Telewizja pokazała (625)

17.09.2020

Podano informację, że pewien nauczyciel zaraził się koronawirusem, a że pracował w sześciu szkołach, więc zostaną one objęte kwarantanną. To jaskrawie obnaża idiotyzmy, jakie się dzieją w szkolnictwie. W wyniku reformy (?) zlikwidowano liczbę godzin nauczania fizyki, chemii, biologii (najważniejsza jest religia i tu nie oszczędza się na godzinach, widać to trudny przedmiot), więc nauczyciele tych przedmiotów nie mają pełnego obciążenia w jednej szkole i muszą dopracować odpowiednią liczbę godzin w kilku szkołach.

Minister edukacji oświadczył, że chociaż maseczki są czymś pożytecznym, to doszli do wniosku, że noszenie ich przez uczniów nie jest obowiązkowe, bo trudno to zrealizować w praktyce. Cóż, nawet koronawirus powinien to zrozumieć.

* * *

Zbigniew Hołdys:

PO od lat nie porywa tłumów. Nie porwali ich Kopacz ani Schetyna czy Kidawa–Błońska. Nie porwał gadatliwy Budka, lawirujący po omacku od brzegu do brzegu nieistniejącej rzeki. Wszak nikt nie wie, jakie ma poglądy. „Aktualnie analizuje sondaże” – słyszę.

Ludzie poszli za Trzaskowskim, bo usłyszeli w nim głos człowieka, nie technokraty i aparatczyka. Starał się być ludzki, odformalizowany. Poszli nie z miłości do politycznego idola ze wspaniałymi ideami, ale z nadziei i desperacji, gdyż to była jedyna łódź ratunkowa, która jeszcze płynie, gdy Titanic bulgocze pod wodą. To zdesperowani ludzie mu zrobili kampanię, czego PO nie widzi. Ale kiedy Trzaskowski mówi o „zagospodarowaniu” milionów wyborców – miłość się kończy. Nie są przedmiotami. Nie było go, gdy policja katowała ludzi na Krakowskim Przedmieściu, nie poparł młodych w walce o klimat, nie powstrzymał podwyżkowego blamażu, nie stanął w obronie praw zwierząt, co uczynił teraz Kaczyński i zwinął mu temat sprzed nosa.

Politycy PO zajmują się technologią, taktyką, politologią i sondażami – nie mają idei do zaofiarowania. Nie wiemy, jakie mają poglądy. Nie mają utalentowanego przywódcy, który by je obwieścił w porywający sposób.

* * *

W sondażu Social Changes założono start w wyborach parlamentarnych Polski 2050 Szymona Hołowni i Nowej Solidarności Rafała Trzaskowskiego. Wyniki sondażu:

PiS – 37 proc. badanych
Polska 2050 – 22 proc.
Nowa Solidarność – 20 proc.
Konfederacja – 7 proc.
Koalicja Obywatelska – 7 proc.
Lewica – 4 proc.
PSL – 3 proc.

Sondaż Pracowni Kantar z 4–9 września:

Zjednoczona Prawica z Solidarną Polską i Porozumieniem – 39 proc.
Koalicja Obywatelska – 26 proc.
Polska 2050 – 11 proc.
Konfederacja – 6 proc.
Lewica – 4 proc.
PSL – 4 proc.

10 proc. ankietowanych nie potrafiło zdecydować, na kogo oddałoby głos.

Inny sondaż, bez ruchów Hołowni i Trzaskowskiego:

PiS – 38,3 proc.
Koalicja Obywatelska – 28 proc.
Konfederacja – 8,4 proc.
Lewica – 6,7 proc.
PSL – 5,9 proc.

Jak widać, można sobie wybrać sondaż, gdzie prognozy są najlepsze dla partii, której sprzyjamy.

* * *

W ciągu ostatnich 50 lat zmniejszyła się o 68% populacja dziko żyjących kręgowców. To robota ludzi – niszczenie lasów i przerabianie ich w pola uprawne, zmiany klimatu, kłusownictwo.

* * *

W znakomitej książce Marka Twaina „Jankes na dworze króla Artura” dziewiętnastowieczny jankes przenosi się do wczesnośredniowiecznej Anglii na dwór legendarnego króla Artura. Pojawiły się podobne filmy o „podróżnikach w czasie”, również takie, gdzie osoby ze średniowiecza przenoszą się w cudowny sposób do naszych czasów. To zwykle prowadzi do humorystycznych sytuacji, kiedy średniowieczne wierzenia i zwyczaje zderzają się z naszą rzeczywistością.

