Andrzej Lewandowski: Minister ze znakiem zapytania

27.07.2020

ECHA WYDARZEŃ: Piłkarze Cracovii mają Puchar Polski! Taki dorobek, tak długa a piękna historia, i dopiero teraz jej dopełnienie. Pierwszy raz!

Obejrzałem telewizyjne skróty meczu z Lechią (w Lublinie 3:2 dla Cracovii) i podzielam opinię: Było widowisk godne nazwy rozgrywek. Tempo, zaciętość, odporność nerwowa – bo jeśli rozstrzygnięcie aż do dogrywki wisi w powietrzu, to trzeba wytrwale trwać w stanie pełnej gotowości.

Sytuacje podbramkowe – też ciekawe. Pokaz w skrócie zawsze trochę w ocenie przeszkadza, bo zasadą kondensacji jest właśnie …kondensacja, ale ładnych obrazów jednak wystarczyło na ciekawy zapis. Żeby tak zawsze w klubowej piłce…

À propos – tu przeskok do gazetowej rozmowy Zbigniewa Bońka z redaktorem Stefanem Szczepłkiem, który dzielnie podtrzymuje zawodową zasadę, że trzeba się dać wygadać rozmówcy. Redaktor postawił więc pytanie mające ścisły związek z klubową czołówką oraz rozmiarem ochoty piłkarskiej młodzieży, by szybko wiać w świat. Po sławę i kasę – kolejność raczej odwrotna…

Boniek podzielił niepokój i odrzekł:

Piłkarz chce przede wszystkim zarobić, a klub i agent chcą zarobić na nim. A kiedy widzisz pieniądze, to czasami tracisz zdrowy rozsądek. Wielu młodych piłkarzy zbyt wcześnie opuszcza ekstraklasę, która jest dobrym miejscem na zdobywanie doświadczeń – skomentował.

Zarazem – po prezesowsku i filozoficznie oraz życiowo…

WIRUS – wciąż „żyjemy z nim”. Komplikacja goni komplikuję także w świecie sportowym. Latami przyzwyczaił się, że jest na specjalnych warunkach – bo kasa, łagodniejszy fiskus, brak kolejek do lekarzy i to wybitnych; ordery i czartery, śniadania oraz obiady na zaproszenie „najważniejszych”, stypendia i dodatki emerytalne – za medale, a tu – BĘC. Wirus zaatakował — i przyzwyczajenia, jeśli nie poburzył, to naruszył. Z przysłowiowym spokojem olimpijskim włącznie. Kontrakty trzeba zmieniać, pensje obniżać, źródła dochodów schną; jakoś trzeba podporządkować się regułom, którym poddani są Kowalscy z Nowakami. No, wciąż częściowo, ale…

Czasem sytuacje zaskakują. Jak np. ostatnio przypadek siatkówki. Mieli przyjechać Estończycy, jako ważny – sparingowo – partner dla naszej reprezentacji mistrzów – nie przyjadą. Zdrowi, ale w obawie, żeby nie przewieźć do swego kraju wirusa, który mamy w Polsce.

Trener chciał, zawodnicy twardo powiedzieli NIE. Gdzieś otwiera się w pamięci dawnych czas „kolarski”, gdy Czarnobyl spowodował m.in. wielką deformację Wyścigu Pokoju. Tylu wtedy zrezygnowało z udziału… A niektórzy, chcąc nie chcąc – musieli… Teraz czas inny, więc skojarzenie raczej luźne…

Ostanie się ministerstwo sportu? W sygnałach o przygotowaniach rządu do tzw. rekonstrukcji przewija się także ten, że ministerstwo sportu może przestać istnieć jako organ konstytucyjny i samodzielny. Znów się przyłata „sport” do czegoś tam i … będzie, jak bywało – na marginesie.

Prawdę mówić wolałem bardzo dawny (i dawno też obalony) układ z komitetem (bez turystyki), podległym bezpośrednio szefowi rządu i państwowym „gospodarzem tematu”. Z prawem formułowania zadań dla resortów i kontroli wykonywania tychże.

Czyli – programista i nadzorca: wobec MEN, jeśli chodzi o sport w systemie edukacji… Wobec resortów różnych służb mundurowych by działał porządny system dbałości o powszechny rozwój sprawności fizycznej. „Za Komendanta” CIWF powołano przecież NIE dla medali olimpijskich, a Państwową Odznakę Sportową też m.in. dla wsparcia „munduru” ponadprzeciętną sprawności fizyczną. A ponadresortowy wniosek wynikający np. z tego, że od kwietnia utonęło prawie dwustu rodaków?! A szkolnictwo wyższe? A resort zdrowia?

Zarządzanie widzę nie w nazwie, a w usytuowaniu. I w personaliach – też. Bywało, że „pełni członkowie rządu” mogli tylko pomarzyć o wpływach szefów komitetów. Przypomnę – jeden z nich został Prezydentem RP, dwaj ambasadorami. Orzeł Biały też „przyleciał”…

Czyli – nie, „CO”, a – „JAK”, oraz „KTO” – ostatnio wciąż w cenie… A tytuł – MINISTER może być tylko – jak wcześniej bywało – odbiciem rzeczywistości… Ja bym zostawił… Nie w tytule problemy

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com