Polsko-amerykańska parada kłamców

25.06.2020

Miejsce: różany ogród od południowej strony Białego Domu. Na trawie kilkanaście krzesełek ogrodowych z dużymi między nimi odstępami, wszystkie zajęte, bo te, co były wolne — usunięto, żeby nie zwrócić uwagi na małe zainteresowanie dziennikarzy wydarzeniem, w którym spotkali się dwaj kłamcy: mister Trump i pan Duda.

Był to dzień, w którym zniszczono jakiś pomnik historyczny gloryfikujący czasy niewolnictwa i w którym w stanach rządzonych przez republikańskich gubernatorów skoczyła ostro w górę krzywa zarażeń wirusowych, rezultat kłamstwa Trumpa, ogłaszającego kilka tygodni temu powrót do „America Uber Alles”. Bez takiego powrotu ekonomia się nie odrodzi, a szanse Trumpa w listopadowych wyborach zmaleją jeszcze bardziej.

Panie Duda, czy to przypadek, że pojawia się pan tu na kilka dni przed wyborami prezydenckimi w Polsce? — zapytał dziennikarz, a pytanie przechwycił mister Trump, który tak skłamał: „Pan Duda jest bardzo popularnym prezydentem w Polsce, a to czy ja go popieram, czy nie, dla wyborów nie ma najmniejszego znaczenia”. Kolej na kłamstwo pana Dudy: „Jestem zaszczycony, że stoję przy tym podium jako pierwszy odwiedzający Biały Dom prezydent kraju, w którym wybuchła epidemia wirusa”. Wypadło tak, że pan Duda zjawił się tu w celach medycznych, a kłamstwo to potwierdził Mister Trump, który wskazał na stojącego na baczność, dostawionego do kamery polskiego oficera, wymawiając z trudnością jego nazwisko — jako dowód, że pan Duda traktuje tę epidemię bardzo poważnie, kłamliwie nazywając tego oficera wiodąca postacią w walce z wirusem w Polsce.

Pomysł z polskim prezydentem opowiadającym o tym, jak w jego kraju walczy się z koroną, tak jakby Amerykanie nie mieli w tym własnych doświadczeń, musiał powstać w głowie pisarza.

Podejrzewam, że wiem kim był ten pisarz. To ten sam, który wymyślił przemówienie Trumpa na tle pomnika warszawskich powstańców w czasie jego wizyty w Polsce. Zaczęło się ono opowiadaniem o powstańcach, którzy z narażeniem życia przekraczali Aleje Jerozolimskie. A ponieważ Amerykanie znają tylko jeden warszawski pomnik, wielokrotnie pokazywany w telewizji Pomnik Bohaterów Getta Warszawskiego, to kto jak nie Żydzi — mieli się się im skojarzyć z Alejami Jerozolimskimi? W roli tego pisarza widzę dzisiejszego polskiego ambasadora w Ameryce, którego dawno temu poznałem w Chicago jako uroczego człowieka i wybitnego lingwistę polsko-amerykańskiego, specjalizującego się… w przekłamaniach tłumaczeń tych języków. W przypadku Alej Jerozolimskich przekłamań musiał dokonać ktoś w Departamencie Stanu albo w Białym Domu, bo polski ambasador może najwyżej sugerować.

Tu natomiast wychwalanie polskich osiągnięć w walce z wirusem zabrzmiało jak dobry pomysł na tę okazję. Nikt się nie zorientował, że dla Trumpa jest to temat „trefny”, bo zapowiada się, że to właśnie za „koronę” przegra wybory. Nic dziwnego, że mister Trump kłamał w obecności pana Dudy w zupełnie innych sprawach: że Niemcy płacą za mało składek dla NATO i dlatego zabierze im amerykańskich żołnierzy i pośle ich do Polski, że przed pomnikami amerykańskich bohaterów narodowych postawi na straży Gwardię Narodową…

Tu wtrącił się pan Duda, że zabrudzono pomnik Kościuszki w San Francisco i że jest wdzięczny Ameryce, że go odnowiła, Mister Trump był znudzony, bo nie znal tego nazwiska. Panu Dudzie udało się wsadzić do Kościuszki kilka zdań o ofiarach Polaków w drugiej wojnie światowej. Mister Trump powiedział coś o wolności i demokracji. Pan Duda dziękował za to, że Google i Microsoft zainteresowały się Polską i zaangażowały polskie talenty. Czyżby pan Duda nie wiedział, że mister Trump nie ma z tym nic wspólnego, bo demokracja amerykańska nie osiągnęła jeszcze etapu takiego samozniszczenia, jak polska? Dodatkowo: właściciele tych korporacji są uważani przez Trumpa za radykalnych demokratów.

Na koniec coś bardzo w stylu Trumpa — kobieciarza: podziękowania panu Dudzie za wizytę i pozdrowienia dla pięknej pani Dudowej.

Pan Duda spędzi drugą noc w samolocie. A z Okęcia prosto w trasę. Będzie mówił na temat: Ja i Trump. Trump i ja. Polska i Ameryka w dozgonnej przyjaźni. Załatwiłem nowych żołnierzy. A Trzaskowski? Co on może załatwić?

Marian Marzyński

Polski i amerykański dziennikarz, reżyser filmowy i scenarzysta. Ur. 12 kwietnia 1937. Mieszka stale w USA. Album autobiograficzny Mariana Marzyńskiego KINO-Ja. ŻYCIE W KADRACH FILMOWYCH jest do nabycia w księgarni internetowej UNIVERSITAS i w sklepach taniej książki.  

Więcej w Wikipedii

Witryna Marzyńskiego LIFE ON MARZ

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. poltiser 25.06.2020
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com