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że stale mamy do czynienia z takim zderzeniem średniowiecza ze współczesnością. Nie chodzi tylko o średniowieczne stroje zakonników, które przetrwały do naszych czasów, ale o wierzenia, poglądy i rozumowania wielu osób, które nie różnią się zbytnio od tych średniowiecznych.

Łatwo akceptujemy osiągnięcia techniki, ale często już nie inne osiągnięcia nauki. Duży wpływ ma tu religia, która wymaga podporządkowania rozumu wierze, a większość wiernych nie używa rozumu mimo widocznych sprzeczności faktów z nakazami wiary.

Przekonania o tym, jak funkcjonuje świat, są często zdumiewające i trzeba dopiero jakiejś jaskrawej sprawy, żeby przekonać się,w co ludzie wierzą. Często ludzie wierzą chętniej w kłamstwa, mimo że łatwo je sprawdzić, niż w fakty. U nas około 30% ludzi wierzy w to, co opowiada Macierewicz – w zamach smoleński czy w to, że Francja sprzedała Rosji dwa okręty po jednym euro sztuka. Ale na co dzień mamy przedziwne wyobrażenia o chorobach, czy o tym, jak Bóg wtrąca się i karze lub ratuje kogoś z niewiadomych powodów. Właśnie niedawno abp Gądecki powiedział w czasie homilii: „Miłosierny stwórca wysłuchał modlitw rolników i ostatecznie prace polowe zakończyły się bardzo dobrymi zbiorami, za które trzeba Bogu dziękować”. Czemu w niektórych latach Bóg nie był miłosierny?

Te przekonania są silne i nic ich nie podważa. Jest tak jak w pewnej anegdocie:

W przedziale pociągu jechało dwóch panów, a jeden z nich stale pstrykał palcami.

– Po co pan to robi? – zapytał współpasażer.

– Ja w ten sposób odstraszam tygrysy.

– Ależ tu w promieniu stu kilometrów nie ma ani jednego tygrysa!

– No widzi pan jak to działa!

* * *

W czasie homilii abp Gądecki powiedział też:

W świetle ostatnich wydarzeń to nie chciałbym być w skórze ministra rolnictwa.

No i teraz konkurs na wyjaśnienie, o co chodziło arcybiskupowi. Pochwalił coś czy zganił? I co konkretnie?

* * *

Ilustracja różnicy między chrześcijaństwem i polskim katolicyzmem.

Fragment wywiadu z ks. Wojciechem Lemańskim:

Co było najtrudniejsze?

To, że przestałem istnieć dla kolegów z seminarium. Na początku było nas 73, skończyło 54. Jak zaczęły się moje problemy, okazało się, że nikt nie ma mojego telefonu, nie spyta, czy mam z czego żyć, nie wstawi się u biskupa.

Strach przed konsekwencjami?

Nie wiem. Jest taki zwyczaj, że księża zjeżdżają się na pogrzeby rodziców. Gdy zmarł mój ojciec, nie przyjechał żaden. To był dla mnie koniec tej relacji.

* * *

Niepłacący alimenciarze winni są około 14 mld zł około milionowi swoich dzieci. To oczywiście nie obraża ich uczuć religijnych.

* * *

Karma

* * *

Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny „Więzi”, komentując wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego:

– Kościół ma głosić dobrą nowinę a nie dobrą zmianę.

– W Kościele chodzi o Boga a nie o obronę cywilizacji.

* * *

Spalił się obóz uchodźców na wyspie Lesbos. Kanclerz Merkel zaapelowała do państw Unii o przyjęcie uchodźców, przede wszystkim 400 dzieci. Wicepremier Sasin odrzucił możliwość przyjęcia przez Polskę jakichkolwiek uchodźców. Kościół katolicki w ogóle się nie wypowiada na ten temat. Ale może jest wyjście:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Raczkowski uchodźca.jpg

* * *

Ks. prof. Alfred Wierzbicki:

Miłość bliźniego nie ogranicza się do swoich – czy Kościół, któremu brak współczucia, może głosić ewangelię?

* * *

Fragmenty znakomitego wywiadu z prof. Andrzejem Walickim – ostatniego, jaki udzielił.

