Jacek Breczko: Ćwiczenie z empatii

01.04.2020

Patrzyłem na Jarosława Kaczyńskiego na tle pustych ław sejmowych. Mówi się o niektórych, że pięknie się starzeją, że znika młodzieńcza uroda, ale w rysach pojawia się szlachetność. O Kaczyńskim powiedziałbym, że jest odwrotnie.

Oto z jednej strony przywódca partii bezwzględnie i cynicznie zawłaszczającej państwo, z drugiej – idealistyczny ideolog (chciałby być podobno „zbawcą narodu na emeryturze”, co zresztą może mu się udać á rebours).

Patrzę na jego nieporuszoną twarz i próbuję czytać w jego myślach. Kto jest dla niego wzorem, drogowskazem? Być może stary Piłsudski? Być może żołnierze niezłomni i emigracja londyńska? Niezłomni, czyli NIEUSTĘPLIWI; nieidący na kompromisy ze złem, z kolaborantami, z komuną i postkomuną, z układem (w tle manicheizm; przeciwnik jest zawsze wrogiem najgorszym, złem wcielonym, wysłannikiem sił mrocznych, diabelskich). Kaczyński też jest niezłomny i nieustępliwy; a mówiąc banalnie, uparty i przekonany o swojej racji (cofa się podobno dopiero wtedy, kiedy woda sięga mu nie do ust, ale do nosa – cytuję Ludwika Dorna). Jest też podejrzliwy i nieufny; nie ufa Zachodowi, nie ufa Wschodowi, nie ufa Południu (z wyjątkiem – być może – Węgier), nie ufa Północy. Polska to oblężona twierdza, a wewnątrz tej twierdzy zamek najwyższy, i ostatnia reduta, to główna siedziba Partii.

Ale o co chodzi? Jaki projekt polityczny skrywa w głębi ducha? Nie wierzy w Unię Europejską i nie wierzy w liberalną demokrację. Wierzy w rządy scentralizowane (mieszanka Piłsudskiego i Gomułki). Unia się rozpadnie przy najdrobniejszym wstrząsie, a Polska musi być „zwarta i gotowa”; silna władza wykonawcza, a nie żadne tam złudzenia Locke’a, że ustawodawcza powinna być silniejsza („sejmokracja” Konstytucji Marcowej), albo złudzenia Monteskiusza, że musi być też niezależna sądownicza i niezbędny jest balans władz. Silna władza wykonawcza w rękach prawdziwych patriotów. Oto cel! Najlepiej zapisać to w konstytucji, ale na razie nie udało się zdobyć większości konstytucyjnej mimo wielkich transferów socjalnych. Jak upadnie Unia, tylko taka władza może nas uratować. Zwarte szeregi narodu, zjednoczonego jedną wiarą i słuszną propagandą, pod przywództwem prawdziwych, ascetycznych patriotów…

Jeśli mam rację, jeśli naprawdę o to chodzi, to trzeba powiedzieć, że jest to projekt anachroniczny; nie tylko szkodliwy, ale wręcz katastrofalny dla Polski. Na kilku poziomach: kulturowym (czy też – jeśli ktoś woli – duchowym), gospodarczym, politycznym, a nade wszystko geopolitycznym. Jest to wizja powrotu do Europy przedwojennej, gdzie dominowały scentralizowane państwa narodowe. W takiej Europie jesteśmy skazani – w dłuższej perspektywie – na stoczenie się (wraz z państwami bałtyckimi) do rosyjskiej sfery wpływów. Gwarancje amerykańskie będą zapewne tyle samo warte w momencie próby, co gwarancje brytyjskie w 1939 roku.

Jacek Breczko

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com