Zbigniew Szczypiński: Kiedy będą wybory?

10.06.2020

Czy wybory prezydenta odbędą się 28 czerwca 2020 roku?

Proste pytanie. Nie ma na nie prostej odpowiedzi. Przynajmniej ja jej nie znam.

Zaryzykuję prognozę — wybory odbędą się, ale tylko wtedy gdy Andrzej Duda je wygra. Wygra, bo tak wskażą wyborcy albo „wygra”, gdy władza, mając wszystkie instrumenty, organizacyjne i prawne z nich skorzysta. Jak będzie, zobaczymy.

Teraz jest tak, że skala społecznego entuzjazmu, jaka pojawiła się w trakcie zbierania podpisów poparcia kandydata Koalicji Obywatelskiej, daje mi podstawę do twierdzenia, że możliwa jest wygrana Rafała Trzaskowskiego. Entuzjazm, widoczny na spotkaniach podczas zbierania podpisów da się utrzymać i przekuć na mobilizację elektoratu KO w pierwszej turze wyborów. To może również zapewnić mu zwycięstwo w drugiej decydującej turze.

Entuzjazm, euforia to jednak stany ulotne. Pojawiają się — ale na krótki czas. Nie da się utrzymywać wyborców w takim stanie przez długi czas, na przykład kilku miesięcy.

Do terminu wyborów wyznaczonego w porozumieniu dwóch liderów rządzącego ugrupowania, a więc niekonstytucyjnego, zostało dwa tygodnie. To termin dający realne szanse na zwycięstwo kandydatowi KO — Rafałowi Trzaskowskiemu.

Gdy patrzę na mobilizację w obozie opozycji i chaos decyzyjny oraz nerwowe ruchy po stronie rządzących, rośnie we mnie przekonanie o słuszności mojej intuicji zawartej w kilku tekstach sprzed wielu tygodni – że gdy nie będzie pewności wygranej Andrzeja Dudy, to zostanie ogłoszony stan klęski żywiołowej. Stan klęski wprowadza premier, trzydziestodniowy termin może (wielokrotnie) przedłużać sejm zwykłą większością głosów, a taką większość władza ma. Wybory po stanie klęski mogą odbyć nie wcześniej niż 90 dni po jego ustaniu. Jesteśmy wtedy w głębokiej jesieni lub zimie, z koronawirusem i kryzysem gospodarczym, z możliwymi protestami wielu środowisk, a nie tylko małych przedsiębiorców, jak to widać obecnie. Może być różnie, nawet groźnie. Wtedy logiczną odpowiedzią każdej władzy będzie wprowadzenie stanu wyjątkowego. A to już inna bajka – może on trwać bardzo długo. Tak długo, aż władza uzna, że może odpuścić.

Prezydentem w tych trudnych czasach będzie cały czas Andrzej Duda.

Mobilizacji i entuzjazmowi po stronie Trzaskowskiego należy przeciwstawić chaos, zagubienie i brak pomysłu po stronie obozu rządzącego. Nie wiem, kto w obozie władzy, jaki to doradca podrzucił pomysł, prosty jak konstrukcja cepa, aby nowemu kandydatowi KO ograniczyć czas potrzebny na zebranie 100 000 podpisów koniecznych do tego, by móc walczyć w wyborach.

Powiem brutalnie – jeżeli to tak miało być, to trzeba było dać mu dwa a jeszcze lepiej jeden dzień – wtedy być może – nie dałby rady i byłby kłopot z głowy. Marszałek Witek z kamienną twarzą podałaby to jako prawo wyborcze. Byłby krzyk, ale do tego władza jest przyzwyczajona. Termin kilku dni niósł w sobie zapowiedź tego, co się stało. Ludzie odebrali to jako szykanę i zmobilizowali się tak, jak to było widać. Efektem jest ponad milion sześćset tysięcy podpisów i poczucie, że możemy. Możemy pokonać władzę. A to jest kapitał bezcenny na tym etapie kampanii wyborczej.

Prezentowanie przez premiera Morawieckiego Andrzeja Dudy jako wielkiego polityka, stratega i autora wielkich planów modernizacyjnych, „Duda planu”, jest taką przesadą, że nawet twardy elektorat tego nie kupi. Prezydent może być przedstawiany jako wierny sojusznik, który popiera — podpisując — wszystko, co rząd mu przyśle, tak jak jest to w liście Jarosława Kaczyńskiego do jego elektoratu, ale nie jako wielki polityk i planista.

Notariusz tak – strateg nie!

O skali zamętu w obozie władzy świadczy też kuriozalny list autorstwa Jarosława Kaczyńskiego do członków jego partii, do jego elektoratu. Nie do wszystkich obywateli. Taki list w przeddzień partyjnej konwencji jest czymś normalnym.

Nie jest normalne to, co w liście.

Wizja świata i Polski Jarosława Kaczyńskiego nie pozostawia żadnych złudzeń – mamy do czynienia z człowiekiem owładniętym strachem. Strachem przed utratą władzy.

Skala zagrożeń, jakie buduje prezes w wypadku przegranych wyborów prezydenckich, poraża – to trzeba przeczytać osobiście, tego nie da się opowiedzieć…

W liście Jarosław Kaczyński raz jeszcze przypomina swoją koncepcję rządzenia i swoją wizję polityki. To spójna wizja wywiedziona z całkowicie fałszywych przesłanek i całkowitego oderwania się od współczesności. Uderza jak obuchem teza, że utrzymanie prezydentury przez Andrzeja Dudę jest potrzebne, by prawdziwie przedstawiać historię II Wojny Światowej i udział w niej polskich obywateli, by prawdziwie przedstawiać historię zaborów i tego, co doprowadziło do upadku I RP. Mamy tu kolejny dowód na to, jak ważny jest wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. To jemu i jego ministerstwu przypisana jest rola wychowania nowego Polaka, mającego jedynie słuszne widzenie historii swojego narodu…

List Jarosława Kaczyńskiego kończy się wezwaniem do walki o zwycięstwo wyborcze. To wezwanie — to zapowiedź, że władza zrobi wszystko, aby władzy nie oddać. To zapowiedź każdej manipulacji, z terminem wyborów, z procedurami wyborczymi, z liczeniem głosów, ogłaszaniem ważności wyborów, ze wszystkim, co może przynieść jej sukces.

To nie będą zwykle wybory. To są wybory ogłoszone w terminach poza konstytucyjnych, ich datę ustaliło dwóch posłów w trakcie tajnych negocjacji podjętych dla utrzymania kruchej większości w sejmie. Te wybory można będzie podważać na sto sposobów. Czeka nas absolutnie nieprzewidywalny spektakl. Głównych aktorów już znamy.

Jesteśmy jeszcze my – widzowie, ale i aktorzy. Aktorami będziemy tylko wtedy, gdy pójdziemy i zagłosujemy na swojego kandydata. Jeżeli zwycięstwo kandydata opozycji będzie przytłaczające, o 10, 15 punktów procentowych, to będzie inna sytuacja niż wtedy, gdy to będzie zwycięstwo 2 – 3 punktowe.

Nie wiem, jak będzie, ale wiem, że będzie bolało…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com