– Chwalimy się, że mieliśmy kraj wielokulturowy. Ale to był tylko kraj kilku odseparowanych kultur żyjących obok – nie razem. A my chcieliśmy ten kraj sarmatyzować. Odbieraliśmy inteligencję prawosławną prawosławnym. Żydom odbieraliśmy żydowską. Jakim cudem mogliśmy mieć wielokulturowe imperium, skoro koniecznie chcieliśmy mieć katolickie państwo? Nigdy nie mieliśmy imperialnego potencjału, bo wszystko chcieliśmy mieć polsko–katolickie. […] Z katolicyzmem, sarmatyzmem i wiarą, że jesteśmy przyczółkiem Zachodu, nie można było stworzyć i utrzymać imperium.

– Mamy rozbudowane mesjanistyczno–mocarstwowe rojenia. Polska, która już raz ocaliła świat przed komunizmem, ma być wybranym, strategicznym partnerem USA, wciąż broniącym świata przed komunizmem i lewactwem, ucieleśnionym przez Rosję. W ten sposób zastąpiliśmy mit wolnościowy mitem rusofobicznego sojuszu pod sztandarami reakcji. I jesteśmy z tego bardzo dumni. Ludzie owładnięci takimi rojeniami przeżywają relację ze światem jako wielki strach. Dlatego wciąż szukamy pochwał i akceptacji. Jak ktoś na Zachodzie lub Wschodzie powie, że jesteśmy wielcy, to aż podskakujemy. Naszym największym zmartwieniem jest, żeby nas cenili.

– Awanturnictwo jest naszą zgubą. Jako kraj żyjemy w poczuciu strasznej krzywdy, że nie udało nam się zepchnąć Rosji do Azji – tam, gdzie miejsce potomków Dżyngis-chana. Ale nie chcemy być na rubieżach Zachodu. Chcemy być w centrum. Więc próbujemy oddzielić się od Wschodu państwami, które będą rubieżą. Dlatego po Litwie, Łotwie, Estonii chcemy włączyć do Zachodu Białoruś i Ukrainę. To jest nasza oficjalna doktryna państwowa.

– Nie umiemy się partnersko porozumieć nie tylko z Rosjanami. Z Ukraińcami, Białorusinami, Litwinami – też nie. Wciąż traktujemy ich instrumentalnie, z wyższością, paternalistycznie. Oni to czują, widzą, słyszą. A nas nie stać na jeden dobry gest. Nawet kiedy po katastrofie samolotu Rosjanie zachowali się z serdecznością, współczuciem, życzliwością. W gazecie Bierezowskiego wydrukowali pean dla Lecha Kaczyńskiego, bo w przemówieniu, którego nie zdążył wygłosić, przyznał, że Katyń to nasza wspólna tragedia – jedna z wielu zbrodni Wielkiej Czystki. A w państwowej telewizji puścili „Katyń” Wajdy – film, którego, przykro mi, specjalnie nie cenię, bo znajduję w nim wszystkie polskie stereotypy. Ale zamroczyła nas złość wobec Rosji i Rosjan. Nie umieliśmy okazać wdzięczności. Za wszelką cenę musimy tam znaleźć winnego. To jest polska choroba.

– Zamiast racjonalnie myśleć, dlaczego nam się ciągle tak wiele nie udaje, zrzucamy winę na Rosję. Tak zwalniamy się z odpowiedzialności za wszystkie nasze błędy, nieprawości i klęski. Przez to, zamiast się uczyć na błędach, z uporem w nich trwamy. Trwamy w totalnie fałszywej świadomości. W przekonaniu, że świat się nie zmienia i wciąż tylko nas gnębi lub zdradza. Jeżeli nie chcemy zobaczyć, że Rosja Piotra I, Stalina i Putina nie jest taka sama, jeżeli nie widzimy różnicy między Niemcami Bismarcka, Hitlera i Merkel, między Ameryką Roosevelta, Cartera i Trumpa, to jak możemy się sprawnie poruszać w rzeczywistości? Poważni ludzie z tytułami uniwersyteckimi myślą i piszą w takim duchu. […] To nas ośmiesza i unieszczęśliwia Zakłamujemy się jak mało kto na świecie. Kłamiemy o sobie i innych. Giedroyc miał rację, twierdząc, że nie ma chyba bardziej zakłamanej historii niż polska. Dlatego nie jesteśmy zdolni do poważnej historii ani myśli. Czy można poważnie myśleć o rzeczywistości i rozmawiać z innymi, kiedy się żyje w totalnej abstrakcji i wierzy, że inni to samo zło?

