznictwa należy stwierdzić, że w tym pojęciu mieści się wiele zachowań.

Na koniec wreszcie wspomnieć warto co o czynnościach poza budynkiem sądu mówi prawo. Otóż Regulamin urzędowania sądów powszechnych stanowi jasno w par. 87:

O wyznaczeniu posiedzenia lub rozprawy poza budynkiem sądu zawiadamia się prezesa sądu, z wyjątkiem przypadku, gdy posiedzenie wyznacza się w celu przeprowadzenia dowodu z oględzin lub przesłuchania osoby, która nie może stawić się w sądzie.

Z przepisu jasno wynika, że o dokonaniu oględzin czy przesłuchaniu osoby sędzia w ogóle nie musi prezesa informować.

Z powyższej analizy wynika jasno, że działania prezesa Nawackiego są działaniami nielegalnymi i stanowią rażące naruszenie prawa.

avatar


Przemysław Leszek Lis

Prawnik, publicysta


Urodził się w Rzeszowie w roku 1980. Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, specjalizując się w dziedzinie prawa karnego materialnego i procesowego. Odbył także studia z zakresu psychiatrii sądowej i seksuologii sądowej na Faculté de Droit at Université Jean Moulin Lyon 3 w Lyonie (Francja). Od roku 2014 jest członkiem honorowym Association Internationale De Droit Pénal — Paris (Międzynarodowe Towarzystwo Prawa Karnego w Paryżu). Obecnie jest studentem studiów doktoranckich III stopnia (prawo karne) na WSPiA Rzeszowska Szkoła Wyższa w Rzeszowie.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com