Andrzej Lewandowski: Kwarantanna

25.03.2020

ECHA WYDARZEŃ: Tokio poczeka, Igrzyska za rok, wirus zatrzymał ideę! Wirus i … ludzie.

Zapadła decyzja o przełożeniu o rok (? – znak zapytania zabrzmi w innych zdaniach) tokijskich Igrzysk Olimpijskich.

Decyzja oczekiwana, słuszna – choć w solówkach różnych ocen rzadko, lecz kontestowana. Niestety, decyzja wymuszona, nie u kolebki związana z rzeczywistym obrazem idei sportu. Dobrze i dobitnie sformułował to red. Mirek Żukowski, szef sportu w „Rzepie” – który nie tylko informuje i komentuje doraźnie, lecz też zachował zdolność analizy. No i ma wiedzę, jak należy…

Będzie cytat:

Igrzyska w Tokio nie zostały przełożone z inicjatywy MKOl, wymusiła to światowa opinia publiczna oraz sami sportowcy.

To dowód, że Thomas Bach nie jest olimpijskim mężem stanu, tylko administratorem czekającym, aż istotne decyzje podejmą inni. Oczywiście przełożenie igrzysk to sprawa trudna, trzeba wziąć pod uwagę interesy wszystkich – gospodarzy, telewizji, sponsorów, sportowców – nikt rozsądny nie domaga się od MKOl arbitralnej stanowczości, ale trudno też było zaakceptować politykę płynięcia z prądem, a w tym wypadku raczej pod prąd rozsądku.

Prawda. Święta prawda. A już wydawało się, że wraz z panem Bachem u steru przyszła nowa era. Że młodymi (toż sport był i nadal jest, choć zawodowy) nie rządzą na każdym kroku starsi państwo, lecz olimpizm chętniej odświeża swą metrykę. Bo młodsi jednak wnoszą do zarządzania nie tylko świeżość, lecz też wiedzę oraz doświadczenie i wyobraźnię s w o j e g o pokolenia. A prezydent Thomas Bach urodzony pod koniec grudnia AD 1953, był mistrzem olimpijskim (w szermierce) w roku 1976! Na dzisiejszej „posadzie” od roku 2003, więc wciąż junior z punktu widzenia demografii… Na prawach i obowiązkach pokoleniowego „męża stanu” w sporcie, a nie jedynie wtopienia się w biznes oraz jego przyzwyczajenia. Czasem – też w prawa z gatunku tzw. wilczych, że kasa przed ideą. Albo – idea, jako śrubokręt, as zaś sportu jako dostawca szansy bardzo dostatniego życia… …

Nadzieja często jednak splata metrykę z wynikami wyborów. Jak przykład, o którym mowa. Jak np. przejęcie kiedyś przez wspaniałego mistrza 1500 metrów Sebastiana Coe (za sprawą sportu – barona) steru światowej lekkiej atletyki… Tyle że Coe był jakby odważniejszy i bardziej energiczny, gdy pojawił się jako sternik przygotowań do londyńskich Igrzysk Olimpijskich… Ale – to dygresja… DZIŚ ważne, że szef MKOl się w końcu, choć jakby mało samodzielnie, zdecydował.

Tu, znów pochylę głowę przed redaktorem, bo… Odważnie napisał to, co wielu z ludzi sportu mówi nie w otwartych dyskusjach, w różnych klubach olimpijczyka, ale po kątach…

Przymiotnik „olimpijski” znaczył kiedyś tyle, co szlachetny, dziś już nie znaczy. Pięć kolorowych kółek to globalnie wciąż jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli, ale ta rozpoznawalność przydatna jest jedynie na rynku finansów, a nie idei.

W normalnych czasach, gdy życie płynie w miarę spokojnie od igrzysk do igrzysk, to przestało dziwić. Ale kiedy świat się chwieje, ten pierwotny olimpizm byłby bardzo w cenie, podobnie jak lider, który udowodniłby sportowcom, że piękne słowa wygłaszane, gdy na stadionie zaczyna płonąć znicz, to nie tylko mowa – trawa wymuszona przez historię…

Zakręt już więc widać jako ostry. A może się jeszcze okazać, że ruch olimpijski walnął głową w bandę. Kalendarza. Staje się bowiem konkurencyjny wobec mistrzostw świata w dziedzinach mających swoje kasy, swoje interesy i zobowiązania, swoich sponsorów.

Na przyszły rok zaplanowane są mistrzostwa świata w lekkiej atletyce (Eugene – USA, 6-15 sierpnia) i pływaniu (Fukuoka – Japonia, 16 lipca-1 sierpnia), ale także w wioślarstwie, kajakarstwie.

Jak się dogadać np. z lekką, z pływaniem, a przecież oba sporty to od kolebki filary optymizmu? Co na TO baron Coe?

Nauki dają różne podpowiedzi. Olimpizm nie miał siły, by np. turniej piłkarski był równie ważny, jak mistrzostwa świata. Dla nas był taki, bo od złota olimpijskiego w Monachium zaczęła się era sławy, ale w ogóle, to futbol igrzysk jest przecież turniejem obiecującej młodzieży. Udało się jakoś „pogodzić” z zawodowym kolarstwem, koszykówką; zimą – hokej, ale już z boksem – nie.

Dalej – co z kwalifikacjami – już zdobyte zachowają ważność? A co powiedzą szkoleniowcy – dwakroć apogeum formy w roku? Mogą? Potrafią? Organizmy sportowców to zaakceptują.

Czyli – decyzja słuszna, wymuszona i … nowe rafy… Kwarantanna powinna być pracowita… Jeśli na coś czekać, to na to, iż wirus pójdzie precz…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com