18.06.2020
To rzadka okazja, więc skwapliwie z niej korzystam, bo nie wiem, kiedy się nadarzy następna.
Otóż jak dowiedziałem się z artykułu Marka Domalskiego z Rp 18 czerwca zatytułowanego „Partia rządząca musi znosić ostrzejszą krytykę — wyrok sądu”, profesor Wojciech Sadurski nie musi przepraszać PiS-u za swój tweeterowy wypis z listopada 2018 roku, którzy brzmiał: „Jeśli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to po ustawce z ostatnich 2 dni powinno być jasne: żaden przyzwoity człowiek nie powinien iść w paradzie obrońców białej rasy, którzy na chwilę schowali swe falangi i swastyki, w zmowie ze zorganizowaną grupą przestępczą PiS”.
W uzasadnieniu sąd podał, że „Ważąc zatem ochronę dobrego imienia PiS — partii rządzącej i wolność debaty publicznej, sąd dał pierwszeństwo wolności wypowiedzi. Tym bardziej że zaskarżonego określenia nie można rozumieć jako stwierdzenia faktu — by PiS był grupą przestępczą, ale jako ocenę jego niektórych metod działania w potocznym, a nie prawnym znaczeniu. Wypowiedzią w kontekście ostrej wtedy debaty wokół Marszu Niepodległości w 2018 r. i pojawiających się tam faszyzujących haseł. Na usprawiedliwienie prof. Sadurskiego przemawia także to, że jako filozof prawa miał wręcz obowiązek zareagować na takie niebezpieczne ekscesy, a nadto krótka i szybka forma twitterowej wypowiedzi”.
Wprawdzie wyrok sędzi SO Sylwii Urbańskiej nie jest prawomocny, ale partia. używająca w debacie publicznej języka znacznie ostrzejszego (tu aż się prosi przywołać katalog określeń używanych pod adresem opozycji przez jej prezesa i jego najbliższych współpracowników) z możliwości odwołania raczej chyba nie skorzysta, by się jeszcze bardziej nie kompromitować.

Wyrok cieszy mnie, tym bardziej że uważam profesora Sadurskiego za jednego z najbardziej wnikliwych obserwatorów psucia demokracji przez populistycznych polityków, zwłaszcza w Polsce. Jego ostatnia książka Poland’s Constitutional Breakdown, wydana przez prestiżowy Oxford University Press w 2019 roku, powinna być lekturą obowiązkową dla każdego, kto jeszcze ma wątpliwości, jak wielkiego spustoszenia w polskim państwie prawa dokonało PiS w czasie swoich rządów. Trzeba też mieć nadzieję, że tym wyrokiem polskie sądy powoli zaczną wracać na drogę praworządności i to w warunkach wyjątkowo niesprzyjających, jeśli uwzględnić kto kieruje ministerstwem sprawiedliwości.


Jest: „z artykułu Marka Domalskiego”, a powinno być „z artykułu Marka Domagalskiego”. Autora przepraszam, a życzliwemu Czytelnikowi, który mi zwrócił uwagę w prywatnym emalu na ten błąd serdecznie dziękuję.