Zbigniew Szczypiński: Kod kulturowy jako polityczna pałka

13.09.2020

W sporze, a nawet wojnie ideologicznej, jaka toczy się w polskiej polityce pojawiło się pojęcie „kodu kulturowego”.

Tak, jest takie pojęcie używane w naukach społecznych analizujących taki fenomen, jakim jest kultura w ogóle. Nie będę przywoływał tu klasycznej definicji kultury Stefana Czarnowskiego ani wielu innych obecnych we współczesnej socjologii czy antropologii. Na użytek tego, co chcę powiedzieć niech wystarczy określenie kultury jako zbioru wszystkich materialnych i niematerialnych elementów, jakie wytworzyły się w historii rozwoju ludzkich społeczności.

Pojęcie kultury to jedno — a kodu kulturowego to drugie. Kod kulturowy to bardzo nieostre pojęcie. Najogólniej mówiąc jest to znaczenie, jakie nieświadomie przypisujemy jakiemuś zjawisku czy rzeczy występujących w danej kulturze.

Tyle wstępu; a teraz do rzeczy.

W wystąpieniach licznych polityków (dodajmy prawicowych) przywoływane jest pojęcie kodu kulturowego jako wartości naczelnej, której trzeba bronić przed „lewactwem” płynącym z Zachodu, z tego zepsutego, świata odchodzącego od chrześcijańskich wartości. Polski. Narodowy kod kulturowy jest szczególnie zagrożony przez „inwazję ideologii LGBT” Tej inwazji należy się przeciwstawić na wszystkie sposoby, aktywizując „prawdziwych” Polaków-katolików.

Łatwo przewidzieć, kto będzie sojusznikiem w tej wojnie — wywołanej, wszystko na to wskazuje, przez Zbigniewa Ziobrę i jego zespół. Ostatnio słuchałem z rozbawieniem wystąpienia wybitnego znawcy problematyki kultury, byłego wiceministra sprawiedliwości odpowiedzialnego za więziennictwo, a obecnego europosła Patryka Jakiego. W gorących słowach przedstawiał zagrożenie, jakim jest według niego eliminowanie roli chrześcijaństwa z polskiego kodu kulturowego.

Stare przysłowie mówi, że w mętnej wodzie można skutecznie łapać ryby. I tylko tak można odczytywać jego słowa. To cyniczna gra polityczna, jaką Zbigniew Ziobro rozpoczął wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy o swoją pozycję. Pozycja Solidarnej Polski jest pozycją klasycznej „przystawki”; takiej, jakie Jarosław Kaczyński konsumował kilkakrotnie w przeszłości. Nie odmawiam politycznej racjonalności w działaniach Ziobry, protestuję tylko przeciwko używaniu w bieżącej polityce tak dużych kategorii, jak polski kod kulturowy, przeciwko podsycaniu i tak mającej miejsce wojnie kulturowej.

Jeżeli miałoby być tak jak chce Ziobro i jego ugrupowanie — oznaczałoby to powrót do tego, co mieliśmy 100 lat temu, w drugiej Rzeczpospolitej. Hasło Polak-katolik to przecież wprost nawiązanie do czasów Narodowej Demokracji i ONR. To nie są najlepsze wzorce, z jakich możemy czerpać współcześnie, w Polsce, która jest członkiem UE.

Przywoływanie takich pojęć (stawiam dolary przeciw orzechom, że Patryk Jaki zapytany wprost — co to jest kod kulturowy miałby podstawowe kłopoty w nazwaniu rzeczy po imieniu) przywoływanie pojęć kodu kulturowego w czasach, gdy zmienia się wszystko, od technologii przez kulturę — jest zupełnie bez sensu. Można próbować określać zmiany, jakie w polskiej kulturze zachodzą – a zachodzą – ale robienie z rzeczy bardzo subtelnej topora czy pałki w politycznej wojnie jest okropne.

I na koniec – patrząc na to, jak żyją członkowie tego plemienia, tych wszystkich ludzi, którzy są gotowi iść na wojnę ze wszystkimi, którzy nie do końca podzielają ich rozumienie świata – wiem jedno, oni sami nie przestrzegają tych wartości. Wiem też, że nie jest to żadna przeszkoda w dalszym nakręcaniu sporu. Sporu, w którym chodzi o władzę — a nie takie czy inne rozumienie polskiego kodu kulturowego.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com