– Dużą część Polaków z dużą częścią Rosjan łączy populistyczne przekonanie, że mając władzę, można przekreślić kilkaset lat dziejów, wyrzucić spuściznę pokoleń do kosza i zacząć wszystko od nowa w dowolnym punkcie historii. To usprawiedliwia ideę ograniczonej władzy.

– Dawniej partie wyrastały z dołu. Ludzie czegoś chcieli i łączyli się, żeby to przeprowadzić. A teraz partie po uważaniu dobierają sobie elektoraty i kupują je obietnicami. Demokracja stała się pustą formalnością. Jest formą, nie treścią. Wygrywa ten, kto za cudze pieniądze kupi więcej głosów.

– My w obrazie siebie samych mamy zasadniczy problem z realizmem. Drugim powodem jest moralizatorstwo. Nie znam innego kraju, w którym merytoryczną debatę tak radykalnie wypiera paniczne moralizowanie. W Polsce wszyscy wszystkich nieustannie pouczają i moralizują. Nie spieramy się, co jest lepsze lub gorsze. Spieramy się, co jest złe, a co dobre. Co jest moralne, a co niemoralne. Za tym zwykle kryje się małostkowa pamiętliwość i podłość. Co wolna Polska zrobiła z Jaruzelskim? Oskarżyła go o działanie z żądzy wzbogacenia. To przecież była tak potworna małość, że aż brak mi słów.

– [Przed wojną] nie było państwa moralizatorskiego jak teraz. Honorowo płacono emerytury wypracowane w służbie państw zaborczych. Nikomu nie przychodziło do głowy, żeby – jak teraz – zabierać pieniądze emerytom, którzy pracowali wcześniej dla Prus, Rosji czy Austrii. A potem nawet Niemcy w Generalnej Guberni płacili emerytury wypracowane w II RP. To było oczywiste jako elementarna uczciwość. […] Teraz wszyscy żyjemy już w fikcjach stworzonych przez Kaczyńskiego i spółkę. To on przecież wymyślił, że okres rządów Mazowieckiego, z uwagi na prezydenturę Jaruzelskiego, należy jeszcze do komunizmu i że trzeba odbierać świadczenia socjalne szoferom i maszynistkom zatrudnionym w organach władzy, a III RP musi pominąć PRL jako czarną dziurę.

– Transformacja w Polsce wyglądała tak jak nasze rządy na Ukrainie. Byle się szybko nachapać. Z wielkiej liberalnej myśli wzięliśmy tylko Hayeka, który uważał, że sprawiedliwość społeczna jest szkodliwym mitem, a odrzuciliśmy Rawlsa, według którego sprawiedliwość to centralny problem liberalnego myślenia. Jeżeli zmiany dokonują się kosztem najsłabszych, to ich rezultatem jest dominacja silniejszych – nie wolność ogółu. […] Przyjęliśmy liberalizm w wersji jednowymiarowej. Bo tylko ten marginalny nurt liberalizmu daje się połączyć z dominującym w Polsce elitaryzmem, tradycjonalizmem, konserwatyzmem i klerykalnym katolicyzmem. Z liberalnych wolności wzięliśmy tylko wolny rynek i przedstawialiśmy to jako liberalną demokrację. Dlatego została tak znienawidzona.

* * *

PiS chce przepchnąć ustawę, która by usprawiedliwiała niezgodne z prawem działania rządu, jeśli były dokonane w celu ochrony przed koronawirusem.

Ja bym to uogólnił i przyjął ustawę zwalniającą od skutków prawnych wszystkich, którzy popełnili jakiekolwiek złe czyny w dobrej wierze. Kościół nie musiałby się wstydzić działań swojej Inkwizycji i wspierania różnej maści morderców. Stalin i podobni dyktatorzy działali przecież dla dobra ludzkości. Oczywiście PRL dalej byłaby zbrodniczym państwem, bo obecni prawicowi politycy odmówiliby jej dobrych intencji. Wiadomo na przykład, że w PRL celowo pozwalano się upijać ludziom, żeby łatwiej nimi rządzić i tylko dla niepoznaki ograniczano liczbę i czas pracy sklepów z alkoholami. To pozwoliłoby także PiS-owi niszczyć przeciwników przypisując im złe intencje (bo zapewne to nowe prawo rozszerzy się w tym kierunku).

Ciekawe, czy ogłosi się, że pisowskie prawo działa wstecz i w ten sposób usankcjonuje się covidowe przekręty władzy.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com