Eugeniusz Noworyta: Polska dusza

23.09.2020

Photo by lextotan on Pixabay

Na finiszu prezydenckiej kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński zaatakował Rafała Trzaskowskiego nawiązując do narracji powielanej przez sztabowców Andrzeja Dudy, według której jego opozycyjny rywal byłby gotów do rozmów na temat roszczeń i wypłaty odszkodowań za pozostawione po wojnie bezspadkowe mienie pożydowskie, które przeszło na rzecz państwa.

Skoro Trzaskowski mówi, konkludował Prezes, że jest to sprawa do rozmowy, to znaczy, że nie ma polskiej duszy. Oznaczałoby to, że szef Prawa i Sprawiedliwości taką duszę posiada, a przynajmniej wie, jaka jest jej substancja. Jednak sprawa wydaje się wielce skomplikowana, a nawet pobieżny wgląd w tę delikatną tematykę ukazuje jej zawiłe meandry i niejednoznaczne aspekty.

Czy polską duszę ma miłośnik „Trylogii” Sienkiewicza, ukazującej Polaków oddzielonych od nowoczesnej państwowości, dyplomacji, nauki i zajętych walkami z Tatarami — czy może zwolennik postaw popularyzowanych przez Prusa, Elizę Orzeszkową czy Marię Dąbrowską, którzy upatrywali sens patriotyzmu w pozbawionej własnej państwowości ojczyźnie w solidnej pracy, rzetelnej edukacji i przedsiębiorczości, a nawet w handlu (o zgrozo! również z Rosją) co uosabiał, bohater „Lalki” Wokulski? Polską duszę miał z pewnością Jankiel, a bohaterowie „Sklepów cynamonowych” i książek Singera? Kłopot jest z Conradem, bo polskie korzenie, a twórczość uniwersalistyczna, chociaż najwyższego lotu.

Czy, jak podejrzewał Gombrowicz, Polaków ukształtowała epoka saska „w naród ciemny, endecki, zadzierzysty, chamski, leniwy, czupurny i niedowarzony…”, dopełniony ogólnym ponuractwem i brakiem poczucia humoru? Czy jest, jak pisał Władysław Grabski, że Polacy kochają Polskę, a nie kochają Polaków, czy Norwid miał rację mówiąc, że Polacy są skłonni do czynu, zwłaszcza zbrojnego, ale niekoniecznie do umysłowego wysiłku, a Piłsudski surowo oceniający rodaków czy jego oponent Dmowski, według którego „Polak (jest) zawistny, nielojalny, zapóźniony cywilizacyjnie i zamknięty w sobie… (cechuje go) brak organizacji i konsekwencji w działaniu oraz skłonność do pustej, narodowej pompy i bezmyślnego bohaterstwa”?

Czy polską duszę mają uczestnicy i apologeci Powstania Warszawskiego, czy jego krytycy, a wśród nich gen. Anders? A co sądzić o zwolennikach otwarcia się na Zachód i uczenia się od innych — w odróżnieniu od wyznawców wsobnego zamknięcia się i wyidealizowanej przeszłości? Istotna dla naszych rozważań jest bowiem odpowiedź na pytanie, czy tradycja i religijność, tak ważne w dziejach narodu, są zaletą, czy wadą i co sądzić o Ignacym Daszyńskim, według którego wiara i tradycja są narzędziami, które służą „w utrzymywaniu w ciemnocie i nędzy polskiego ludu, a potomkom szlachty zapewniają władzę”.

Zagmatwanie cechuje też dzisiejszą rzeczywistość. Czy polska dusza jest na tyle pojemna, aby pomieścić tych, którzy opowiadają się za modelem państwa opartego o chrześcijańskie i narodowe tradycje, a równocześnie zwolenników zachodniego liberalnego modelu; tych, którzy uważają, że zgoda narodowa jest dobrem nadrzędnym a demokracja, jako ucywilizowany konflikt nie może zaistnieć, wraz z tymi, którzy demokrację stawiają na pierwszym planie? Prawdziwy kłopot jest z b. marszałkiem Senatu S. Karczewskim, który powołując się na własny przykład wzywał medycznych stażystów do bezpłatnej pracy dla idei, a sam, jak później się okazało, dorabiał do marszałkowskiej pensji na dyżurach w szpitalu.

W rozpowszechnionym mniemaniu, na co zwrócił uwagę Piotr Stankiewicz, wierzymy w istnienie esencji polskości, polskiej duszy, zestawu cech i sposobu życia, który jest szczególny dla Polaków i nas określa (w takim katalogu nie mieszczą się brak empatii i wrogość wobec obcych, nietolerancja, pogarda dla zasad i procedur, skłonność do magicznego myślenia, wzajemny brak zaufania). Mamy więc stereotyp Polaka bez wad, za to mającego same pozytywne cechy lub za takie uznane przez Prezesa i jego towarzyszy.

Nietrudno jednak dostrzec przeszkody w zdefiniowaniu cech, które byłyby przypisane do bycia Polakiem i określały nasz charakter narodowy. Ten skrótowy przegląd upoważnia do stwierdzenia, że nigdy nie było i nie ma, jak to nazwał Adam Leszczyński, „twardego jądra polskości”, a jest tylko codzienna praktyka tworzenia rzeczy, która nas kształtuje i warunkuje sukces lub niepowodzenie. W charakterze przykładu można przytoczyć negatywną pod wpływem rządowej propagandy ewolucję stanowiska Polaków w sprawie przyjmowania uchodźców.

Marzy się intelektualistom polska mentalność łącząca pozytywy Zachodu ze swojskością i tolerancję ze sceptycznym podejściem do bezrefleksyjnego naśladownictwa. Tymczasem, wersja „polskiej duszy” Kaczyńskiego jest jego wymysłem i służy w charakterze maczugi wobec politycznych oponentów; jest też narzędziem w tworzeniu obrazu wroga, niezbędnego w realizacji modelu autorytarnej władzy. Jeśli jednak uznać za oczywistość, że nie ma jednej, wspólnej polskiej mentalności, lecz w społeczeństwie są różne postawy, to mogłoby się okazać, że wskutek klimatu nienawiści, braku zaufania i wzajemnego wykluczania, nie ma nikogo z polską duszą.

Eugeniusz Noworyta

Dyplomata, b. stały przedstawiciel Polski w ONZ, b. ambasador w krajach Ameryki Płd.

Więcej: Wikipedia

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com